|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (801) Prose (73) Diary (269) Photography (24)
Postcards (3) Handmade (24) About me Friends (94) | |
Zmiana sposobu prezentacji
tydzień miał dni osiem
ale po donosie
zostało tylko siedem
Bóg był naprawdę jeden?
a skądże!
ziemię osadziła na jądrze
stworzyła świat i życie
czy już się domyślacie?
tak… mówię o KOBICIE !!!
wespół zespół z Jahwe
lepiła liczną dziatwę
i podlewała kwiaty
z każdym z nich będąc na ty
a gdy dzień ósmy nastał
to powiedziała basta!
- zrobiłam przecież mnóstwo!
i poszła…
zrobić się na bóstwo
a Bogu cóż zostało?
wszystko mu się kićkało
i zgubił dzień tygodnia
w kamizelce lub spodniach
no dobrze co z donosem?
panie już kręcą nosem
i przeczuwają wtopę
a donos był! szedł z chłopem
polegał na gamoniu
a ten go wziął nie doniósł
……..
No rozpisałem się niestety
A tu czas na życzenia
WSZYSTKIM KWIATKOM ŻYCZĘ KOBIETY!
zwymiotował poeta dwa soneciki
pierwszy był o gównie w drugim wielbił siki
przelał na papier przebogate treści
by w dziełach zebranych zgrabnie je umieścić
całe to przesłanie dla polaków i polek
umieścił w poręcznej formie kilku rolek
gdzie kultura niska wreszcie się odkuła
nie chowając wstydliwie jak dotąd po dziurach
niech zew prosto z trzewi wszystkim pójdzie
w pięty!
na piedestał z poetą! co wcześniej wyklęty!
a twórca co poezji kloacznej szafarzem
dumny z takiej kl(o)aki piekł ją
w samowarze?;)
tfu tfu
w szybkowarze!
O jezuuu! ratunkuuuu! pomocyyy!
wrzask przeraźliwy rozlega się w nocy
ma się rodzić stwórca a tu takie rzeczy?
ślad jaj potłuczonych powierzonych pieczy
znaczy rejteradę w stronę Barbakanu
los swój zawierzając truchtowi oraz Panu
bieży pani Jadzia za nią gang kulsona
patronat nad akcją obejmuje wrona
zachęcając pościg do szybszego biegu
antyterroryści wychynęli na szpicę z szeregu
i wśród huku petard ruszają na babę
szkoleni i niezawodni zawsze dają radę
i po chwili zbrodniarka leży na betonie
skute za plecami wykręcone dłonie
międlą niepotrzebną teraz już wytłoczkę
oj babo! babo! nie wykręcisz się roczkiem!
za handel bronią posadzą na lata!
łzy handlarki oświetla lunarna poświata
nagonka zapala wreszcie papieroska
próżno wyglądać baby będzie kura nioska.
kaligula przy prezesie
znowu wypadł blado
zrobił konia - senatorem
Jarosław - całe stado
cesarz zebrał swej decyzji
zatrute owoce
prezesowi nic nie grozi
schował się pod Kocem
i choć koc to rodzaj męski
tu w formie kobietki
twierdzi że czterdzieści osiem
większe niż pół setki
skończyły się na Hożej nie ma na Koszykach
wybyły w Poznaniu Kielcach Łomży Rykach
ani jednej sztuki nie ma w Budapeszcie
jeśli natraficie wszystkie w ciemno bierzcie
nieważny już kolor materiał faktura
mogą być z plastiku papieru albo skóry
przypięcie - na szpilkę agrafkę choćby rzep
niech wzbudzą raz jeszcze za plecami szept
żal ściska za gardło a wiatr szloch mój niesie
naucz mnie jak żyć z tym jaśnie p. prezesie
nie umiem…
nie potrafię…
I dlatego…. proszę
przyjmij mą dymisję
z braku dalszych …broszek
Księga ( pewnego) Rodzaju 51. 1,2,3
rzecz to rzetelna i udowodniona
że zanim Salomon ostatecznie skonał
wiedział że świątynia którą wznosił z trudem
nie na trwałe zwiąże los niepewny z ludem
i gdy trzykroć tysiąc latek światu zleci
trza będzie budować przybytek po raz trzeci
w całkiem nowym miejscu z innego budulca
nie w dole przepastnym ani nie na górce
stanęły do przetargu o lokalizację
-owego przybytku - wszelkie ludzkie nacje
przegrał pekin hongkong grójec oslo wiedeń
świątynia powstaje w strefie pięć i jeden
tu numerologia nam się dalej przyda
bo daję nam to szóstkę- ta - gwiazdę dawida
przypadek? nie sądzę! tam trzymają Arkę
wybaczcie że tej tajemnicy odsłaniam kotarkę
bożnica Salomona pnie się zgodnie z planem
(i z biblią rzecz jasna ) błyszcząc ...hologramem
kobieta w deszczu idzie w stronę słońca
deszcz bębni w parasol droga nie ma końca
policja życzliwie obserwuje przemarsz
w prawo bez nadziei obraca się ziemia
ojciec syn i czujny jak zawsze duch święty
do łez rzewnych wędrówką pań przejęty
nadają w info własną wersję zdarzeń
prawda nie liczy się z czasem czeka na baraże
kobieta w stronę słońca idzie w deszczu
idź za nią rodaku! ruszże tyłek leszczu!
gdy wstaję i wiem już co wyssie z palca
po co się miałbym nad sensem głowić
choć piernik lubię nie tknę zakalca
pierwotny nawyk - pieprzyć Pawłowicz!
mam po łysinę armię tej zmiany
co kraj siekierą po szwach połowi
i solą sypie w jątrzące rany
uczciwie mówię- pieprzyć Pawłowicz!
dość mam obłudy kłamstwa i pychy
choć ci odejdą a przyjdą nowi
może i zysk jest per saldo lichy
lecz zawsze jakiś - pieprzyć Pawłowicz!
nie widzę zysków piętrzą się straty
żal tyłek ściska aż żal wysłowić
dać psom po kości krowie sałaty
i przede wszystkim- pieprzyć Pawłowicz!
czego się można spodziewać po łotrach
pereł w gnojówce nie będę łowić
Pawłowicz do Pawła! Piotrowicz do Piotra!
jak Pan przykazał - pieprzyć Pawłowicz!
nie był to marzec
lecz środek lata
miejsce decyzji
chyba Jurata
lecz może później
na Jasnej Górze
bo ten "nieczysty"
lubi podróże
myśl tą zdradziecką
podjął tajemnie
Reformy? podpisać?
dobra!-beze mnie
i ostrze zdrady wbija po jelec
zbladł był osunął się
złoty cielec
powietrze uszło zeń
a po chwili
na skrytozdrajcę gwardię
rzucili
ta zgodnym chórem
w całej swej masie
adrian! no co ty?
...i ty?... brudasie
pochlastane lwy pocięte lamparty
rzęzi stary orzeł -skoczyły się żarty!
niedźwiedź wpycha trzewia z powrotem do brzucha
z truchła krokodyla wsiąkła w piasek jucha
palmy w pień wycięte baobab był w układzie...
...małpa uśmiechnięta przewodzi paradzie
co w podniosłym szale szuka resztek sitwy
taki mamy finał - oddania małpie brzytwy
w dniu tak uroczystym i podniosłym znacznie
chwale jednego pana choć to brzmi dziwacznie
…że tylko jednego a nie więcej panów
wybaczcie to foux pas i formę peanu
bo jeden wybrany się ciśnie na usta
rację mi przyznacie nie wnikając w gusta
dziś dzień ojca wszakże i z tego powodu
chwalę tego pana tfuu ojca!- znaczy się – narodu
On wyrwał z czeluści i zebrał do kupy
bokserów płci słabszej- wrogów słonej zupy
miłośników drzewostanu z siekierą za pasem
zastępy wyklętych wiecznie z pierwszej klasy
pouczonych w piśmie i redut obrońców
no wszystkich jednym słowem - co byli na końcu
a teraz na przedzie w charakterze członka
mogą powybrzydzać w przynależnych kromkach
jego to zasługa wyłączna i ojcowska troska
odbija się na pogłowiu zwiększa zapał w nioskach
odwraca prąd rzeki złoci żyta plony
ojciec w zwykłej czapce a godny korony
przyćmiewa Jagiellony papieże Ilicze
przymiotów ojcowskich wszystkich tu nie zliczę
bo liter alfabetu nie mamy aż tyle
i może mi wyłączą internet za chwilę
bo pisząc te słowa nie stoję a siedzę
nie miałem także – niestety- toruńskich nawiedzeń
bym mógł z błogosławieństwem używać klawiszy
więc zmierzam pomału już w kierunku ciszy
raz jeszcze nieśmiało wychwalając tatę
bądź nam ojcem matką (...)
--- full text ---
