23 february 2014

diary

Wieśniak M
Wieśniak M

że się tak żachnę;)

uwiędła  strzała kupidyna
cóż jesień
dafne do drzew niepodobna
wciąż w lesie
sztuka na sztukę  mchom na oklaski
porostom do zachwytu
nie sięgnie korony pustym gestem
stałą niezmienną z granitu
 
 
 
 
 

Aśćka
23 february 2014 at 15:05

a jej drugie imię - Wdzięku Pełna ... (zwłaszcza kiedy pełnia i Kupidyn etc etc oczy szeroko otwarte, noc z zachwytu umiera:)

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 15:07

wdzięku pełna bidzi zachwyt i mroczne pragnienia/ lecz kamienny tyłek nawet dla kupidyna trudny do ustrzelenia;)))

report

Aśćka
23 february 2014 at 15:08

na na na na, kupidyna.. trudny do ustrzelenia.. na na:)

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 15:10

na strzały wypięta enta enta;)))

report

Damian Paradoks
23 february 2014 at 16:06

masz skoczność kangura, Wieśniaku :) Studnia bez dna jest z Ciebie - same niespodzianki i ani dojrzeć gdzie tego koniec (trochę się podlizuję - inaczej nie potrafię :) ) . Masz coś z florecisty słowa: kółeczko szermiercze i traf w dziesiątkę :) Oczywiście zaznaczam z góry, że Cię nie adoruję ani Ty mnie, by nie pomyśleli, że tworzymy jakieś koło jajowate ;)

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 18:20

Damianie, w tej scenerii rzeźba przywodzi na myśl pomniki cmentarne. Spacerując po lesie fajnie byłoby obcować z takimi artefaktami dawnych cywilizacji:))))

report

Damian Paradoks
23 february 2014 at 22:19

Wieśniak, dopiąłeś poetyckim finałem podróż Dafne z parku Montsouris, poprzez miasteczko spokoju szpitala świętej Anny w Paryżu by dotrzeć do miejsca spotkań artefaktów i natury, jak to określiłeś powyżej - w puszczy de Verrières pod Paryżem. Rozmowy na tym forum zainicjowane przez Rafała, podjęte przez Annę, Emme, Marcela i nas wszystkich prowadzą do Ciebie. Klamrą poetycką sfinalizowałeś historię Dafne z perypetiami. Jeśli pozwolisz, to wkleję Twoją tu poezję na kartkę, która stała się artefaktem fotograficznym i umieścić całość na Trumlu :) Tobie należy się oczywiście oryginał, który prześlę z przyjemnością.

report

Wieśniak M
24 february 2014 at 05:37

Poszedłem. Zobaczyłem.Dziękuję. :) śledziłem los pogoni za Dafne. Jej perypetie zarówno dawniejsze, jak i wsppółcżesne w pełni zasługują na pocztówkę. Fajnie że powstała.:)))

report

Damian Paradoks
24 february 2014 at 09:36

na początku był logos ;)

report

Ania Ostrowska
23 february 2014 at 17:41

"sztuka na sztukę mchom na oklaski/ porostom do zachwytu " - a maślak na to: niemożliwe! :))

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 18:21

czy matka natura zna się na sztuce?:)))))

report

jeśli tylko
23 february 2014 at 18:37

matka natura to niezła sztuka! ;))

report

Jaro
23 february 2014 at 17:48

ależ dasz radę wyciągnąć z niebytu:)

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 18:22

jeśli się czasem uda choć na chwilę:)))- dzięki Jaro:)))

report

.
23 february 2014 at 18:28

Panie Wieśniaku, wiersz z obrazem stanowią piękną całość. dopełniają się i opowiadają. pozdrawiam.

report

xyz
23 february 2014 at 20:37

nie zostawiłeś miejsca dla relatywizmu normalnie ;)

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 20:39

Zbyt wiele go sam zajmuję Zoi;)))

report

xyz
23 february 2014 at 20:41

jak zawsze w formie ;) (ps. ale mieścisz sie w formę, jak ją sobie wymościsz ;? )

report

Wieśniak M
23 february 2014 at 20:45

I tu jest właśnie miejsce na relatywizm::))).Bo w zależności czy forma na babę czy babeczkę;)))

report

Jaga
23 february 2014 at 21:22

może rozgrzeje zarośli patyki/ otworzy serc trwożnych wnyki... ;)

report

Wieśniak M
24 february 2014 at 08:54

lub tylko zaczai się gdzieś na grzybiarza w krzakach/ i gdy ten na nią wpadnie (przypadkiem) to będzie draka :))

report

M.S.
24 february 2014 at 14:53

Pięknie się Wiesiu żachnąłeś :))) Bardzo mi się podoba :D

report

Wieśniak M
24 february 2014 at 14:55

dzięki Misho:))- widzę że zawitałaś od pocztówki Damiana:))))

report

M.S.
24 february 2014 at 14:57

A zawitałam, zawitałam... Od wczoraj w wielu miejscach byłam. Co zobaczyłam, czego się dowiedziałam - to moje :)

report

Wieśniak M
24 february 2014 at 15:54

:)))- Masz dużo do nadrabiania. Przyznam że ja nie mam siły na wszystko, a i na przeglądanie starszych tekstów też. Chyba że przypadkiem wejdę po komentarzach:)))- Dzięki i Pozdrawiam:)))

report

M.S.
24 february 2014 at 16:10

To jest nie do nadrobienia, Wiesiu. To tak jakby kilkadziesiąt osób spytać w tym samym momencie: "co słychać?" Sama wiem, że tracę, bo mnie tu więcej nie ma niż jestem, ot z drobnymi przerwami.

report

Wieśniak M
24 february 2014 at 20:53

ale Cię jeszcze pamiętam przecież :)))- i naleśniki też;)))

report

M.S.
25 february 2014 at 14:02

Ja tu jestem od wielu lat, z wieloma długimi przerwami i... wielu z Was wtedy jeszcze nie było, więc sobie poszłam. I wróciłam, w zasadzie wracałam kilka razy, bo... chyba lubię tu być i pozaglądać tu i ówdzie... czasem zaprosić kogoś na naleśniki :))))

report

Damian Paradoks
25 february 2014 at 14:09

zapachniało swojskimi naleśnikami :)

report

M.S.
25 february 2014 at 14:16

...i chlebem... chleb też był swojski :) Właśnie z Jeślinką dziś go wspominałyśmy :)

report

mua
25 february 2014 at 13:54

zez żachnienciem Ci nie do twarzy, ze tak zauważę

report

Wieśniak M
25 february 2014 at 13:56

No nie, ale lubię czasem się żachnąć na przekór urodzie ;)))

report

mua
25 february 2014 at 13:57

ze szczałą w twarzy ???

report

Wieśniak M
25 february 2014 at 13:59

słodka jest amora szczała/ gdy przez dziurę pi górnej czwórce na podniebienie się dostała/ można ją mlasnąć połechtać słowem/ te amor-alne szczały smaczne i zdrowe :)))

report

zuzanna809
25 february 2014 at 18:07

... byłam i się żachnęłam!:)))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register