23 april 2011

poetry

ppaschke
ppaschke

Dobra data

1438 rok, zaczyna się lato,
zboża rozwijają czas.
 
Na pięć minut przed
płonie stos, jedyny w tym roku.
Ceglany ocean unosi setki zsiniałych od dymu źrenic,
ziemia wstaje w kwadracie rynku,
by odczuwać silniej.
 
Cios wewnątrz bezpieczeństwa,
wtłacza tłumną hordę
w każdy koci łeb bruku - -
byle bliżej od ognia.
 
Ręce tego, co podpalał,
sięgają we mnie,
w blask setki zaskoczonych wieczorów ;
murszejąca na ramionach purpura marzy
by bezpiecznie poślinić stęsknioną poduszkę.
 
Widowisko, wdmuchnięte w milczenie kamienic
a krzyczącą z bólu pełnię –
strąk rzeki do krwi znużony
drzemką tych, co już na ratuszowych portretach.
 
 
Przyszedł czas zapłaty za odwagę herezji.
Polityczny podtekst
na pięć minut przed datą lata.
 
Wszak to tylko jedna wiedźma –
 
w innych miejscach znacznie więcej widowni.

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
23 april 2011 at 14:34

ŁOOOOOOO!!!!!!1Dzisiaj chwalę!!! Początek najlepszy, niesamowity!!! Widzę dwie warstwy, a nawet trzy więc super!

report

P
23 april 2011 at 14:43

podoba mi się, początek super, chociaż środek mam odczucie, że przedobrzony...ale całość trzyma się bardzo fajnie.

report

stateless
23 april 2011 at 14:46

bez "herezji".

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register