ppaschke
ALL WORKS Poetry (10) Prose (1) Photography (43)
About me Friends (8)

Zmiana sposobu prezentacji

25 february 2014

poetry

ppaschke
ppaschke

Święta biurokracja

z cyklu: bajki dla nieco starszych dzieci
 
 
Święta biurokracja
 
 
 
Jest ten problem oczywisty, znany chyba tutaj wszystkim,
przez rok cały, a nie w maju, biurokracja kwitnie w kraju.
Zdolni piszą oświadczenia, ci mniej krótkie zażalenia,
ktoś napłodzi nam kosztorys, ów gryzmoli swój życiorys,
jeszcze inny do rubryki wstawia kółka i krzyżyki.
Druk, świadectwo, zaświadczenie, notka, wydruk, oświadczenie,
wniosek, rejestr i podanie i paragon się dostanie.
By uniknąć słownych gierek dla papierka jest papierek,
przez papierek, dla papierka i petycję się wystęka.
Akty prawne, postulaty, alimenty z winy taty,
bo zawodne komputery. Pisać trzeba od cholery
spisów, wniosków całą masę i paszkwili na okrasę.
No i przez nie, proszę pana, pisać trzeba już od rana.
Nad świstkami wciąż się trudzi prawie milion dziwnych ludzi,
kontrolerów, urzędników, których Polska ma bez liku.
Lecz jest sprawa oczywista, ważne, że są stanowiska,
(...)

--- full text ---

24 february 2014

poetry

ppaschke
ppaschke

Gdy odchodzi poeta

Gdy odchodzi poeta
 
 
 
Gdy poeta odszedł zbyt nagle, po cichu,
zostają zakładki  ksiąg niedoczytanych,
pomysły, pośpiesznie spisane na strychu,
rozedrgane myśli, parę słów nieznanych.
 
Poeta odchodzi. Obcy usuwają
włosy, co przywarły na starych poduszkach.
Zagnieżdżone  słońce, które innych budzi,
pieści żarem ciche ślady po opuszkach.
 
Kiedy go tu nie ma bezmyślne persony
palą w jego piecu notatki i listy,
sny o jednym wierszu, pisanym przez lata,
co miał być, po latach, dziś na ustach wszystkich.
 
Usuwa się jego stare pamiętniki,
wyrzuca jedyny krawat i koszulę,
zapałki, noszone w portfelu zapiski
i zdjęcie kobiety, połamane czule.
(...)

--- full text ---

10 january 2014

poetry

ppaschke
ppaschke

Pordzewiałe zatrzymanie

 
 
Zatrzymać w czasie
(choćby było najbardziej ciasne)
zabłąkane stado gwiazd
zbyt dobrze zardzewiałych
 
Zatrzymać wszystko w czasie –
wszystko w czasie to zdradliwa zamieć
której dziś nijak powtórzyć
bo moje gwiazdy rdzewieją na innym niebie
nieobliczalne jak człowiek
dzień w dzień
 
Nie wierzą
że można czynić zdeformowaną niemożliwość
możliwą
 
Zatrzymać rozpędzone stado
jakby go tu wcale nie było
w tak niestałym punkcie jak chwiejny firmament
 
by wiecznie w ruchu

14 december 2013

poetry

ppaschke
ppaschke

Dance Illusoire

 

Jeszcze nie czas
a Twoja wyobraźnia już krzywi dłonie
wypatroszona z wabików
odarta do kości z obietnic

Bo trzeba (jak nigdy dotąd)
zabrać ze sobą tylko to niebo
które po Tobie zapłacze

Znasz na pamięć
sposoby zagłuszania sumienia
kiedy wychodzi się z równań
ze zbyt wielką ilością niewiadomych
wprost przez ażur zakłamanej historii

Mówisz
jeszcze nie czas
lecz trudno (niczym stara prostytutka)
zarobić na sakiewkę z tylu słońc

Nie przetańczysz swojego iluzorycznego czasu
(...)

--- full text ---

17 november 2013

poetry

ppaschke
ppaschke

Przebarwienie

Przebarwienie

Po omacku, tak, na próbę,
jeśli zdasz sobie sprawę,
że cisza jest obszarem zamkniętym bezszelestnie,

dopadnie głucha wyobraźnia –
struktura, zataczająca błędne koło.

Karty wciąż znaczone wyczuwalnymi plamami.

Który to już raz wydaje ci się,
że zrozumiesz wszystkie niestworzone pacierze.

Kiedy Bóg się o tym dowie będzie po wszystkim,
najciszej,

gdziekolwiek,
jeden krok nie w tą stronę,
zawsze po omacku,

zawsze tak samo daleko.

26 october 2013

poetry

ppaschke
ppaschke

Szum

Moje ciało postarzało się o jedno ciało
nie przysłuchuj się mu
takie w nim zaszumienie

Na policzkach usta są łowną zwierzyną
ani się w nie zapatrzeć
ani poczuć
ni najeść

Tak wąskie zwierzę patrzy bowiem moimi oczyma
nie na swoją duszę w myśliwym
lecz na dzikie w nim zwierzę
co już uchwyciło w zęby

Tam moje starzenie
zlizywanie palców nad żywym ogniem
pęcherze tak bardzo obcoustne
nie potrafią wypowiedzieć nawet jednej międzykropli

Jego wzgórze ze wzgórzem
niepojęty zbiór muz myśliwego
nigdy nie będzie strachem ucieleśnionym

(...)

--- full text ---

15 october 2013

poetry

ppaschke
ppaschke

Drastyczna amputacja (tematów)

Poemat wyjątkowo nieautentyczny 2
 

Opowiem o tamponach krzyku, sączkach legowisk,
tamowaniu naczyń kuchennych.

Nie, nie chodzi mi o to, że można chodzić lżej,
nie stękać co krok i znieruchomieć
w kokonie przyzwyczajonych do wzwodu metafor,
nie o to, aby niefrasobliwie wywracać porządek
na suchą stronę zmiennej ogniskowej,
być niczym sznur, nawijający się na kołowrót szyi,
wreszcie nie o to, by drastycznie przeprowadzać
nieruchawą staruszkę przez ruchliwe skrzyżowanie,
rozjechaną przez samotność, dosłownie na wyciągnięcie ręki,
by bezpiecznie ominąć kolejny cmentarz.

Nie o to, aby oddać się w pełni powolnej alienacji postu,
siedząc przy szwedzkim stole, po brzegi nasyconym
platerem z krewetkami i kawiorem z Bieługi,
uznać, że wszystko jest na swoim miejscu,
kiedy (absolutnie) nie jest na swoim miejscu
w usystematyzowanej codzienności,
(...)

--- full text ---

12 october 2013

poetry

ppaschke
ppaschke

Gdzie – nie – gdzie

 
 
 
 
 
Rozglądaj się uważniej
by niczego nie zapomnieć
zapomnienie zasypia pod grubą warstwą kurzu
tępieje jak pierwszy śnieg
od uwypuklającego się świata
 
Rozglądaj się
bo czysty przypadek
pozostaje niejednoznacznie zakorzeniony
w gruncie rzeczy
 
Za cały twój powidok
pozostanie walka z jawą
i upijanie się do nieprzytomności
będąc nieprzytomnym od szybowania po tym
czego należy żałować
w tej cherlawej perspektywie
 
(...)

--- full text ---

23 april 2011

poetry

ppaschke
ppaschke

Dobra data

1438 rok, zaczyna się lato,
zboża rozwijają czas.
 
Na pięć minut przed
płonie stos, jedyny w tym roku.
Ceglany ocean unosi setki zsiniałych od dymu źrenic,
ziemia wstaje w kwadracie rynku,
by odczuwać silniej.
 
Cios wewnątrz bezpieczeństwa,
wtłacza tłumną hordę
w każdy koci łeb bruku - -
byle bliżej od ognia.
 
Ręce tego, co podpalał,
sięgają we mnie,
w blask setki zaskoczonych wieczorów ;
murszejąca na ramionach purpura marzy
by bezpiecznie poślinić stęsknioną poduszkę.
 
Widowisko, wdmuchnięte w milczenie kamienic
a krzyczącą z bólu pełnię –
strąk rzeki do krwi znużony
(...)

--- full text ---

26 march 2011

poetry

ppaschke
ppaschke

Obserwacja

Za naszą przyszłość , która tak samotna
przechodzi w wyższy promień konieczności
chwilę powalczmy, aby w ciała obce
nie wpadły nagle tylko nasze kości.

Choć tylko zabrać z tego świata tchnienie,
które tak cicho kości dotknie naszych 
aby choć poznać, co to jest wierzenie
w samotnię duszy, którą ciemność straszy.

Boję się o nas na dobrej orbicie,
obserwacja, jak oddechu westchnienie,
ułudą śmiechów wypełniła życie, 
rozmienia prawdę na krzyk i milczenie.

Więc i za naszą przyszłość, co odeszła
w dzień tak jak w nocy, jak za razem pierwszym
w samotnię duszy, w to tchnienie co pierzcha,
co nie pozwala pisać dobrych wierszy.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register