Zmiana sposobu prezentacji
z cyklu: bajki dla nieco starszych dzieci
Święta biurokracja
Jest ten problem oczywisty, znany chyba tutaj wszystkim,
przez rok cały, a nie w maju, biurokracja kwitnie w kraju.
Zdolni piszą oświadczenia, ci mniej krótkie zażalenia,
ktoś napłodzi nam kosztorys, ów gryzmoli swój życiorys,
jeszcze inny do rubryki wstawia kółka i krzyżyki.
Druk, świadectwo, zaświadczenie, notka, wydruk, oświadczenie,
wniosek, rejestr i podanie i paragon się dostanie.
By uniknąć słownych gierek dla papierka jest papierek,
przez papierek, dla papierka i petycję się wystęka.
Akty prawne, postulaty, alimenty z winy taty,
bo zawodne komputery. Pisać trzeba od cholery
spisów, wniosków całą masę i paszkwili na okrasę.
No i przez nie, proszę pana, pisać trzeba już od rana.
Nad świstkami wciąż się trudzi prawie milion dziwnych ludzi,
kontrolerów, urzędników, których Polska ma bez liku.
Lecz jest sprawa oczywista, ważne, że są stanowiska,
(...)
--- full text ---
Gdy odchodzi poeta
Gdy poeta odszedł zbyt nagle, po cichu,
zostają zakładki ksiąg niedoczytanych,
pomysły, pośpiesznie spisane na strychu,
rozedrgane myśli, parę słów nieznanych.
Poeta odchodzi. Obcy usuwają
włosy, co przywarły na starych poduszkach.
Zagnieżdżone słońce, które innych budzi,
pieści żarem ciche ślady po opuszkach.
Kiedy go tu nie ma bezmyślne persony
palą w jego piecu notatki i listy,
sny o jednym wierszu, pisanym przez lata,
co miał być, po latach, dziś na ustach wszystkich.
Usuwa się jego stare pamiętniki,
wyrzuca jedyny krawat i koszulę,
zapałki, noszone w portfelu zapiski
i zdjęcie kobiety, połamane czule.
(...)
--- full text ---
Zatrzymać w czasie
(choćby było najbardziej ciasne)
zabłąkane stado gwiazd
zbyt dobrze zardzewiałych
Zatrzymać wszystko w czasie –
wszystko w czasie to zdradliwa zamieć
której dziś nijak powtórzyć
bo moje gwiazdy rdzewieją na innym niebie
nieobliczalne jak człowiek
dzień w dzień
Nie wierzą
że można czynić zdeformowaną niemożliwość
możliwą
Zatrzymać rozpędzone stado
jakby go tu wcale nie było
w tak niestałym punkcie jak chwiejny firmament
by wiecznie w ruchu
Jeszcze nie czas
a Twoja wyobraźnia już krzywi dłonie
wypatroszona z wabików
odarta do kości z obietnic
Bo trzeba (jak nigdy dotąd)
zabrać ze sobą tylko to niebo
które po Tobie zapłacze
Znasz na pamięć
sposoby zagłuszania sumienia
kiedy wychodzi się z równań
ze zbyt wielką ilością niewiadomych
wprost przez ażur zakłamanej historii
Mówisz
jeszcze nie czas
lecz trudno (niczym stara prostytutka)
zarobić na sakiewkę z tylu słońc
Nie przetańczysz swojego iluzorycznego czasu
(...)
--- full text ---
Przebarwienie
Po omacku, tak, na próbę,
jeśli zdasz sobie sprawę,
że cisza jest obszarem zamkniętym bezszelestnie,
dopadnie głucha wyobraźnia –
struktura, zataczająca błędne koło.
Karty wciąż znaczone wyczuwalnymi plamami.
Który to już raz wydaje ci się,
że zrozumiesz wszystkie niestworzone pacierze.
Kiedy Bóg się o tym dowie będzie po wszystkim,
najciszej,
gdziekolwiek,
jeden krok nie w tą stronę,
zawsze po omacku,
zawsze tak samo daleko.
Moje ciało postarzało się o jedno ciało
nie przysłuchuj się mu
takie w nim zaszumienie
Na policzkach usta są łowną zwierzyną
ani się w nie zapatrzeć
ani poczuć
ni najeść
Tak wąskie zwierzę patrzy bowiem moimi oczyma
nie na swoją duszę w myśliwym
lecz na dzikie w nim zwierzę
co już uchwyciło w zęby
Tam moje starzenie
zlizywanie palców nad żywym ogniem
pęcherze tak bardzo obcoustne
nie potrafią wypowiedzieć nawet jednej międzykropli
Jego wzgórze ze wzgórzem
niepojęty zbiór muz myśliwego
nigdy nie będzie strachem ucieleśnionym
(...)
--- full text ---
Drastyczna amputacja (tematów)
Poemat wyjątkowo nieautentyczny 2
Opowiem o tamponach krzyku, sączkach legowisk,
tamowaniu naczyń kuchennych.
Nie, nie chodzi mi o to, że można chodzić lżej,
nie stękać co krok i znieruchomieć
w kokonie przyzwyczajonych do wzwodu metafor,
nie o to, aby niefrasobliwie wywracać porządek
na suchą stronę zmiennej ogniskowej,
być niczym sznur, nawijający się na kołowrót szyi,
wreszcie nie o to, by drastycznie przeprowadzać
nieruchawą staruszkę przez ruchliwe skrzyżowanie,
rozjechaną przez samotność, dosłownie na wyciągnięcie ręki,
by bezpiecznie ominąć kolejny cmentarz.
Nie o to, aby oddać się w pełni powolnej alienacji postu,
siedząc przy szwedzkim stole, po brzegi nasyconym
platerem z krewetkami i kawiorem z Bieługi,
uznać, że wszystko jest na swoim miejscu,
kiedy (absolutnie) nie jest na swoim miejscu
w usystematyzowanej codzienności,
(...)
--- full text ---
Rozglądaj się uważniej
by niczego nie zapomnieć
zapomnienie zasypia pod grubą warstwą kurzu
tępieje jak pierwszy śnieg
od uwypuklającego się świata
Rozglądaj się
bo czysty przypadek
pozostaje niejednoznacznie zakorzeniony
w gruncie rzeczy
Za cały twój powidok
pozostanie walka z jawą
i upijanie się do nieprzytomności
będąc nieprzytomnym od szybowania po tym
czego należy żałować
w tej cherlawej perspektywie
(...)
--- full text ---
