|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (317) Dziennik (100) Fotografia (24)
Pocztówka poetycka (6) O autorze Znajomi (62) | |
W `66 w Braniewie śnieg aż piszczał.
Na warcie zmienialiśmy się co dwie godziny.
W baranich kożuchach sporo za kolana; pod spodem
panterki. Trzydzieści dwa stopnie. Postawione kołnierze,
ale i tak łój sztywniał, mróz przenikał. Pękały wierzby.
Wtedy szłem za hukiem. Dasz wiarę?
Takie szczeliny, że cała dłoń weszła. I rozwalało lipy.
Jest przedpołudnie. Siedzimy przed domem.
Moja mała dziewczynka w czerwonym polarze,
z naręczem cukinii, wieszczy zimę stulecia.
Rozważa wyjazd - nie może być biedna. Spójrz, jak cicho
spadają orzechy.
.
podoba się :)
zgłoś
słońca, blue:)
zgłoś
wzajemnie! u mnie dziś już świeci :)
zgłoś
hehhhe znam Braniewo i pozdrawiam hehhhheh tam odbębniałem malowanie BRD emów hehhh do woja nie wzięli a do rezerwy 3 razy bydlaki ;)))
zgłoś
Pa a piwo tam mmmmmmniaaaamusie hehehhhh
zgłoś
eh, mua tylko te używki w głowie:))
zgłoś
... nie no piwo to nawet pod wodą dam radę hehhhhh
zgłoś
hmmm...
zgłoś
eh...
zgłoś
wiem..
zgłoś
...myślisz, że...że wróci zima '66?...
zgłoś
ruscy zaPOwiadają zimę stulecia, PISzą też... nieźle posypie... nie ma opcji, trzeba do ciepłych krajów... :)))
zgłoś
...jest takie miejsce...:)))
zgłoś
o to chodzi, Veronica, że czasami nie myślę - jest chwila, jakieś słowa, scena; coś ma we mnie instrument - pozdrowienia Tobie;*
zgłoś
i niech zostanie tylko wspomnieniem:)
zgłoś
a niech! Jerzy:)
zgłoś
a ja słyszę trwanie..
zgłoś
dziękuję, jeśli tylko..
zgłoś