Spadanie ze szczudeł



topię nabrzmienia w
ostrym nasłuchiwaniu
zimny filar
przygarnął plecy
 od wypełnienia wewnątrz rozmazany tusz
pchnięcia z naciskiem
na wejście do wyjścia krzyk
splecionych nóg
 odejdę w dziurawych butach
z jedną spódnicą w  podręcznej teczce
 
koniec
stawania na palcach
podnoszenia rąk jak
przy zachłyśnięciu
by wyrównać oddech
 
zasłaniam to miejsce
jutro znowu stanę
przy drodze żebyś mógł się napić
 
 
 
 
 
 

Miladora
18 july 2011 at 03:43

To smutne, Nicki. Poczucie beznadziejności plus pewnego rodzaju uzależnienie mogą dać zabójczą mieszankę. I leci się wtedy na głowę. Wymowny wiersz. Buziak i dobrego jutra jutro. ;)

report

An - Anna Awsiukiewicz
18 july 2011 at 08:05

Czas na zmiany:) Też bym sobie nie pozwoliła na ?:)

report

Istar
18 july 2011 at 08:23

Dobrego Nicki

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
18 july 2011 at 09:07

dziękuję za Waszą obecność.

report

Wieśniak M
18 july 2011 at 09:53

Dziękujemy za Twoją Niki:))))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register