Zmiana sposobu prezentacji
Czy istnieje granica nienawiści do siebie? Gdzie ona jest? W dowalaniu sobie:
- Jesteś grubą świnią, a świniom podcina się gardła?
To tylko słowa i woda na młyn. Potrzeba jeszcze wiatru i mąki, żeby coś z tego było.
Wiatru zawsze dostatek, zwłaszcza na otwartych przestrzeniach. Przydrożni ludzie zawsze chuchną, oplują więc napęd jest. Co do mąki, z tym też nie problem, w każdej aptece są dostępne leki przeczyszczające. Co tam apteki, kto się będzie męczył? Najlepsze są sprzedaże wysyłkowe. Dostaniesz amfę, pod postacią nieszkodliwego spalacza tłuszczu.
Zastanawiałam się nad początkiem. W sumie znalezienie właściwego punktu pt. „ gówno”, nie było tak trudne jak myślałam. Czasem tracimy kontrolę nad swoim życiem. To, w co wierzyliśmy wyblakło na słońcu, po praniu wstąpiło się, a przy okazji prasowania zaczęło tylko pobłyskiwać, przy częstym stosowaniu wytarło się itd. Otóż to! Białe przestało być białe, zszarzało nagle i nie było warte tych konkretnych pieniędzy.
Wtedy szuka się usilnie sposobu, by jednak władać czymś. Swoją drogą ciekawe, skąd te królewskie zapędy, skoro wychowałam się na wsi. A może, to właśnie główny powód, bo przecież rolnicy posiedli na własność swoją ziemię. Komu chciałoby się na niej pracować?
No nieważne! W każdym razie po kolei odpadało wszystko to, na co miałam wpływ. Pozostałam ja sama. Sama ze sobą…
--- full text ---
Szamotulski Ośrodek Kultury
Marzena Przekwas-Siemiątkowska
Łukasz Bernady
zapraszają na spotkanie poetycko-muzyczne
Jest gdzieś życie piękniejsze
od wierszy
i jest miłość, i ona zwycięży
Trzeba pieśnią bić aż do śmierci,
trzeba głuszyć w ciemnościach syk węży.
Jest gdzieś życie piękniejsze od nędzy.
I jest miłość. I ona zwycięży.
Władysław Broniewski
Występują
Ewelina Jasik –
śpiew
Sylwia Karczewska –
fortepian
Joanna Luczak –
śpiew, gitara
Anna Kania – śpiew,
gitara
Leszek Lisiecki –
śpiew, gitara
oraz organizatorzy
Szamotuły, Kino Halszka, 30 września 2011, godz. 18:00
WSTĘP WOLNY!
http://biblioteka-szamotuly.pl/node/28
Zapraszam do udziału w konkursach. Na stronie biblioteki jest również mnóstwo innych konkursów.
http://biblioteka-szamotuly.pl/node/34
"Kulturalna Strona Księżyca"
Zbierz 4 fazy księżyca i wygraj nagrody, zapraszamy 14 maja.
Muzeum Zamek Górków
Baszta Halszki
Spotkanie z żywą Halszką i rycerzami z opowieściami o historii w tle.
Godz. 20.00-1.00
Kino „Halszka”
Film „Omen” (1976 r.)
Jeden z lepszych horrorów w historii.
godz. 21.00
Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Szamotuły
Wystawa pt. „Jakkolwiek nocą...”
Wystawa: „Nocna prasówka, czyli co w bezsenną noc czytywali niegdyś szamotulanie”.
godz. 21.00 - 01.00
Cafe Marzenie ul. Wroniecka
„Nocne marzenie”, a w nim akty Ewy Partyki, erotyki w opracowaniu Marzeny Przekwas-Siemiątkowskiej i Łukasza Bernady, zmysłowe standardy w wykonaniu Sylwii Karczewskiej (pianino).
godz. 22:00 – 2:00.
Publiczność w każdym z czterech miejsc otrzyma jedną z „faz” Księżyca. Osoby, które zbiorą wszystkie cztery „fazy” (nów, pierwsza kwadra, pełnia, ostatnia kwadra), na finale swej nocnej wędrówki w „Cafe (...)
--- full text ---
Śpiewa Woźniak, kiedy dom jak zwinięta w kłębek szara kotka, oddycha równomiernie.
Jakim cudem dziesięć minut temu ściany zaciskały pięści i groziły, z pianą w zębach?
Ostro, ciasno jak w metrowych szponach. Kąty wyprostowane, poprzez wtulanie twarzy.
Dzwoni Marek:
- Mała, co jest? – pyta.
- Ja wiem, że on już się stara, wścieka się, ale się hamuje…
- Mała, spokojnie, to długo nie potrwa.
- Marku, ja to wiem, że już niedługo.
Jest subtelniejszy, w swoich słowach, wyrywa nogi ćmie, w aksamitnych rękawiczkach.
Ryczałam tylko raz, bo znowu straszył, ale zaraz potem przepraszał.
Te wstrętne uściski, wtulanie głowy i obejmowanie nóg. Łaszenie się do stóp, bo przecież on nic nie może, bo przecież, on tego nie kontroluje.. Milknę.
Marek przerywa ciszę:
- Mała jesteś?
- Wyjdę na balkon, zerwał się wiatr, niech poplącze włosy. Wiesz, tyle gwiazd! Zapewne tam gdzieś jest Swietłana szkoda, że tylko śmiechu nie słyszę. Nie rozbrzmiewa ani miliardem dzwonków ani stłumioną, wieczorną audycją. Dlaczego nie słyszę? Jak mogła mnie tak po prostu zostawić? Co ja jej zrobiłam, że tak któregoś dnia postanowiła umrzeć? Miała czekać na mój telefon, przecież obiecałam, że zadzwonię, że…
- Mała nie płacz! Mam przyjechać? – pyta zbity z tropu.
- Nie, nie trzeba, to nie pierwszy i nie ostatni raz, przecież wiesz.
Jest tak pięknie na dworze. Ja znowu wariatka zakochana w wietrze.
Wiatr frywolnie kołysze bluzką, dotyka koniuszkami palców piersi i dociska dłonią.
Wplata palce we włosy. Brzegiem dłoni wodzi po policzku.
Całuje u dołu pleców…Lepkie od warg nadgarstki, dotykam nimi brzucha.
Wystawiam twarz do słońca, dotykam, pieszczę pierwsze zielone liście.
Obejmuję drzewa…
Wariatka zakochana w wietrze…….
