Na płaszczyźnie bliskości między ludźmi, którzy z zasady są sobie bliskimi. A pobudowali jakieś dziwne bariery i nie sposób obojga się przebić. I niebezpiecznie obojgu uchylić szczelin...
"Co autor...". A teraz / drogie dzieci / łapiemy autora / za włosy / i za przynajmniej część ręki / i bierzemy - jak najprzykładniej! jak najdokładniej! / na męki / no co autor no co / chciał przez to powiedzieć / szkołowane / by nie rzec / skołowane plemiona / mają to wiedzieć / więc że wiedzą że nie wiedzą / udają - autora / czyli ten no / znaczy każdy z plemienia - / autora najzacniejsza / żywa metafora :P
:) mnie frapowało, odkąd pamiętam, to rutynowe: "co autor chciał powiedzieć". Z różnych powodów, ale między nimi jest i możliwość sugestii, że warto się bardziej koncentrować na tym, co ktoś chciał powiedzieć, niż na tym, co faktycznie powiedział. Choć mogłoby się wydawać, że to raczej marne wyposażenie językowe dla późniejszych kontaktów z ludźmi: domagać się uwagi dla domysłów w zamian za staranie, by tak mówić, żeby skutkiem było raczej jednak częściej porozumienie niż nieporozumienie.
Ja Cię rozumiem, ale w tym przypadku nie chodziło o uwagę. Tytuł miał być w powiązaniu z podpisem pod zdjęciem jedną całością. chodziło o to, że udało mi się uchwycić mój nastrój tego popołudnia. Więc tytuł nie zawierał znaku zapytania, tylko własnie informację -Co autor chciał to i uchwycił :)
:) Hm. Moglibyśmy na trochę chociaż wejść w eksperymentalną zabawę Ja-Ty w relacji autor-odbiorca? Jeśli moglibyśmy, to może zechciałbyś tak spojrzeć, by bodaj odrobinę dało się wejść w moją pozycję odbiorcy wobec tej fotografii. Widzę foto, widzę nagłówek, który brzmi: "co autor...". Okej. Widzę też dopisek: "Z cyklu - udało się uchwycić nastrój dnia dzisiejszego". Nie mam żadnych innych danych, nie znam Twojej mamy itd. itp. Jaka jest szansa, że jako widz w fotogalerii spojrzę na tę całość tak, że najważniejsze i dla mnie wobec niej okaże się, że "tytuł nie zawierał znaku zapytania, tylko własnie informację -Co autor chciał to i uchwycił"?
Jasne Isso - możemy wejść w relację. I też przed taką relacją jak widzisz w żadnym z komentarzy się nie broniłem. Moje powyższe wypowiedzi dotyczyły tylko obrony tytułu. Nie jest to pytanie i nie jest prowokacja pt; zgadnij co chciałem pokazać... istnieje pewien ciąg skojarzeń, o którym pisałaś wyżej. Gdzie pojawia się "co autor" tam od razu widz czuje się jak wywołany do tablicy. Mnie nie o takie działanie chodziło.
:) po pierwsze, jako widz najwyraźniej utknęłam przy tytule ;) stąd, po drugie, właściwie dopiero teraz, to znaczy, kiedy zadałeś pytanie: co widzisz? - to ja tak naprawdę po raz pierwszy spojrzałam na zdjęcie, zamiast na jego parateksty. W znaczeniu: dopiero teraz spojrzałam naprawdę uważnie. Zatem, dopiero teraz mogę (kiedy się przyjrzę) pomyśleć na luzie o tym, co zostało pokazane, zamiast o tym, kto pokazuje. Dostałam komfort: zgodę na zmianę perspektywy.
Co widzę? Kruchość, delikatność, tęsknotę. Podobieństwa, pomimo różnic (np. jedna z roślin jest kolczasta, druga nie, jednak, w tym ujęciu, obie sprawiają wrażenie zgodnie łatwych do zniszczenia, wysubtelnionych. Wprawdzie iglak dalej gęstnieje, i ciemnieje, ale przecież gąszcz tworzą te same gałązki - misternie wątłe). Między nimi przestrzeń: można ją nazwać pustką, ale można i przejrzystością wolną od zakłóceń albo jeszcze inaczej. Przy mnie kojarzy się raczej dobrze: ze swoboda i miejscem na oddech. Najprawdopodobniej nie potrafiłabym domyślić się, że intencją była m.in. "tęsknota za prawdziwym okazywaniem uczuć". Wprawdzie i u mnie tęsknota została zapisana, ale ja prędzej pomyślałabym, że tu widzę tęsknotę, KTÓRA JEST prawdziwym okazywaniem uczuć. A nie dopiero myślą o ich wyrażeniu. I to tyle chyba po pierwszym rzeczywiście na fotografii skoncentrowanym spojrzeniu.
Może to zabrzmi banalnie, ale dziękuję. I znów się na Tobie nie zawiodłem :) napisał bym coś czulszego, ale dostanę misą łapką po głowie, więc dziękuję ciepłym jak tło zdjęcia głosem :)
Wczoraj szedłem w odwiedziny do mojej mamy. szedłem później niż zazwyczaj. Moja mama ma dziś zabieg poważny i wczorajszy wieczór był takim "Do zobaczenia", ale wszyscy mieli gdzieś w głowie taką trudną myśl... a co jeśli... wszyscy udawali, że nie ma się czym martwić, nawet mama udawała, że się nie denerwuje... wszyscy udawaliśmy a po powrocie do domu trzeba było mięśnie szczęk rozmasowywać... więc autor miał na myśli: pragnienie szczerego kontaktu, tęsknotę za prawdziwym okazywaniem uczuć...
"pragnienie szczerego kontaktu, tęsknotę za prawdziwym okazywaniem uczuć". wiesz może, że to właśnie (oprócz wszystkiego innego, rzecz naturalna, czym też być może) wydaje się troską z zakresów, o jakich mowa wyżej? Czyli, doświetlając dla jakiej takiej pewności zrozumienia intencji, ma siedlisko pomiędzy tym, co ktoś "chce powiedzieć" a tym, co faktycznie mówi
Jak szedłem to robiłem kilka zdjęć i po przeglądaniu ich wieczorem aż mnie zaskoczyło, że udało mi się uchwycić chwilę. Nie chciałem obarczać komentarzem na starcie. Podobało się i bez :)
(Pędy iglaka wystają w górę troszkę podobnie do czułek "latającego potwora spaghetti", tak mi się ciut skojarzył ten obrazek. Przepraszam za skrót myślowy:)
Chcąc być bardziej dokładnym - fotony odbijające się od materii roślin, docierające do obiektywu aparatu i zostawiające tam obraz w postaci małych punkcików zwanych pikselami.
tam niebo różowieje/ o świcie, czy zachodzie?/ zresztą i tak się dzieje/ tęsknoty nie są w modzie... :)
report
Tęsknota... pragnienie kontaktu... stworzenie Adama... gdy razem to złapać... połączyć. tak, to autor.
report
pragnienie kontaktu (hmm, te słowa wyglądają wręcz brutalnie w zestawieniu z obrazkiem :)
report
Na płaszczyźnie bliskości między ludźmi, którzy z zasady są sobie bliskimi. A pobudowali jakieś dziwne bariery i nie sposób obojga się przebić. I niebezpiecznie obojgu uchylić szczelin...
report
Stworzenie Adama po prostu:)
report
Świetne, muszę Ci się przyznać, że nie było w tym zdjęciu takiego zamierzenia, ale teraz już jest i w mojej głowie :)
report
Adamie, czuj, czuwaj:) pzdr. bardzo czułe drzewo z tego rośnie:)
report
"Co autor...". A teraz / drogie dzieci / łapiemy autora / za włosy / i za przynajmniej część ręki / i bierzemy - jak najprzykładniej! jak najdokładniej! / na męki / no co autor no co / chciał przez to powiedzieć / szkołowane / by nie rzec / skołowane plemiona / mają to wiedzieć / więc że wiedzą że nie wiedzą / udają - autora / czyli ten no / znaczy każdy z plemienia - / autora najzacniejsza / żywa metafora :P
report
Słowacki zachwyca ... jak to nie zachwyca, skoro zachwyca !
report
:) mnie frapowało, odkąd pamiętam, to rutynowe: "co autor chciał powiedzieć". Z różnych powodów, ale między nimi jest i możliwość sugestii, że warto się bardziej koncentrować na tym, co ktoś chciał powiedzieć, niż na tym, co faktycznie powiedział. Choć mogłoby się wydawać, że to raczej marne wyposażenie językowe dla późniejszych kontaktów z ludźmi: domagać się uwagi dla domysłów w zamian za staranie, by tak mówić, żeby skutkiem było raczej jednak częściej porozumienie niż nieporozumienie.
report
Ja Cię rozumiem, ale w tym przypadku nie chodziło o uwagę. Tytuł miał być w powiązaniu z podpisem pod zdjęciem jedną całością. chodziło o to, że udało mi się uchwycić mój nastrój tego popołudnia. Więc tytuł nie zawierał znaku zapytania, tylko własnie informację -Co autor chciał to i uchwycił :)
report
:) Hm. Moglibyśmy na trochę chociaż wejść w eksperymentalną zabawę Ja-Ty w relacji autor-odbiorca? Jeśli moglibyśmy, to może zechciałbyś tak spojrzeć, by bodaj odrobinę dało się wejść w moją pozycję odbiorcy wobec tej fotografii. Widzę foto, widzę nagłówek, który brzmi: "co autor...". Okej. Widzę też dopisek: "Z cyklu - udało się uchwycić nastrój dnia dzisiejszego". Nie mam żadnych innych danych, nie znam Twojej mamy itd. itp. Jaka jest szansa, że jako widz w fotogalerii spojrzę na tę całość tak, że najważniejsze i dla mnie wobec niej okaże się, że "tytuł nie zawierał znaku zapytania, tylko własnie informację -Co autor chciał to i uchwycił"?
report
Jasne Isso - możemy wejść w relację. I też przed taką relacją jak widzisz w żadnym z komentarzy się nie broniłem. Moje powyższe wypowiedzi dotyczyły tylko obrony tytułu. Nie jest to pytanie i nie jest prowokacja pt; zgadnij co chciałem pokazać... istnieje pewien ciąg skojarzeń, o którym pisałaś wyżej. Gdzie pojawia się "co autor" tam od razu widz czuje się jak wywołany do tablicy. Mnie nie o takie działanie chodziło.
report
Więc... Isso, napisz - co widzisz jako widz :)
report
:) po pierwsze, jako widz najwyraźniej utknęłam przy tytule ;) stąd, po drugie, właściwie dopiero teraz, to znaczy, kiedy zadałeś pytanie: co widzisz? - to ja tak naprawdę po raz pierwszy spojrzałam na zdjęcie, zamiast na jego parateksty. W znaczeniu: dopiero teraz spojrzałam naprawdę uważnie. Zatem, dopiero teraz mogę (kiedy się przyjrzę) pomyśleć na luzie o tym, co zostało pokazane, zamiast o tym, kto pokazuje. Dostałam komfort: zgodę na zmianę perspektywy.
report
Wypowiedź jak kręgi na wodzie... oddalają się od kamienia rzuconego :) Naprawdę ciekaw jestem co napiszesz :) coraz bardziej :)
report
Co widzę? Kruchość, delikatność, tęsknotę. Podobieństwa, pomimo różnic (np. jedna z roślin jest kolczasta, druga nie, jednak, w tym ujęciu, obie sprawiają wrażenie zgodnie łatwych do zniszczenia, wysubtelnionych. Wprawdzie iglak dalej gęstnieje, i ciemnieje, ale przecież gąszcz tworzą te same gałązki - misternie wątłe). Między nimi przestrzeń: można ją nazwać pustką, ale można i przejrzystością wolną od zakłóceń albo jeszcze inaczej. Przy mnie kojarzy się raczej dobrze: ze swoboda i miejscem na oddech. Najprawdopodobniej nie potrafiłabym domyślić się, że intencją była m.in. "tęsknota za prawdziwym okazywaniem uczuć". Wprawdzie i u mnie tęsknota została zapisana, ale ja prędzej pomyślałabym, że tu widzę tęsknotę, KTÓRA JEST prawdziwym okazywaniem uczuć. A nie dopiero myślą o ich wyrażeniu. I to tyle chyba po pierwszym rzeczywiście na fotografii skoncentrowanym spojrzeniu.
report
Może to zabrzmi banalnie, ale dziękuję. I znów się na Tobie nie zawiodłem :) napisał bym coś czulszego, ale dostanę misą łapką po głowie, więc dziękuję ciepłym jak tło zdjęcia głosem :)
report
:) i ja dziękuję. Było bardzo interesująco.
report
Niecierpliwość rodzi pewne niebezpieczeństwo gniewu. Pora więc by autor odpowiedział na przewrotnie rzuconą w tytule zagadkę.
report
Wczoraj szedłem w odwiedziny do mojej mamy. szedłem później niż zazwyczaj. Moja mama ma dziś zabieg poważny i wczorajszy wieczór był takim "Do zobaczenia", ale wszyscy mieli gdzieś w głowie taką trudną myśl... a co jeśli... wszyscy udawali, że nie ma się czym martwić, nawet mama udawała, że się nie denerwuje... wszyscy udawaliśmy a po powrocie do domu trzeba było mięśnie szczęk rozmasowywać... więc autor miał na myśli: pragnienie szczerego kontaktu, tęsknotę za prawdziwym okazywaniem uczuć...
report
"pragnienie szczerego kontaktu, tęsknotę za prawdziwym okazywaniem uczuć". wiesz może, że to właśnie (oprócz wszystkiego innego, rzecz naturalna, czym też być może) wydaje się troską z zakresów, o jakich mowa wyżej? Czyli, doświetlając dla jakiej takiej pewności zrozumienia intencji, ma siedlisko pomiędzy tym, co ktoś "chce powiedzieć" a tym, co faktycznie mówi
report
"Patrz wyżej" :)
report
z Twoim komentarzem, zdjęcie nabiera głębokiego sensu
report
Jak szedłem to robiłem kilka zdjęć i po przeglądaniu ich wieczorem aż mnie zaskoczyło, że udało mi się uchwycić chwilę. Nie chciałem obarczać komentarzem na starcie. Podobało się i bez :)
report
autor miał na myśli, że potwór spagetti... :):)
report
Nie bardzo rozumiem, ale wiem też, że nie wszystko muszę rozumieć :)
report
(Pędy iglaka wystają w górę troszkę podobnie do czułek "latającego potwora spaghetti", tak mi się ciut skojarzył ten obrazek. Przepraszam za skrót myślowy:)
report
Dopiero teraz przeczytałam komentarze pod ww zdjęciem. Strasznie się wyrwałam ni w pięć ni w dziesięć z moim. //
report
Nie ma za co przepraszać... sam sprowokowałem tytułem do wolnych skojarzeń i twoje jest zaskakujące i ciekawe :)
report
chociaż niebo mamy wspólne //:-)
report
I to nas łączy :)
report
Fragmenty roślinności..ciekawe...
report
Chcąc być bardziej dokładnym - fotony odbijające się od materii roślin, docierające do obiektywu aparatu i zostawiające tam obraz w postaci małych punkcików zwanych pikselami.
report
Co autor miał na myśli ? To c sobie w nocy wyśnił :)
report