13 november 2011

poetry

Yaro
Yaro

menda społeczna

kupuje dużo wódki pije ją z kumplami
zamykają sie za zatrzaśniętymi drzwiami
dymią fabryki
kominy płyną nie liczą dni
dym wciska się pod powieki

za ostatni grosz waży się los
wyciąga z kieszeni pomięty banknot
żebrząc o kawałek wolnego miejsca
w przytułku jak cela

przytula się do zdjęcia matki
gdy trzymała go na rękach

teraz mówią do niego menda
ucieka na podwórko
wyciąga rękę do Pana Boga
Bóg wciąż czeka
życie płynie jak rzeka
mówią menda

Małgorzata Krupińska-Nowicka
13 november 2011 at 15:56

Też człowiek, tylko na dnie. Może ktoś poda mu rękę. Oby nie za późno...

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register