Zmiana sposobu prezentacji
nawet najbliższym otoczeniu
twoje szczęścia nic nie znaczą
liczy się tylko każdy upadek
każda niezgoda błędy kroków
dziękuję za każdy gest
każde dobre słowo
jestem z tobą a ty
odkrywasz mnie nadzieją
niech nikt nie zaprzecza
życie zaskakuje jak rzeka
toczy kamienie korytem
wierzę w Boga bo
wszystko od Niego
na kamieniu chleb się rodzi
trochę naiwnie empatyczny
łatwo wierny
wyczuwam zapach przekręt
wyczuwam kłamstwo i fałsz
dobrze
radę dam
to fajnie
nikt nie potrafi przeszkodzić
zniweczyć prywatny świat
lubię zapach swojej kobiety
nasze ciała płoną
nasze ciała domem chrońmy
doceniając rozłąkę
wierzę tylko sobie
myśli na uwięzieni
czasem kłamię bo to ma własną odpowiedzialność
dźwigam na barkach własny los
krzyż nie może być lekki
wstaję z kolan by dalej biec
dogonić marzenia i tajemnice
dom oazą w środku pustych miejsc
dzisiaj nie słychać o pokoju
żyjesz w strachu pełen obaw
zbroją się na wielką bitwę
kłamią twierdząc, że
ziemia potrzebuje krwi
ziemia jest matką
karmi dzieci nie zabija
przytula do swej piersi
ludzie niemyśląc z chciwości
z narzeczoną nienawiścią
podstępem knując zbawczy plan
popychają wóz pełen gnoju
w hutach kują stal -zbrojni
zachodnia ściana
zgniła od dekad
mówisz pomogą
nigdy nie pomagają
od zawsze szkodzą
alkohol po karnawale
najpierw wojenka
panienka jak ze zdjęcia
piękna malowana w sukni szkarłatnej
krew najważniejsza
ludzi na mostach zbyt wiele
ledwo kręci się ziemia
człowiek szkodzi człowiekowi
nakarmiony kłamstwem
zagryzą się głodne zwierzęta
po nich zostaną ochłapy
później nie będzie pamiętał nikt
prochy rozwieje wiatr na cztery strony
pokryje dach starej kamienicy
Zapomnienia w sobie pomagają odlecieć
wiruje uderza świat w twarz z liścia
dość dobrze znamy kłamców moralności
na każdym etapie strażnicy chorych idei
ciężko zamienić słowo w hasło nie odpowiada
patrzą warczą wściekłe psy zaciskam pięść
skąd się wziąłem po co ktoś przysłał
to kara czy jestem świadkiem czegoś ważnego
może to kładka nad przepaścią do nieba
ile trzeba zapłacić ile poświęcenia ile drogi
człowiek współczesny i świat odmienny
zaszyć się w sobie w głuszy daleko za domem
ważne by nie upaść jeśli już to szybko wstać
wstaję rano z łóżka z modlitwą na ustach
proszę Stwórcę o zdrowie o pomoc
podaje niewidzialne dłonie płonę z zachwytu
szczęśliwy każdego dnia dziękuję za spokój
za czas spędzony z rodziną kocham ich
wierzę w pokój wierzę, że człowiek może być lepszym świat piękniejszym bez wojen
chorób głodu i lęku więcej wesołych dzieci
jeśli pokonasz swoje słabości żądze
wyzwolisz się z pętli fobii urojeń złych nawyków praktyk
z każdym dniem co raz lepiej na duszy cieplej poczujesz od środka miłość, której nikt nie odbierze nagrodę przyjmij z honorem
najgorsza sytuacja bez wyjścia z sytuacji
śmierć nie jest straszną choć umieramy
potykając się o włos od przejścia na drugą stronę
ważne dla człowieka (...)
--- full text ---
Cud narodzin w świecie śmiertelników. Te słowa na samym wstępie nie wnoszą w sobie nadziei. Walka wpojona w nas w nasze życie, każdego dnia zdobywamy, walczymy o pokarm. W świecie luksusu sztucznie wytworzonego pośród kast. Człowiek dąży by stać ponad innymi najlepiej jako dyrektor, prezes, kierownik i szara strefa robotników , rolnik wypracował sobie pozycje wysoką ale i tak trzyma się reguł z Brukseli. Od zawsze istniały podziały jak to mówią przetrwają najsilniejsi . Wiara ma uzdrawiać religia zniewala ducha w ludziach, rząd zmusza do pracy podporzadkowania się bądź grzeczny dostaniesz cukierka zmęczeni fizycznie dalej pędzimy w wir pracy bo pragniesz lepszych ciuchów, ładniejszy nowszy samochód najlepiej elektryczny. Mamona wyprowadziła nie jedną cywilizację w pole .Obecnie to co się dzieje jest katastrofalne, człowiek pędzi w przepaść a można żyć normalnie choć życie nie oszukujmy się nie jest najdłuższe, najlżejsze, wakacje urlop i myślenie, stres przed codziennością szef głupi cwani koledzy i piękne koleżanki wszyscy wszystko na językach bo tak trzeba, według mnie wszystko wywrócone na lewa stronę stoi do góry nogami. Sufit nam się wali prosto na głowę a ty mówisz, że to normalne i nic nie zmienisz. Widzę i obserwuję jak zmieni się świat życie codzienne codzienność proste czynności ktoś macza w tym palce by wszystko było globalne wojna, szczepienia, choroby nagonka i pieczęć bestii ważne (...)
--- full text ---
Wystarczy, że kochasz mnie
Zamykasz oczy, gdy mrok szeroko patrzy przez szkło ,powieki opadają, widzisz mnie wciąż moknę na deszczu na jednym z dworców. W dłoni z przepustką na kilka godzin, wiem wystarczy nam kilka minut. Nie potrafię się obudzić przywitać się ze świtem ,gdy z boku śpisz. Patrzę za oknem dzień rozwija skrzydła kocham cię .Wstaję niewyspany po chwili kawa .rozsypałem ziarna ,pozbieram w dłoń jakby myśli poukładane w chaotyczną całość .Prostuję postawę maczo. Jestem dla ciebie bohaterem byłem zwykły chłopcem w życiu wiele odniosłem bardziej dla duszy niż w banku dla funduszy ,nadwrażliwy obserwuję przyrodę szukam dla nas miejsca na ziemi. Żyję skromnie tak mi wygodnie, wystarczy na kwiaty kochasz gdy przynoszę bukiety zerwanych na łąkach ,skromne niezapominajki w oczach z błękitem dziękujesz pocałunkiem lądujesz na mej twarzy .Kocham gdy patrzę na linie, układ ciała wystarcza mi .Na tarasie z papierosem pasuje ci zawsze po nieśmiało pytam czy ten pociąg odjeżdża mówisz ,że po drodze spotkamy się .Różne stacje pociąg do gwiazd .Unoszę cię nad ziemię odrywasz stopy od zimnych desek płyniemy przez wieki w nieskończoność kochania. Opuszczam cię machasz chusteczką na pożegnanie kończy się przepustka żegnaj kochanie niech ta ostatnia misja stanie się ostatnia obiecuję ,że wrócę pół roku to nie wieczność tęsknota rozrywa kieszenie ciężko na sercu karabin uwiera (...)
--- full text ---
