raz przy razie, synku.
ojciec strofuje mnie przy odkurzaniu.
dywan pełen równych rynien. a ta stara kurwa wciąż
tkwi w mojej głowie. pamiętam gdy dotykałeś jej (nadal
jędrnych) piersi, tatusiu.
po drugiej stronie fryzjer przystrzygł twoje wąsy, dopasował
ci wygląd do szronu na szybie, krwawej miazgi moich pleców. za
kwadrans dwunasta, wpatrujesz się w moje kolana, jakby były twoje.
(a nie są)
przyklęknij synku, posłuchaj bajki o wilku i owcy. będziesz dziś owcą.
mam nad sobą szybę, ochronny parasol, ostre zęby w ramionach, w ustach
twardy mięsień.
wiedz, że zimne powietrze przeszywa mnie bardziej, niż ty ojcze.
nie można zakciukować!!! dobra - daję w górę:) z wiersza przebija autentyczność wydarzeń, czytając odczuwam jakbym był świadkiem rozgrywających się scen; perwersja ojca wobec latorośli może wynikać z wielu powodów, o których tekst nie traktuje /lekko zarysowuje w 1 cząstce/, to trzeba sobie dopowiedzieć/wykreować; tak, w ten sposób rodzi się nienawiść, która przeciwstawna miłości, ma w sobie osobisty element więzi, co zaznacza puenta - pozdrawiam
report
dzięki, miło się czyta takie komentarze.
report
wydaje się wulgarny. dla klarowności: nie w tym najbardziej obiegowym znaczeniu, czyli "rynsztokowy", "gorszący", "niemoralny" czy co tam jeszcze z pokrewnego źródła. wulgarny w pozostałych słownikowych sensach.
report
dobrze, że tylko się wydaje.
report
nie wiem. wrażenie było w moich intencjach poza napastliwością. jasne, że mogę się mylić - lub, co prawdopodobne tak samo, jestem jakoś skrzywiona czy przewrażliwiona. jest możliwe, że spotkałam tylu ludzi z koszmarami, by dojść do wniosku, że bliżej sedna ich cierpień jest jednak oszczędność w metaforze. ale i tu, naturalnie, mogę się mylić
report
p.s. czy, ściślej, w ogóle oszczędność/surowość słowa
report
osobiście uważam, że w takich tematach właśnie dosłowność jest najbardziej uderzająca. ale ja również mogę się mylić.
report
wiesz, im jestem starsza, tym częściej zdarza mi się myśleć, że być może jedną z najbardziej zadziwiających rzeczy, jaka może uderzyć w okrucieństwie, czyli bólu/cierpieniu z natury zależnym od wyboru i woli ludzi, jest to, że okrucieństwo często właśnie nie ma żadnej legendy, żadnej tajemnicy, żadnej mitologii. działa jak najbardziej prostacki z możliwych do wyobrażenia cykl mechanizmów, które robią z ludzi maszyny do mielenia mięsa póty, póki oni sobie nie uświadomią, co robią; nawet pralka jest przy tym dziełem o wysokiej złożoności społecznej. i stąd może również biorą się czasem trudności z opisem okrucieństw: jest ból bez dna i nic, dosłownie nic, co wyjaśniłoby jego doświadczenie bodaj trochę
report
innymi słowy, w streszczeniu: tam jest nic. za okrucieństwem, bez względu na jego malowniczości gore, jest ostatecznie niepojęte nic. a niepojęte nic jest naprawdę cholernie kłopotliwie opowiedzieć. bo nie finał gore jest sensem dla okrucieństwa. nie może nim być. zwyczajnie
report
bardzo dobry wiersz.
report
dzięki.
report
przejmuje
report