SZAROŚĆ I PRZESTRZEŃ
Świat to miasto w deszczu
i jej kruczoczarne włosy
szarość i przestrzeń
na ulicach będzie coraz ciszej
wprowadzają silniki hybrydowe
tynk sypie się ze ścian
kto by pomyślał - pył i światło
drzewa, drzewa, biblioteki
chłód zapanuje w mieście jutra
umieranie
zdąży do esetyki
zapanuje w mieście jutra umieranie
i wkrótce zdąży
do niespotykanej
estetyki
chmury
chmury
Świat to miasto w deszczu
i jej kruczoczarne włosy
a clear timbre of noon
a to tak dobrze brzmi
a tynk wciąż sypie się ze ścian
pył i światło
pył i światło
pył i światł
DYM
Jakbym miał napisać o Duchampie
bo wierzyłem w sztukę…?
Pawilony,
najsłodsze słowa -
zadają nejgłębszy ból.
Jakbym miał napisać o Duchampie
to zadzwonię po straż pożarną,
bo coś mnie wydziedziczyło
to po co ludzie żyją mnie, pyk,
wydziedziczyło
i krzyczę choć nikt nie słyszy
Stara dziwka krzyczy
za frak bierze ją żandarm -
i już wszystko, wszystko
jest dla niej
za małe
III
Na schodach
na bruku
w dziewczynach ze złych domów
widzę ślady mojej szamotaniny
widzę krew w piekarni
widzę płaczące twarze na chodniku
jak ktoś nie ma ochoty tego słuchać
to rzucam nazwiskami żeby poczuł się debilem
tłumaczę czym jest ciąg Fibbonacciego
byłem na Świniej Górze w roztopy
ziemia śpiewała umiałem pisać o ziemskich sklepieniach
o popielnych dziewczętach o Holderlinie
umiałem pisać
(za młodu pragnąłem roztańczyć niebo i zastanawiałem się
czy męczennicy noszą siekiery w głowach)
złożyłem się kilkukrotnie w ofierze całopalnej
spaliłem rysunki
zaginęły kadry Wojtkiewicza
tego czy innego zapomniałem
miłości i przyjaźnie tak samo
zawsze jest jakaś przyszłość a ja
cóż,
uczę się sztuki umierania
nikłem, szept był coraz słabszy
zrzuciłem skórę
dali mi antydepresanty
o, teraz jestem właściwie szczęśliwy
i nie mogę pisać
(jak w ekranizacji Doriana Graya
i u Kafki)
rodzi się więc coś innego
i uczę się sztuki umierania
i pragnę portów Lorraine’a
De constantia sapientis.
report