Ten kat chce pić,
krew mu się śni.
Co dzień, co noc
ssie go zła moc.
Wyć, drwić i pluć
to cel - czerń żuć.
Wziąć miecz do rąk,
móc rżnąc i ciąć.
Mścić się, jak bies
i gryźć jak lew,
by brać na kieł,
gdy dmie w nim zew.
Lecz plan się rwie,
kat do wsi mknie,
by chlać i śnić,
że tnie w nim łby.
Aż zbladł i spuchł
i nie ma nóg,
bo tak się spił,
że brak mu sił.
I wpadł pod płot -
tam zgnił ten czort,
co pił wciąż krew,
aż po sam kres.
Bo tak już jest,
gdy kat ma chęć
na śmierć i nóż,
to grób ma swój.
***
II wersja ostatniej strofy
Bo w tym jest sęk,
gdy kat ma chęć
siać śmierć i strach,
sam w grób się pcha.
Nie znam się na brachykolonach. Nigdy nie napisałam żadnego, ale Twój mi się podoba :)
report
Ja też nie napisałam ich dużo raptem ze trzy, w sumie to było takie ćwiczenie na formę, a co do znajomości, to zasada jest prosta, brachykolon to wiersz jednosylabowy po prostu. Dzięki za wgląd i podobanie :)
report
A to jakaś dla mnie nowa forma. Druga wersja wydaje mi się lepsza. Zachowuje rytm
report
To stara forma o nazwie brachykolon czyli wiersz jednosylabowy, dzięki za opinię i komentarz.
report