Nie przemaluję czerni na czerwień,
ani jesieni nie zmienię w wiosnę.
Nie cofnę rzeki oraz kamieni
z lawiną, która zechce mnie porwać.
Nie uwierzę już w bajki na jawie,
bo są dobre dla małych dziewczynek.
W życiu lepiej czuć grunt pod nogami,
niż dokarmiać baśń snów niemożliwych.
Nie pofrunę do nieba wysoko,
żeby spotkać tam orła dumnego.
Wolę dolin smak, z ciszy spokojem,
bez upadków i bez fajerwerków.
Bowiem w życiu jest czas na ryzyko
i na tryumf, wraz z piciem szampana.
Kiedy minie nie wyjdziesz jak ślimak
z muszli, która jest dobrze ci znana
Obawiając się wielu pułapek.
Niektórzy wolą znane piekiełko od nieznanego nieba ;))
report
Pewnie tak, ale nie zawsze jesteśmy w piekiełku, bywa, że o x lat za późno na zmiany, to raz, a dwa nieznane "niebo" może nim nie być, ale wiadomo w życiu zawsze jest ryzyko, tylko, że czasem już go nie chcemy podjąć, ludzie młodzi z pewnością mają więcej wiary, a może po prostu mniej się zastanawiają nad czymś, idą przed siebie i już... Dzięki za wgląd i komentarz, pozdrawiam wieczornie :)
report