Dla tych, którzy lubią wiersze o miłości :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lubię, gdy pożary szaleją nad głową,
wstęgami złotymi miasto zapalając.
Noc, która się skrada, niczym małe kocię,
by w odłamkach ciszy sen kiełkował makiem.
Lubię, kiedy wzrokiem rozmaślonym wodzisz,
chowasz ciemną stronę księżyca w rękawy.
Kiedy mną się stajesz, a ja jestem tobą,
świat wielkości ziarnka, podczas przenikania…
Kocham nasze wzloty do rajskich ogrodów
semiramidowych, Babilonu cudów.
I trzęsienia ziemi wcale się nie boję,
bo wiem, że jest cząstką naszego uczucia.
Piękny wiersz. Pozdrawiam Grażynko :)
report
Miło Gosiu, że się podoba. Serdecznie :)
report
Bardzo subtelnie i malarsko wręcz opisałaś piękne chwile między dwojgiem. Jeden wers mi tylko zgrzyta: "Lubię, gdy roztapiasz wzrok maślanych oczu,". "Wzrok" i "oczu" to za dużo i trochę bez sensu (według mnie, oczywiście). Może lepiej by brzmiało "Lubię, gdy roztapiasz mnie maślanym wzrokiem". Nie wiem co Ty na to?
report
Witaj Iwonko No masz rację, że pleonazm wyszedł, poprawiłam ten wers, no i dodam, że to pan ma roztopione oczy, ale może pani też :)) Zmieniłam na - lubię, kiedy wzrokiem rozmaślonym wodzisz. Poza tym za dużo i tak już jest zaimków osobowych, nasze, naszego, mną, a teraz jeszcze by kolejny doszedł, nie wiem, może jakiś uda mi się wyeliminować, ale też ważna jest płynność i zgoda zgłoskowa, zatem nie obiecuję :)) W każdym razie Twoja rada słuszna, jak najbardziej i dziękuję, że mi na to zwróciłaś uwagę, z pewnością ten wers już nie razi masłem maślanym pleonazmu. Dzięki za wgląd, dobrego wieczoru życzę :)
report
Aż tak jak jest gorąco, to nie jest dobrze:) choć suche, ciepłe powietrze lubię:)
report
Ale to jest gorąco metaforyczne, niekoniecznie musi być dosłownie na pustyni, Wioletko, bo ten wiersz ma podtekst erotyczny, jak łatwo się domyślić... Dzięki za czytanie, dobrego wieczoru Tobie życzę :)
report