12 july 2010

poetry

marcin reuko
marcin reuko

spowiadająco

Dobra spowiedż z całowania pod kranem
Się zabrania wypuszczać dłonie
Głębiej pod ubranie


Pod kontrolą zmysłów
Napychają się okruchami przekleństw
Nie pluję się na pomarszczone prześcieradło
Karmione opowieściami dzieciństwa
Miłości obietnice kwaśne


Grzech sumiennie puchnie
Nawet śmiesznie poczęty
Walcz o bezpłodność nieba
Nieplanowane ciążenie dzieci
Spadających jak gorączka



spowiadany nerwowo

Coraz szybciej rośnie sumienie zjadliwe
Więcej nie chce pamiętać
Ale żałuję

Ustinja21
12 september 2011 at 20:21

Forma może kole w oczy, za to wszystko inne - genialne. Podoba mi się twój agresywny styl pisania. Pozdrawiam serdecznie.

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
12 september 2011 at 20:38

Masz rację Ustinjo, ze zwróciłaś uwagę na ten utwór. Coś w sobie ma. Nie lubię wulgaryzmów, nie lubię agresji. Marcin pisze o przekleństwach, sam ich jednak tu nie używa, jakaś przemożny protest, nie godzenie się ze światem jest pokazany w sposób na tyle wiarygodny, że to kupuję.

report

marcin reuko
12 september 2011 at 21:41

dziękuje ;)

report

Laura Calvados
12 september 2011 at 22:27

Rozstrzał wersyfikacji bardzo nadwyręża uwagę. Tekst wart 'zestrzelenia' w całość. Jest coś w tym niepokoju. Bez wątpienia. Jest coś.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register