ALL WORKS Poetry (63)
About me Friends (3)

8 february 2025

poetry

tetu
tetu

zaćmienie. w martwym punkcie.

Jeśli nie oprzesz jednej nogi poza Ziemią
nie utrzymasz się na niej.
Odyseas Elitis



nie przyjdziesz. wiem, czasy są inne;
oderwane od rzeczywistego strachu przesiąkają
innym. to co brałam za jasną stronę — pociemniało.
trzeba odtłuścić światło, zmyć niepotrzebny nalot;

spójrz,

noc ma podkrążone oczy, nie spała czekając naszych snów,
uwięzionej w próżni historii kochanków. pamiętasz księżycowy kamień?
był namiastką bliskości, przeglądałam się w błękitnej poświacie,
by choć przez chwilę ujrzeć Lunę wtuloną w półnagie ciało.

przyjdź,

mój dom sięga dalej niż droga mleczna, im głębiej,
tym wyższe zagęszczenie. świat ma więcej niż jedną krawędź.
wisimy na włoskach, otwieramy się pod wiatr; słoneczny
strąca z pękniętego nieba wszystkie obumarłe szczątki.

jesteśmy tak szczęśliwi w swoich nieszczęściach,
że przepływamy obok, od nowiu począwszy.

violetta
8 february 2025 at 14:50

Podobnie się czuję:)

report

AS
8 february 2025 at 18:23

miło spotkać dobrą Znajomą i przeczytać świetny wiersz :)

report

wolnyduch
8 february 2025 at 20:13

"Jesteśmy tak szczęśliwi w swoich nieszczęściach, że przepływamy obok, od nowiu począwszy." Nie wiem czy dobrze być szczęśliwymi w nieszczęściach, to taki paradoks jak dla mnie, ale może to rodzaj konformizmu i samoobrony? Jak zwykle bardzo wysoki poziom Poezji współczesnej. Pozdrawiam serdecznie.

report

Belamonte/Senograsta
9 february 2025 at 17:21

właściwie nic nie rozumiem ale melodia mi się podoba i że o miłości :-)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register