Poetry
Zmiana sposobu prezentacji
każdy chce być numerem jeden
mimo odium nie-licznych
każdemu się marzy
więc maże po kartkach smartfonach ajpadach
murach czy szaletowych ściankach
by zaistnieć w kręgach
na wodzie
aby powstała z tego fantazyjna energia
mogła roznieść skostniały kompozyt
ale spokojnie
dwójki trójki i pozostałe w kolejce
również są interesujące
choć czuć od nich ptomainę
ósme: pamiętaj, by zdusić żar nim odrodzi płomień
powstaję. światło ma inną drogę, jest zimne. nie rozgrzewaj
ognia, podsycanie nie zatrze śladów pogorzeliska. z dnia na dzień
jestem silniejsza, nabieram popiołu w usta. zlepiony
nie będzie unosił wypalonych słów. niepotrzebne
są wyroki i litanie do fałszywych patronów.
każdy dzień który zaczynamy jest miły
chwila piękniejsza od poprzedniej
czas zatrzymuje się na uśmiechu
którym częstujesz
na pocałunku który zostawiasz tylko dla mnie
pogoda za oknem pachnie wspólnym spacerem
wtedy wtulam myśli w Twoje
gdy jesteś blisko - słyszę wszystkie
masz je na ustach
pociąg ranny kraków mars
godzina 4 zabiera cię w sen
w miąższ, rzekę, czas
wąż się wije, ziemia, podziemie
zamienia w ptaka, rybę
z lustra patrzy, patrzysz
za oknem bogini of black tapes
to na pewno coś czego pragniesz
a więc jesteś - wąż, wpełzasz w jaskinie
to las, wybiegasz z mroku na światło
widzisz świat po raz pierwszy
jesienne kolory, ukojony ssiesz somę
wróciłeś
pachniesz mi zwyczajnym porannym - dzień dobry
takim małym szczęściem gdy pijemy kawę
gdy słyszę pocałuj a przynajmniej dotknij
w uśmiechniętym słońcu w radosnej oprawie
sen mi opowiadasz na brzegu ramienia
w potarganych włosach też ci jest do twarzy
zostaniesz dziś w wierszu - nic nie będę zmieniał
może łyczek kawy - chcesz świeżą - zaparzę
nawet kiedy pamięć w wieczornych rozbłyskach
a słowa dla ciebie zostały w objęciach
czuję woń wanilii - kawą pachniesz z bliska
dzień dobry - pocałuj - to słowa zaklęcia
woda i liście mówią i trupy i kamienie
we śnie woda mówiła - nigdy się nie oczyścisz
a belki stropu - nigdy się nie schronisz
a trupy - nigdy nie umrzesz
kamień wyjawił boga
jesień szczęście
wiatr - włosy i skórę
gwiazdy syrenim śpiewem zapraszają do podróży
do źródeł Rzeki
milczymy więc, ale unosimy się na fali
a tyłeczek, plecy, szyja to łódź
nie widzimy się
płyniemy
próbujemy się skontaktować
jej ciało, ten okręt mówi -
wróćmy razem do wspaniałego szczęścia początku,
drogi wśród gwiazd, do płodzenia, askolotlów,
łona czasu, rzeki życia,
do bycia razem, do bycia w zgodzie,
do walca belamonte
(...)
--- full text ---
potrzebuję słów
czułych jak oddech morza
równoważnych
i spokojnych
zalewaj miękko falami
a będę lśnić
tylko w twoich oczach
jak morze przed zachodem
nim słońce w nas
zaśnie
____
Kiedy idę pomiędzy nimi, kiedy się przechadzam, drzewa szumią.
Chwieją się w słonecznym blasku.
Migoczą kroplami drżące od jesiennego chłodu liście.
Deszcz niedawny strącają z siebie.
I otaczają mnie te cienie.
Kładą się ukosem
na wilgotnej
pod wieczór ziemi.
Na pachnącej jeszcze.
Potykam się o nie w tym powiewie
lekkim, kiedy idę. Kiedy mi tak bez ciebie…
Oklaskują moje
przybycie,
moje odejście.
Kiedy widzę w prześwitach,
kiedy patrzę tak w wysokie niebo…
(...)
--- full text ---
Wiesz, dzisiaj jest wiatr. Ten wiatr, który wplątał się w twoje włosy…
Ja tutaj, w tym pomieszczeniu, w tym pokoju szarym…
Ja tutaj… Jestem… Wiesz, czekam…
Chodź…
To wszystko się gromadzi. Ten kurz gryzący w gardle, w nosie…
Ten kurz raniący załzawione oczy… Jestem. Jestem tutaj...
Jechałem do ciebie, przedzierając się przez rozwarte skrzydła szamoczących się w powietrzu gazet.
Wilgotne oblepiały twarz..
Jechałem, bądź jadę nadal pociągiem.
I w tym pustym wagonie...
Słyszysz jak jadę? (O Boże, jak daleko mi do ciebie!)
A więc to już tak późno?
Zegar wybił
właśnie
drugą…
... połowę życia...
(...)
--- full text ---
Życie bez planowania i nadawania sensu
Wczoraj robiłem omlet hiszpański, kompletnie się nie udał.
Uwiodłem dziecinną kobietę, której się podobam
i która nie myśli o przyszłości - co można zaplanować?
Gadanie do pokoleń karłów jak „Na srebrnym globie“,
jęczenie do cudnej Ziemi, to brak rzeczywistej rzeki.
Ta toczy swe wołanie przez świat, nie do pokoju czy wojny,
ale toczy, a jak płynie to nie ginie
jak płynie to się upaja i ciebie upaja
pożycza się i ciebie i wspólnie zostawiacie
czasu osad, a w wieczny ruch wstępujecie
z dziecinną kobietą, matką, żoną, kochanką, przyjaciółką
- nie kobietą wyzwoloną, ale uczciwą,
albo zaplanować karierę, jak Britney, ale to jej zaplanowali
teraz pewnie szuka siebie mozolnie
a w internecie pokazują trolle filmiki z nią na bazie AI
żeby ją ośmieszyć, a drani wybielić
a ona się szuka, i znajdzie, jak już przyjdzie czas
i wymyśli swoje plany, a potem z nich zrezygnuje...
przeleciały łabędzie, nic do mnie nie mówią
i nie mówiły, ale mówią - odeszło w przeszłość
zostaje teraz
(...)
--- full text ---
Nasyceni różnorodnością kolorów,
stąpając po szeleszczących liściach,
kolejny raz( od wielu lat) odkrywamy jesień...
Dostrzegamy wyjątkowość w każdym jej odcieniu :
w czerwieni klonu, w złocie brzozy,
w zapachu ziemi i otaczającym pięknie natury.
Ukradkiem,
na szczęście,
( jak dzieci)
wkładamy do kieszeni
KASZTANY...
