Poetry

Zmiana sposobu prezentacji

26 october 2025

poetry

ais
ais

Wzgórzotrup

każdy chce być numerem jeden
mimo odium nie-licznych
każdemu się marzy

więc maże po kartkach smartfonach ajpadach
murach czy szaletowych ściankach

by zaistnieć w kręgach
na wodzie

aby powstała z tego fantazyjna energia
mogła roznieść skostniały kompozyt

ale spokojnie
dwójki trójki i pozostałe w kolejce
również są interesujące

choć czuć od nich ptomainę

26 october 2025

poetry

tetu
tetu

ósme: pamiętaj, by zdusić żar nim odrodzi płomień

powstaję. światło ma inną drogę, jest zimne. nie rozgrzewaj
ognia, podsycanie nie zatrze śladów pogorzeliska. z dnia na dzień
jestem silniejsza, nabieram popiołu w usta. zlepiony

nie będzie unosił wypalonych słów. niepotrzebne
są wyroki i litanie do fałszywych patronów.

26 october 2025

poetry

sam53
sam53

wiatr śpiewa o jesieni

każdy dzień który zaczynamy jest miły
chwila piękniejsza od poprzedniej
czas zatrzymuje się na uśmiechu
którym częstujesz
na pocałunku który zostawiasz tylko dla mnie

pogoda za oknem pachnie wspólnym spacerem
wtedy wtulam myśli w Twoje
gdy jesteś blisko - słyszę wszystkie
masz je na ustach

Powrót feniksa

pociąg ranny kraków mars
godzina 4 zabiera cię w sen
w miąższ, rzekę, czas
wąż się wije, ziemia, podziemie
zamienia w ptaka, rybę
z lustra patrzy, patrzysz
za oknem bogini of black tapes
to na pewno coś czego pragniesz
a więc jesteś - wąż, wpełzasz w jaskinie
to las, wybiegasz z mroku na światło
widzisz świat po raz pierwszy
jesienne kolory, ukojony ssiesz somę
wróciłeś

25 october 2025

poetry

sam53
sam53

dzień dobry

pachniesz mi zwyczajnym porannym - dzień dobry
takim małym szczęściem gdy pijemy kawę
gdy słyszę pocałuj a przynajmniej dotknij
w uśmiechniętym słońcu w radosnej oprawie

sen mi opowiadasz na brzegu ramienia
w potarganych włosach też ci jest do twarzy
zostaniesz dziś w wierszu - nic nie będę zmieniał
może łyczek kawy - chcesz świeżą - zaparzę

nawet kiedy pamięć w wieczornych rozbłyskach
a słowa dla ciebie zostały w objęciach
czuję woń wanilii - kawą pachniesz z bliska
dzień dobry - pocałuj - to słowa zaklęcia

Telepatia i soma

woda i liście mówią i trupy i kamienie
we śnie woda mówiła - nigdy się nie oczyścisz
a belki stropu - nigdy się nie schronisz
a trupy - nigdy nie umrzesz
kamień wyjawił boga
jesień szczęście
wiatr - włosy i skórę
gwiazdy syrenim śpiewem zapraszają do podróży
do źródeł Rzeki

milczymy więc, ale unosimy się na fali
a tyłeczek, plecy, szyja to łódź
nie widzimy się
płyniemy
próbujemy się skontaktować

jej ciało, ten okręt mówi -
wróćmy razem do wspaniałego szczęścia początku,
drogi wśród gwiazd, do płodzenia, askolotlów,
łona czasu, rzeki życia,
do bycia razem, do bycia w zgodzie,
do walca belamonte

(...)

--- full text ---

24 october 2025

poetry

ajw
ajw

zanim słońce zaśnie

potrzebuję słów
czułych jak oddech morza
równoważnych
i spokojnych

zalewaj miękko falami
a będę lśnić
tylko w twoich oczach
jak morze przed zachodem
nim słońce w nas
zaśnie


____

24 october 2025

poetry

Arsis
Arsis

Brzozy

Kiedy idę pomiędzy nimi, kiedy się przechadzam, drzewa szumią.
Chwieją się w słonecznym blasku.

Migoczą kroplami drżące od jesiennego chłodu liście.
Deszcz niedawny strącają z siebie.

I otaczają mnie te cienie.
Kładą się ukosem
na wilgotnej
pod wieczór ziemi.

Na pachnącej jeszcze.

Potykam się o nie w tym powiewie
lekkim, kiedy idę. Kiedy mi tak bez ciebie…

Oklaskują moje
przybycie,
moje odejście.

Kiedy widzę w prześwitach,
kiedy patrzę tak w wysokie niebo…

(...)

--- full text ---

24 october 2025

poetry

Arsis
Arsis

Leitmotiv

Wiesz, dzisiaj jest wiatr. Ten wiatr, który wplątał się w twoje włosy…
Ja tutaj, w tym pomieszczeniu, w tym pokoju szarym…
Ja tutaj… Jestem… Wiesz, czekam…

Chodź…

To wszystko się gromadzi. Ten kurz gryzący w gardle, w nosie…
Ten kurz raniący załzawione oczy… Jestem. Jestem tutaj...
Jechałem do ciebie, przedzierając się przez rozwarte skrzydła szamoczących się w powietrzu gazet.

Wilgotne oblepiały twarz..

Jechałem, bądź jadę nadal pociągiem.
I w tym pustym wagonie...
Słyszysz jak jadę? (O Boże, jak daleko mi do ciebie!)

A więc to już tak późno?

Zegar wybił
właśnie
drugą…
... połowę życia...

(...)

--- full text ---

Życie bez planowania i nadawania sensu

Wczoraj robiłem omlet hiszpański, kompletnie się nie udał.
Uwiodłem dziecinną kobietę, której się podobam
i która nie myśli o przyszłości - co można zaplanować?
Gadanie do pokoleń karłów jak „Na srebrnym globie“,
jęczenie do cudnej Ziemi, to brak rzeczywistej rzeki.
Ta toczy swe wołanie przez świat, nie do pokoju czy wojny,

ale toczy, a jak płynie to nie ginie
jak płynie to się upaja i ciebie upaja
pożycza się i ciebie i wspólnie zostawiacie
czasu osad, a w wieczny ruch wstępujecie
z dziecinną kobietą, matką, żoną, kochanką, przyjaciółką
- nie kobietą wyzwoloną, ale uczciwą,
albo zaplanować karierę, jak Britney, ale to jej zaplanowali
teraz pewnie szuka siebie mozolnie
a w internecie pokazują trolle filmiki z nią na bazie AI
żeby ją ośmieszyć, a drani wybielić
a ona się szuka, i znajdzie, jak już przyjdzie czas
i wymyśli swoje plany, a potem z nich zrezygnuje...

przeleciały łabędzie, nic do mnie nie mówią
i nie mówiły, ale mówią - odeszło w przeszłość
zostaje teraz
(...)

--- full text ---

24 october 2025

poetry

doremi
doremi

Jesienny spacer

Nasyceni różnorodnością kolorów,
stąpając po szeleszczących liściach,
kolejny raz( od wielu lat) odkrywamy jesień...

Dostrzegamy wyjątkowość w każdym jej odcieniu :
w czerwieni klonu, w złocie brzozy,
w zapachu ziemi i otaczającym pięknie natury.

Ukradkiem,
na szczęście,
( jak dzieci)
wkładamy do kieszeni
KASZTANY...

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register