|
| |
|
ALL WORKS
Poetry (103) Prose (3) Diary (94) Photography (46) Graphics (10)
Postcards (19) About me Friends (51) | |
Fuga grudniowa (Fall/ Winter. Midseason Death - Salesman)
Chwała Panu na wysokościach dziewiątego
piętra w niebie i na ziemi i na wieki wieków
na boso (zdejmuję buty, białe dłonie zsuwają się
do brzegu)
I
Wszystkie te Boże Narodzenia kiedy się
nie urodziłeś; Alleluja kiedy nie
zmartwychwstałeś
teraz jest najzimniej kiedy wiem, że już
nie przyjdziesz i nie cofnę ręki; wszystko
za późno nie powiesz – odpuszczam tobie,
idź
Chwała Panu na wysokościach (mieli zamykać
włazy studzienki) chciałeś ze mną rozmawiać
wiem na pewno - słyszałam co dzień twój
głos o każdej godzinie; teraz kiedy tu
jestem to ciebie nie ma. Udręczona sina
na wysokim wietrze chwieję się; nie pamiętam
czy komuś mówiłam - nie wołajcie za mną już
nigdy
teraz kiedy tu jestem chwała Panu
na wysokościach wszystkie te Boże
Narodzenia kiedy się nie urodziłeś
II
Tak przyspieszone ciało według
mojej proporcji spada do Ciebie
bardzo krótko dokładnie
raz
Lauro- przepiękny!
report
Dziękuję Jarku za czytanie
report
tak, przepiekny
report
pięknie "to ciebie nie ma" - "to" - potrzebne? krótko czy szbko? się czepiam, ale z szacunkiem wielkim:)
report
Figa: potoczność, płynność mono(dia)logu.
report
ha, ale akurat tutaj by się (mię) potoczności nie chciało, tylko żeby śpiewało:)
report
Midseason Death- dobra nazwa dla kapelki metalowej :)
report
jestem pod ogromnym wrażeniem. dziękuję za ten wiersz..
report
Gratuluję - piękny...
report
fuga?być może, brzmi jak missa solemnis
report
Nie..... uwierz. To naprawdę ucieczka.
report
czasem brakuje słów, by wyrazić podziw
report