11 july 2018

poetry

smokjerzy
smokjerzy

po wspólnej stronie oddechu

tamten świt osiadł ciepłą wilgocią na ustach
i jak barwna zjawa zakwitł senny kwiat uśmiechu
ulotną pieszczotą dmuchawca wyczarowałem kształt kobiety
szliśmy ku sobie urywanym szeptem 
pierwotnego głodu wszystkich tęsknot dni i nocy
na zawsze utraconych zdzierając z siebie zużyte łachmany
nikomu niepotrzebnych snów
twój głos brzmiał miętowo jaśminowa skóra ociekała 
smakiem dojrzałych truskawek
pośród słów wplecionych w cichy jęk
zdmuchiwałem z ciebie płatki różowej peonii
spadałaś na mnie ustami jak drapieżny i zachłanny ptak
rozżarzoną trajektorią pocałunków jasno określając
kształt mężczyzny
spotkaliśmy się na ścieżce krzyku 
gdy blask gasił światła minionego czasu

alt art
11 july 2018 at 09:40

oddech ma dwa końce..

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:26

w przeciwieństwie do końca, który nie ma żadnego końca :))

report

alt art
12 july 2018 at 09:44

koniec jest z definicji kontrowersyjny..

report

jeśli tylko
11 july 2018 at 13:51

mmmmm.. ;)

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:26

:))

report

lilidae
11 july 2018 at 17:57

Bardzo zmysłowo :)

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:27

usiłowało tak być ;))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register