smokjerzy
ALL WORKS Poetry (434) Prose (18) Diary (101) Photography (127) Postcards (3)
About me Friends (18)

11 july 2018

poetry

smokjerzy
smokjerzy

po wspólnej stronie oddechu

tamten świt osiadł ciepłą wilgocią na ustach
i jak barwna zjawa zakwitł senny kwiat uśmiechu
ulotną pieszczotą dmuchawca wyczarowałem kształt kobiety
szliśmy ku sobie urywanym szeptem 
pierwotnego głodu wszystkich tęsknot dni i nocy
na zawsze utraconych zdzierając z siebie zużyte łachmany
nikomu niepotrzebnych snów
twój głos brzmiał miętowo jaśminowa skóra ociekała 
smakiem dojrzałych truskawek
pośród słów wplecionych w cichy jęk
zdmuchiwałem z ciebie płatki różowej peonii
spadałaś na mnie ustami jak drapieżny i zachłanny ptak
rozżarzoną trajektorią pocałunków jasno określając
kształt mężczyzny
spotkaliśmy się na ścieżce krzyku 
gdy blask gasił światła minionego czasu

alt art
11 july 2018 at 09:40

oddech ma dwa końce..

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:26

w przeciwieństwie do końca, który nie ma żadnego końca :))

report

alt art
12 july 2018 at 09:44

koniec jest z definicji kontrowersyjny..

report

jeśli tylko
11 july 2018 at 13:51

mmmmm.. ;)

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:26

:))

report

lilidae
11 july 2018 at 17:57

Bardzo zmysłowo :)

report

smokjerzy
12 july 2018 at 06:27

usiłowało tak być ;))

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register