30 april 2021

W nie wiadomo co

Dnieje. Patrzę w okno. Świat na zewnątrz to uparty skurwysyn i nie chce być innym niż jest. To tylko mały wycinek całości znacznie większego skurwysyna. Podwórko z odwiecznym cieniem wklejonym w jego jestestwo. Może robić się jasno, coraz jaśniej, ale cień nigdzie się stąd nie ruszy – to jego miejsce i tyle. Niejako esencja natchnienia istot egzystujących w okolicy. Widać stary asfaltowy plac, który kiedyś pełnił funkcję boiska, najprawdopodobniej do siatkówki bo w połowie po obydwu stronach stoją dwa pordzewiałe słupki, których nikt jeszcze nie zdołał zdemontować; można by między nimi rozwiesić białą siatkę albo chociaż sznurek, skombinować piłkę i zebrać jeszcze pięć osób, albo chociaż brudne pranie i siup na nim „rzeczy wiście”, ale nie, bo cień... więc tak właściwie jest to boisko do nie wiadomo czego. Obniżona o trzy betonowe stopnie przestrzeń społeczna o zacienieniu stu procent. Teraz grają tu w pety i alko, no i w nie wiadomo co. Plac otaczają prześwitujące wachlarze rachitycznych ligustrowych żywopłotów żebrzących o odrobinę więcej tych jebanych słońca promieni. Jest tu trochę trawnika przeplatanego plackami ubitej ziemi i kilka młodych drzewek w kołnierzykach chroniących przed dalszą degradacją. Lekko zawiany trzepak wskazuje punkt strategiczny do prowadzenia rozwlekłych dialogów na tematy geopolityczne i inne mniej lub bardziej rozrywkowe, albo tak bliżej to nie wiadomo o czym. Auta sąsiadów parkowane na crazy-stepa, to znak odwiecznej walki o prestiż i terytorium. Pod budynkiem-pudełkiem, nie różniącym się absolutnie niczym od innych budynków-pudełek stoi wiata na śmietniki. To jest jedyny szczegół, który pozwala odróżnić ten budynek-pudełko od innych budynków-pudełek. Pod wiatą na śmietniki stoją śmietniki. Pod śmietnikami stoi wszystko. Entropia poziom ekspert. Minus siedem do segregacji. Ale system niekiedy reguluje się samodzielnie. Przyczajają się siwiejący, brodaci mężczyźni, na moje oko nieśmiertelni; w zaniedbanych, przybrudzonych płaszczach - żeby rozrzedzić przestrzeń z nadmiarów. Plus cztery do utylizacji. No więc niby ten wycinek świata nie jest wcale aż taki smutny, ani aż tak bardzo przykry, a mimo wszystko doskonale oddaje kondycję człowieka w skali kosmosu. Mały fraktalny puzzel układanki. Dlatego nie można w tym wypadku walczyć z rezultatem: zbiera na rzyganie. Paw przynajmniej wprowadzi trochę kolorów w to ponure miejsce. Sądzę, że gdyby jakoś niechcący, zupełnie przez przypadek obca cywilizacja pozaziemska trafiła na to moje podwórko za oknem, to niewątpliwie z miejsca zaczęłaby grać w nie wiadomo co. A potem popełniłaby samobójstwo. Zbiorowe samobójstwo i wystarczył by jedynie ten właśnie mały wycinek świata. Depresja murowana. Jesteśmy mistrzami graniasto i ostrosłupów, słupów i tandetnej geometrii; zażyłych relacji między nimi, zlepionych jednym monotonnym cieniem, dzięki któremu być może tylko to wszystko jeszcze nie rozleciało się i nie złożyło do dwóch wymiarów (a może to i szkoda). Spośród tylu kształtów dostępnych wyobraźni wybieramy to. Mieszkania w pudełkach. Mieszanina pudełek. Przetasowana mieszanka graniasto i ostrosłupów. Logika poziom kosmos. No to chodzę po pokoju. Badam nierówności w ścianach. Może gdzieś tu istnieje jakiś przesmyk do innego świata, albo mały czerwony guzik, a pod nim napis „nie naciskać”, albo „korzystać tylko w razie niebezpieczeństwa”. Słyszę jedynie odgłosy zza ściany. Jakiś obiad z użyciem sztućców, włączony telewizor, remont z akcentem na szuranie po pionowych płaszczyznach, ulica w ruchu. Węszę tę trójwymiarową przestrzeń. Od kąta w kąt. Wyobrażam sobie, że jestem kosmitą i że przyjechałem tu na wymianę i jestem zły na swoich rodziców, że nie odradzili mi tego na wstępie i nie wysłali gdzieś na Kamczatkę. Już łatwiej byłoby walczyć w lodowatej rzece z niedźwiedziami o łososie, niż trwać w nieruchomej geometrii tego podwórka.Teraz już za późno. Taki Erasmus wersja międzygalaktyczna, albo szkoła przetrwania. Kolonia karna. Karma dla niegrzecznych kosmitów. Wychodzę do sklepu po alkohol.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register