Wracając ze sklepu wziąłem prysznic dżdżysty.
Przyjemność zrosiła kolorową koszulę , stopy napiły się wody z kałuży i skóra może oddychać. Zagrzmiało, zawiało, zaszeleściło.Teraz spoglądam na zmoknięte kwiaty, rosę w trawie i najchętniej poszedł bym boso do pracy.
fajne marzenie..
zgłoś
żeby nie asfalt i budowa kto wie.... :)
zgłoś
ja też tak uwielbiam:) boso ...po asfalcie tez ...
zgłoś