12 sierpnia 2021

poezja

supełek.z.mgnień
supełek.z.mgnień

Poza kadrem

Zanim staniemy się dla siebie ostatnimi ludźmi, próbuję
wyglądać jak na okładce Vogue’a, dokarmiając zakwas
na chleb, niby zmyślone konta randkowe. Całodobowe
czekanie jest czymś przed słowa, przed miłość. Ale blisko
od psa do wycia. Po zachodzie beton podwórek pełen jest

tęskniących pijaków, przypominających porcelanowe figurki
Matki Boskiej, w nieczynnej windzie. Po usta, po twarze
w dłoniach, po dłonie na twarzach, po buteleczki wódki
na drogę. Lampiony dźwigów, nawet moje piegi zajmują się
byciem w trakcie i boję się, że tak już zostanie.

violetta
13 sierpnia 2021 o 09:54

fajne czy słodkie, takie zatrzymanie w kadrze.

zgłoś

supełek.z.mgnień
13 sierpnia 2021 o 10:20

Właściwie tylko o stopklatkach piszę.

zgłoś

Weronika
13 sierpnia 2021 o 10:30

Winda zwana pociągiem.

zgłoś

supełek.z.mgnień
13 sierpnia 2021 o 11:34

Trafnie.

zgłoś

jeśli tylko
13 sierpnia 2021 o 10:34

kreski przychodzą i odchodzą, jak słowa..

zgłoś

supełek.z.mgnień
13 sierpnia 2021 o 11:35

Oj tak, coraz trudniej mi o nie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się