W kieszeni klucz od szafy, w której pochowano wszystkie koty
mojego dzieciństwa. Mogłabym się nimi podzielić, jak tłumem
cieni w suchym polu. Lotem długich włosów tej, która nie zmieściła się
w myślach, motywach samych z siebie powstałych, aż światło spod rzęs
zamieniło ją w sito. Sitowie rozrzucone na wysłużonym brzegu. Odblaski
zapuszczonego sadu na oknie, gdy las powstaje. Niech będą we mnie,
jak brodaty szaleniec, celujący wzrokiem w plamkę na horyzoncie
(mleko wystawione przez matkę na parapet).
jeden do szafy, drugi od..
zgłoś
Hm.
zgłoś
niesamowity. mroczne fragmenty dzieciństwa. "długich włosów tej, która nie zmieściła się w myślach" -matki?
zgłoś
W domyśle, może być matki. Dziękuję za ślad, Bosa.
zgłoś
:)...daje do myślenia...:)
zgłoś
Hej, zuzanna. Dziękuję.
zgłoś