Aśćka
11 december 2013 at 17:11

Rzecki w Call Center:)

report

deRuda
11 december 2013 at 17:12

;))

report

Damian Paradoks
11 december 2013 at 17:12

ma brwi i wąs jednego z braci Marx :)

report

deRuda
11 december 2013 at 17:13

owszem sugerowałam się pewną epoką, choć nie konkretnymi osobami :)

report

alt art
11 december 2013 at 17:20

no groucho marx..

report

deRuda
11 december 2013 at 17:34

:))

report

Magdala
11 december 2013 at 17:14

Nareszcie! jakby na życzenie :) rozmawiałam o Twoich grafikach, które drzemały i JEST! :*

report

deRuda
11 december 2013 at 17:14

:)) hej Magdalo

report

Magdala
11 december 2013 at 17:15

Jak dobrze widzieć Cię w formie :*

report

deRuda
11 december 2013 at 17:34

uhy :)

report

alt art
11 december 2013 at 17:19

głowembymdał, że wąchacz pucli..

report

deRuda
11 december 2013 at 17:32

no to już nie wiem sama :)

report

astrit33
11 december 2013 at 17:23

piękna ilustracja od razu czuć powiew weny, choć trochę wykarykaturzone zjawisko ten karzeł, ale jak widać karły już takie są ;D iiiii te kolory, poprostu cacko, jeszcze widzenie wielowymiarowe jakoś możnaby tam zapodać w tą widokówkę :)

report

deRuda
11 december 2013 at 17:33

dziękuję :) nie planowałam żeby to był karzeł, ale może i tak być

report

supełek.z.mgnień
11 december 2013 at 17:55

podobasię (ale mogę się do czegoś przyczepić? tak tyci, tyci? długość rąk jest różna - albo na dobre ślepnę)

report

deRuda
11 december 2013 at 18:01

dziękuję :)) i oczywiście można się przyczepiać ile tylko dusza zapragnie :)

report

Jerzy Woliński
11 december 2013 at 18:38

pewnie wysłucha wszystkich kolorów tęczy:)

report

deRuda
11 december 2013 at 18:40

i przechowa je do wiosny :))

report

czarnaowieczka
11 december 2013 at 18:48

:)

report

deRuda
11 december 2013 at 18:53

oduśmiecham :)

report

Jaga
11 december 2013 at 19:17

halo, czy pan Nasłuchiwacz przy fajce/ tak, to ja, wytężam z całych sił uszy/ tu szeptem spłynął kolor jak w bajce/ i pan Nasłuchiwacz na zimę zasuszy ;)))

report

deRuda
11 december 2013 at 19:19

a może zawekuje, albo soki zrobi :)) smakowite na zimę

report

Wieśniak M
11 december 2013 at 20:37

róż policzków uchyla rąbka tajemnicy:))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:39

mroźnie jest dość :))

report

Wieśniak M
11 december 2013 at 20:40

można to nasłuchać trąbką:)))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:42

za chwilę może i nos zczerwienieć ;))

report

xyz
11 december 2013 at 20:42

dla mnie to pan Baniol ;)))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:43

nie znam :)

report

xyz
11 december 2013 at 20:44

Baniol, to miła deRuda, deRuda, to Baniol :) poznajcie się i strzelcie po lufie ;))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:48

:))

report

Ananke
11 december 2013 at 20:46

muszę spytać, bo mi ciekawość nie da spokoju, a to drobnym druczkiem na dole to co to ?:))))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:47

bardzo proszę :) to 56 nazw kolorów po francusku :))

report

Ananke
11 december 2013 at 20:50

he he he de Ruda - jesteś wielka :))))

report

Ananke
11 december 2013 at 20:51

w życiu bym na to nie wpadła :))))

report

deRuda
11 december 2013 at 20:53

:) jak klikniesz prawym przyciskiem myszy i zrobisz, otwórz grafikę na nowej karcie, to niektóre nazwy da się odczytać :)

report

Aśćka
11 december 2013 at 20:49

Derudo:) na liście dzieł dzisiejszych są karkonosze, w których żyje Twoja Pojedyncza Weronika i Ta co Klaszcze Jedną Ręką:)

report

deRuda
11 december 2013 at 20:50

chyba nie rozumiem :)) ale ja dziś słabo myśląca :)

report

Aśćka
11 december 2013 at 20:52

Zimowy las Karkonosze - zdjęcie zawisło na Trumlu przed chwilą, a Twoje zdjęcia - te wiesz, to mi przypominają w atmosferze przedwojenne Zakopane:)

report

deRuda
11 december 2013 at 20:53

aaaa :)))

report

Aśćka
11 december 2013 at 20:54

noooo :))) b ja skrótami symbolicznymi mówię - gorzej być nie może...

report

deRuda
11 december 2013 at 20:54

do mnie dziś trzeba powoli i dużą cierpliwością :))

report

Aśćka
11 december 2013 at 20:55

że DRUKOWANYMI literami:):):) dobrze, ja się będę mogła o to samo poprosić jak mnie senność nieco ośpi:)

report

deRuda
11 december 2013 at 20:59

:))

report

An-Ka Photosite
12 december 2013 at 17:14

Ja jestem ciekawa jakby wyglądała wywąchiwaczka podróży ;)

report

deRuda
12 december 2013 at 17:17

hmmm, trudno powiedziec, potrzebne jest objawienie - cokolwiek to znaczy ;))

report

An-Ka Photosite
12 december 2013 at 17:15

wyglądałaby*

report

deRuda
12 december 2013 at 17:16

:)

report

jeśli tylko
12 december 2013 at 21:28

Ciekawe jakiego koloru sobie nasłucha na spodenki :)

report

deRuda
12 december 2013 at 21:43

ano sporo ma możliwości :))) więc kto wie

report

jeśli tylko
12 december 2013 at 22:23

zawsze zostawiasz wszystko otwarte :)) a jaki byś mu radziła?

report

deRuda
19 december 2013 at 00:31

zostawiam coś dla odbiorcy :)) ...hmm :) może pomarańczowe lub turkusowe

report

Rafał Muszer
13 december 2013 at 13:58

gdzie jest ten gabinet?

report

deRuda
13 december 2013 at 14:07

nie wiem :) jakiś tajny jest

report

hossa
17 december 2013 at 14:43

Słyszałam o człowieku, ( i podobno jest o nim coś w necie) który uważa, że liczby mają kolory. I on, ten człowiek znaczy, mnoży i dzieli oraz dodaje bardzo duże liczby w głowie i zajmuje mu ta matematyka zaledwie sekundy. Bo on, znaczy ten człowiek, taki jest wyspecjalizowany, albo może lepiej powiedzieć: wyczulony na kolor liczb. A tu okazuje się, że kolory mają swoje dźwięki:) ciekawe jaki dźwięk wydaje z siebie kolor czerwony?

report

hossa
17 december 2013 at 14:46

mamy znacznie więcej zmysłów do dyspozycji niż nam się potocznie wydaje:) pytanie : jak je obudzić ?

report

deRuda
17 december 2013 at 20:08

tak oglądałam o nim film, ma tak zwany zespół sawanta, liczby widzi kolorami, kształtami, a duże liczby są dla niego jak krajobrazy, np. liczba pi jest dla niego pięknym krajobrazem :) tak myślę, że nie znamy możliwości naszych zmysłów :) ba żebyś my wiedzieli jak :) hej hossa

report

hossa
18 december 2013 at 10:19

:) czytałam wczoraj o tym zespole sawanta, bardzo interesujące, niesamowite jest to, że przyroda potrafi zrekompensować w pewnym sensie, to co bywa utracone, czymś innym, specjalnym, i wiesz deRuda, taki mały, całkiem mały, żeby jakoś za bardzo nie był szkodliwy;d to by mi się przydał od czasu do czasu:) hej deRuda:)

report

deRuda
18 december 2013 at 10:58

bardzo ciekawa sprawa :) koleś na przykład w siedem dni nauczył się porozumiewać normalnie po islandzku - kosmos :) czasami myślę, że to jest na odwrót, że z założenia mamy ogrom możliwości i one są nam odbierane, żebyśmy nie zwariowali :))

report

issa
18 december 2013 at 11:12

[a ja stanę się dziśmiś zrzęda na chwilę: męczliwa bywa epoka naukowców, kiedy oni co rusz obmyślają i kompletują nowy "zespół", po to, żeby ten "zespół" we wskazanej okolicy był Specjalistą od Załatwiania Wszystkiego. No i często faktycznie załatwia: zbiorowo i na amen teoretycznie ;/ Podczas gdy w życiowej praktyce raczej chyba najczęściej rzadko załatwia cokolwiek: no bo wyobraźmy sobie, że Ekspert od Zespołów powiada namierzonemu Obiektowi Diagnostycznemu, dajmy na to: "ma pan Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze", to bo ja wiem, czy Obiektowi oraz Krewnym i Znajomym Obiektu to zamyka sprawę? Czy może raczej otwiera? ;/]

report

hossa
18 december 2013 at 11:18

heh, mnie w ogóle pozmieniało się myślenie w tym temacie. Nawet nie wiem kiedy;) Mnie ten Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze raczej otwierałby drogę, bożesz, przeca jeździli po świecie wtedy, kiedy mało kto mógł wyjechać z naszego kraju.

report

issa
18 december 2013 at 11:35

wiesz, mnie się wydaje, że gdy tak podążać za zespołem d.s. zespołów, to mogłoby się okazać, że jeślibym miała okazać się Europejczykiem pełnej krwi, że tak powiem ;d, to powinnam cierpieć na Zespół Etykietowania Wszystkiego. Tyle że to "musi" być obowiązkowo Zespół Nieuleczalny. Jest coś upiornego w tym popularnym wulgarnym przeświadczeniu, że nie ma chyba takich doświadczeń i zjawisk, których nie można klasyfikować do leczenia. Wobec jednocześnie deklarowanej oficjalnie, komicznej czy tragikomicznej nieraz, rewerencji wobec odmienności

report

hossa
18 december 2013 at 11:35

( i tak przy okazji Islandii, śniło mi się dzisiaj, że dostałaś zaproszenie deRuda do Irlandii, i to był dobry sen, heh)

report

issa
18 december 2013 at 11:38

dobra, zamykam już Kramik Misia Zrzędy ;d

report

hossa
18 december 2013 at 11:38

Ostatnio mało co wydaje mi się chorobą , może z wyjątkiem kataru.

report

hossa
18 december 2013 at 11:39

;D oj nie zamykaj kramiku, bo ciekawa jestem, co tam na tych półkach jeszcze , no

report

hossa
18 december 2013 at 11:44

a jak sobie pomyślę co dawniej robiono i chyba często i dzisiaj robi się z osobami, które niekoniecznie wpisują się w szablon "normalny" to mi ciarki wychodzą. Brr

report

deRuda
18 december 2013 at 11:44

budki bywają zamknięte, ale żeby kramiki.... :) o to piękny sen hossa :) no bo co zrobić jak coś nie przystaje do ogółu i jeszcze nie chce się zmienić, ano to wtedy jest chorobą nieuleczalną - dzięki bogu :))

report

hossa
18 december 2013 at 11:45

:)

report

issa
18 december 2013 at 11:53

wiesz (teraz już raczej z zaciekawieniem bardziej niż czymkolwiek innym) wątek choroby, tak że i kojące skutki czytania nazwano "biblioterapią, czyli leczeniem książką" (na jeża zdziczałego, czy kiedy któreś z rodziców czyta dzieciakowi bajkę do poduszki, to właśnie "dokonuje zabiegu leczenia z syndromu ponatalnej infantylności?) w ogóle chyba można połączyć, bez obawy kardynalnych nadużyć, z tą cudaczną skłonnością Europy do ustawicznego przywracania stanu nieistniejącej "lepszości": do "naprawiania", "polepszania", "usprawniania", "terapii". Poddany im człowiek zdrowieje, i naprawia się, naprawia. Aż do przedmiotu. Rzeczy właściwej na właściwym miejscu w "mechanizmie społecznym"

report

hossa
18 december 2013 at 12:08

o masz:) wysypało się tak dużo z kramiku, że zbieram i zbieram, to ja się chwilę zastanowię, co chcę właściwie powiedzieć.

report

hossa
18 december 2013 at 12:12

Mnie raczej nie czytano bajek, sama je sobie czytałam, bo chciałam. To nie była terapia, to była przygoda.

report

hossa
18 december 2013 at 12:14

"choroba"- nobo naczytałam się o różnych dysfunkcjach mózgu przez ten i inne zespoły. Słowo "odmienność" to wyższy stopień wtajemniczenia, wyjście z kategoryzacji.

report

hossa
18 december 2013 at 12:17

a przypomniała mi się taka piosenka, a właściwie jakieś wersy: "kiedy posprzątam gniazdo, rozwieszę milczenie na drzewach" . I tak mi się wydaje, że dopóki karmi się młode, trudno tak zupełnie olewać mechanizmy społeczne. To znaczy może i można. Może można.

report

hossa
18 december 2013 at 12:19

Na stare lata opuszczę Europę i wyprowadzę się na Bango Bango. Mam nadzieję, że Bango Bango istnieje. :)

report

issa
18 december 2013 at 12:26

:) może nie tyle warto "olewać mechanizmy społeczne", ile warto odebrać im etykietalną wszechmoc. Nie wiem. Myślokształty dopiero w wyborze słów nabierają mocy, chociaż tak wielu gardzi słowami: może po prostu niekoniecznie aż tak wybornie młode będzie się czuło jako "mechanizm w mechanizmie społecznym", jak czułoby się jako część świata np.

report

hossa
18 december 2013 at 12:35

na szczęście, a może nie, bywają materiały odporne na kształtowanie w trybik, mam taką nadzieję w każdym razie. uf

report

issa
18 december 2013 at 12:41

p.s. bo to wybór. nic więcej, ani nic mniej. nie tylko wybór słowa spośród słów. ale i wraz z wyborem słowa, wybór z rzeczywistości jednego ze zjawisk, które w niej jest do wyboru: mam do wyboru w rzeczywistości różne odmiany dzieci: kiedy z niej do współpracy z myślą wybiorę Dziecko-Mechanizm, rezygnuję z żyjącego obok Dziecka Jakiegośtam Innego. I obcuję z Dzieckiem-Mechanizmem, naturalnie przystosowując myśl, mowę i działanie do zjawiska, jakie wybrałam. A wybrane zjawisko odpowie na ten wybór równie stosownie

report

hossa
18 december 2013 at 12:50

Ano tak jest, inaczej nie będzie. ( wiesz, co mi przyszło do głowy? ciekawa jestem, ciekawa jestem jak diabli, czy powiesz kiedyś coś takiego z czym ja się, prędzej czy później, nie zgodzę;d ) Ale sporo osób wybiera dzieci mechanizmy, bo chyba jest łatwiej. Serwis, gwarancja, zero niespodzianek.

report

issa
18 december 2013 at 12:59

heh, pożyjemy, zobaczymy, jak to z tą zgodą będzie. zresztą, skąd wiadomo, że to Ty zgadzasz się ze mną, a nie ja zgadzam się z Tobą lub nawzajem? ;d

report

issa
18 december 2013 at 13:03

a z dzieckiem-mechanizmem to w ogóle fascynacko zagadkowa sprawa: ono jest na tyle sprawne lepiej niż dziecko-niemechanizm, że chyba nie sprawiłoby mu większej trudności np. wymyślenie terminu w rodzaju, bo ja wiem, choćby "perseweracyjna konkluzja bilateralnej duplikacji" na określenie końcówki porodu ;d

report

hossa
18 december 2013 at 13:04

;d nawzajem brzmi bardzo ugodowo

report

hossa
18 december 2013 at 13:06

hahahaha, ale koszmarne słowa, brr

report

hossa
18 december 2013 at 12:21

I jak miło pogadać, kiedy Nasłuchiwacz kolorów słucha

report

issa
18 december 2013 at 12:27

:) ano

report

hossa
18 december 2013 at 12:30

:)

report

issa
18 december 2013 at 12:32

p.s. przeglądam teraz, znalezione na zapomnianej półce, opowieści z dawnej Laponii. I w nich chyba pulsuje coś, co jak duch w naszej rozmowie: przedziwne, surowe doświadczenie pojedynczego losu, który nie zamienia się w "zespół"

report

hossa
18 december 2013 at 12:36

Z tej Laponi od Mikołaja ?

report

hossa
18 december 2013 at 12:37

ii*

report

issa
18 december 2013 at 12:42

yhm :d

report

hossa
18 december 2013 at 12:54

I jaki był ten los, i czyj? powiesz iss? [ zawsze wiedziałam, że kiedy przestanie wierzyć się w Mikołaja, to on przestanie przychodzić, ale jeśli nie przestanie się w niego wierzyć to będzie przychodził z prezentami:) ]

report

hossa
18 december 2013 at 12:56

( jak dzieciak, jak dzieciak, hossa, hossa a dorośnijżesz)

report

issa
18 december 2013 at 13:04

:d wrócę w sprzyjającym czasie

report

hossa
18 december 2013 at 13:08

yhm, poczekam:) zagadałam się dzisiaj kompletnie, o rety

report

issa
18 december 2013 at 13:12

ech, no to jasne, że kic ;d do innego dobrego później, hoss. hej :)

report

hossa
18 december 2013 at 14:49

do innego dobrego, hej iss:)

report

issa
18 december 2013 at 14:58

wiesz, hoss, pomyślałam sobie, że warto może, zanim przywoła się gorszy, zepsuty rekwizyt, przetestować wariant opowieści opracowany przez zespół d/s zespołów. zatem, najpierw ten, a w jeszcze dalszym innym dobrym później, ta fatalna wersja bez ulepszeń:

report

issa
18 december 2013 at 15:00

[a teraz baśń o lapońskim wędrowcu, wyd. poprawione zgodnie z najnowszymi wytycznymi Zespołu d/s Zespołu]

report

issa
18 december 2013 at 15:01

W niezdiagnozowanym wycinku chronologii populacja retrospektywnych folklorystycznych biontów z niszy laponoidowatych zlokalizowała w antroposferze derelewantny syndrom dysmarketingu.

report

issa
18 december 2013 at 15:03

Zespół polegał na wadliwym użytkowaniu tunturi oraz degradacji marketingu polimerów i innych elementów strukturalnych wraz z destrukcją urządzeń transferujących, montowanych bezproduktywnie na dolnych kończynach zasobu ludzkiego.

report

issa
18 december 2013 at 15:07

Dysfunkcjonalność zasobów środowiskowych i w jej następstwie chronicznie cykliczna marginalizacja oraz automarginalizacja bionta spowodowane były krótkotrwałym wykluczeniem z obszaru marketingu interaktywnej instrukcji delegowania informacji do mechanizmów antroposfery.

report

issa
18 december 2013 at 15:08

Zespół można poddać narracji w celu zapobieżenia definitywnej desensoryzacji.

report

issa
18 december 2013 at 15:10

[jeśli będziesz miała czas i chęć, hoss, możesz spróbować mi powiedzieć, co ja właściwie teraz opowiedziałam ;d]

report

hossa
18 december 2013 at 15:14

:D wrócę iss, ale później, bo teraz to się i śmieję i warczę jednocześnie, przeca ja przez tę kumulację rrrrr nie przebrnę cała, ale to nic , wrócę tutaj choćby w kawałeczkach:D uwielbiam Cię:)

report

hossa
18 december 2013 at 15:15

a to ci Mikołaj:D

report

issa
18 december 2013 at 16:04

:d jasne, jasne, yhm, w sprzyjającym czasie: mamy go tyle, ile trzeba, żeby był - pośpiech mu tutaj na nic. a ja sobie w spokoju na niego poczekam tyle, ile trzeba :) heh, a ja uwielbiam, kiedy się śmiejesz :)

report

deRuda
18 december 2013 at 17:41

ja myślę, że chodzi o to, że Lapończycy nijak nie chcieli kupować butów z tworzyw sztucznych i nawet najlepsza reklama nie mogła ich do tego przekonać :) podpowiedział mi to zespół ołówków pozbawionych drewienka :) hej ho dziewczyny, jak ja lubię jak u mnie dialogujecie :)

report

issa
19 december 2013 at 01:18

bardzo gościnne miejsce. hej ho, deRuda :)

report

issa
19 december 2013 at 01:20

(p.s. i interesująca baśń ;d z tym starym, niesprawnym oryginałem zespołu dysmarketingu poczekam jeszcze na hossę:)

report

deRuda
19 december 2013 at 01:26

bardzo chętnie poczekam :)

report

issa
19 december 2013 at 01:33

:)

report

hossa
19 december 2013 at 08:17

deRuda napisała w pewnym sensie streszczenie;d

report

hossa
19 december 2013 at 08:23

Zespół d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany postanowił, kiedy już przestał śmiać się a śmiał się do wieczora, i powyciągał rerowate kolce, przetłumaczyć kolczasty keks na język bardziej przyswajalny acz niepozbawiony pewnych koniecznych zawiłości służących do rozpuku.

report

hossa
19 december 2013 at 08:26

W niezbadanym wycinku nauki o czasie i występowaniu kolejnych zjawisk, populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu (:d) należącym do gatunku laponoidowatych ( tacy mali mali), odkryła w przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu logiczny związek na istnienie zbioru objawów charakterystycznych dla agresywnego marketingu odkrywającego i zaspokajającego niskie potrzeby, zwanego inaczej tanim marketingiem.

report

hossa
19 december 2013 at 08:26

Zbiór objawów polegał na niekompletnym użytkowaniu przeszkód nazywanych górami oraz nieodwracalnym niszczeniu substancji chemicznej i innych wzajemnych relacji wraz z całkowitym rozpadem przedmiotów przeznaczonych do przetwarzania i przesyłania energii , które umieszczone bywały na nogostopach ludzi, a teraz nie miały nic do roboty.

report

hossa
19 december 2013 at 08:27

Brak umiejętności przystosowywania się naturalnych zasobów i w jej następstwie nagminnie kręcące się w kółko spychanie przez innych i przez samego siebie poza ogólnie przyjęte standardy, członka populacji, spowodowane było krótkotrwałym opuszczeniem obszaru odkrywania i zaspokajania potrzeb w zakresie żywej komunikacji, której celem jest wysyłanie danych do przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu.

report

hossa
19 december 2013 at 08:28

O zbiorze objawów można opowiedzieć, aby zapobiec całkowitemu wypaleniu. Się.

report

hossa
19 december 2013 at 08:32

przy okazji Zespół d/s tłumaczeń pobuszował tu i tam, gdzie wyczytał, że kraina Laponii znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, czemu Zespół nie zdziwił się wcale, oraz, że, co niniejszym skopiował tutaj, z mieszkańców Laponii emanuje naturalna serdeczność i radość ze spotkania drugiego człowieka, na którego przecież nie tak łatwo trafić w tym odludnym miejscu. Ich pierwotna wiara to religia Natury, w której siły przyrody były bóstwami, a wszystko, ożywione czy nie, obdarzone było duszą. Zanim w XVII w. narzucono im chrześcijaństwo, najbardziej czczonym bóstwem był bóg piorunów Tiermes i bóstwa władające wiatrem, Księżycem, płodnością, zdrowiem reniferów. Ważną funkcję pełniło Słońce, malowane na szamańskich bębnach.

report

hossa
19 december 2013 at 08:34

:)

report

deRuda
19 december 2013 at 10:36

ożesz ożeszku i na Rezeba.... to naprawdę znacyz to co przetłumaczyłaś? łooo jestescie wielkie dziewczyny, bo ja przyznam się nic z nie zrozumiałam (pomijając wyraz nogostopy i marketing, i może jeszcze ze trzy wyrazy) resztę sobie wymyśliłam. Język ludzki jest nieprawdopodobny, wieża Babel to teraz mały pikuś :) dobrego dnia :)

report

issa
19 december 2013 at 11:07

:d zespół issy składa serdeczne podziękowania swojemu zespołowi oraz zespołowi deRudy oraz Zespołowi d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany (uff, jaki to poważny zespół :d) za zespół ulepszania modelu lapońskiego wędrowca i zespół prac badawczych nad zespołem dysmarketingu laponoidalnego. Zespół issy powróci do lokalnych narracyjnych zasobów ludzkich [chyba już nie mogę ;d, nie utrzymam się w zespole, nożesz, na Rezeba!] no więc, co to ja chciałam? a, chciałam powiedzieć, że pomyślę, jak teraz warto opowiedzieć o tym, co przeczytałam w książce - i przyjdę, kiedy wymyślę :)

report

issa
19 december 2013 at 11:09

[p.s. "populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu" heheh]

report

deRuda
19 december 2013 at 21:23

bo wespół w zespół, można wiele zmóc :))

report

hossa
20 december 2013 at 08:21

hej ho dziewczyny, dobrego dnia:) p.s to ja tu będę zaglądać, kto wie co jeszcze ciekawego usłyszy Nasłuchiwacz kolorów, kto wie.

report

issa
20 december 2013 at 09:43

hej, ho, kobiety :) ano, my, zespół issy, się tu właśnie układamy z nie do opowiedzenia do opowiedzenia ;d

report

hossa
20 december 2013 at 09:45

to wyskoczę po bułkę, zrobię sobie kawę i wrócę;d

report

issa
20 december 2013 at 09:46

yhm :)

report

issa
20 december 2013 at 09:55

Dobrze, czas teraz na inny język, który mówi o tym samym. Zespół dysmarketingu laponoidalnego nazywa się Piettari Heikki. Będę trochę opowiadać, trochę cytować.

report

issa
20 december 2013 at 09:58

A historia ma w sobie coś z Ahasverusa, coś z Latającego Holendra, tyle że granicą dla niej staje się życie, nie - wieczność.

report

issa
20 december 2013 at 10:01

"Piettari Heikki biegnie na nartach przez rozległe torfowisko, nad którym snuje się noc. Gna, jakby chodziło o życie. [...] garbi grzbiet i śmiga przed siebie... I ciągle, i ciągle... [...]".

report

issa
20 december 2013 at 10:03

W plecaku ma stary kożuch i suszoną łopatkę rena.

report

issa
20 december 2013 at 10:05

Słychać skowyt wilków i kwilenie zamordowanego bękarta, który mieszka w okolicy.

report

issa
20 december 2013 at 10:07

Co noc Piettari Heikki zrywa się i wyrusza w drogę, "wieczny tułacz tunturi, Piettari, który tylko przychodzi i odchodzi, ale nigdzie nie zostaje".

report

issa
20 december 2013 at 10:11

"Mieszkańcy tunturi wiedzą dobrze, że ten człowiek nie zawsze tak się tułał. Mija teraz dwadzieścia, może trzydzieści lat, gdy Piettari - Bóg jeden wie, co go skusiło - ukradł staremu Vuollo, złośliwemu dziadowi [...], ze spichlerza na tunturi kożuch - może marzł? I na dodatek wziął zgłodniały, suchą łopatkę rena".

report

issa
20 december 2013 at 10:13

Staruch rzucił klątwę na złodzieja: "A jeśli, ty psie, nie odniesiesz tego, coś wziął - to będziesz się, ty psie, tułał aż do ostatnich dni swego życia! Będziesz biegał jak głodny wilk po torfowiskach i tunturi!".

report

issa
20 december 2013 at 10:14

I chciał, żeby mu zabrane dobra oddać do rąk. Nie inaczej.

report

issa
20 december 2013 at 10:15

Wieść poszła po okolicy, ale Piettari Heikki nie przejął się nią.

report

issa
20 december 2013 at 10:17

Ale pewnego razu, kiedy pasł reny, ogarnął go niepokój, a jego własny pies od niego uciekł. To wtedy pierwszy raz wyruszył w drogę.

report

issa
20 december 2013 at 10:21

"Co wieczór, gdy ma się ku północy, przychodzi okrutny rozkaz, przybywa straszny, bezlitosny towarzysz podróży i mówi" "Teraz ruszaj!". Nie pokazuje się, ale jednak przychodzi, Piettari to czuje. I Piettari musi wyruszyć, czy pogoda jest dobra czy zła, lato czy zima, posępna jesień czy trudna do przebycia wiosna. Zawsze musi biec, jakby stawką było życie".

report

issa
20 december 2013 at 10:22

Rankiem wraca do domów ludzi. Dają mu jeść, a on zjada, co mu dają, i pada - śpi, znużony do cna. Przesypia dzień. I tak dzień po dniu, rok po roku.

report

issa
20 december 2013 at 10:24

Próbuje się mocować z losem: idzie do człowieka, który go przeklął, ale nie może mu oddać kożucha i kości z mięsem, którego nawet nie nadgryzł, bo starzec poszedł gdzieś w świat.

report

issa
20 december 2013 at 10:26

Pewnej nocy wrzuca plecak w przepaść: może, kiedy jego nie będzie, skończy się trud?

report

issa
20 december 2013 at 10:28

Ale jakaś siła, większa od niego, sprawia, że mężczyzna wraca i wydobywa ciężar z przepaści.

report

issa
20 december 2013 at 10:30

Innej nocy chce się zabić, zjechać w przepaść: "Gna coraz zapamiętalej. Wydaje mu się, że nie ma już na plecach tobołka. - Boże... Teraz wreszcie koniec!" [...]".

report

issa
20 december 2013 at 10:34

Jest tuż, tuż od wyzwolenia. "Coś niewidzialnego chwyta raptem narty i zawraca je siłą. Piettari jak skrzydlaty upiór, krzycząc i zataczając się nad wądołami i pagórami, zjeżdża ze świstem z tarasu na taras po skraju przepaści. Ląduje w lesie u podnóża tunturi. Z niezadraśniętą nawet skórą, z plecakiem na grzbiecie".

report

issa
20 december 2013 at 10:36

Jest już stary, ale "choć nogi nie chcą już słuchać, choć w płucach brakuje tchu, musi wędrować dalej, kuśtykając, kaszląc i dysząc...".

report

issa
20 december 2013 at 10:37

Jaki kolor może mieć ta historia w Krainie Nasłuchiwacza Kolorów?

report

issa
20 december 2013 at 10:40

[Wszystkie cytowane dane o zespole dysmarketingu laponoidalnego pochodzą z książki Samuli Paulaharju, Nocne cienie tunturi, przeł. i oprac. Cecylia Lewandowska]

report

hossa
20 december 2013 at 11:12

Zaczytałam się iss:) zimna i wietrzna opowieść. Jakiego jest koloru? Może białego, szarego i czarnego? Zmroziła mnie lekko. I jak się skończyła? Bo mam nadzieję, że to nie był koniec?

report

hossa
20 december 2013 at 11:16

klątwy, ano

report

issa
20 december 2013 at 11:45

:) nie wiem, czy to był koniec, hoss. Na kartkach - nic innego ani więcej się nie zdarzyło: czy to koniec? Natomiast mnie zainteresowało, jak usposobienie Nasłuchiwacza kolorów może nadawać kolory temu mężczyźnie. Można się moment porozglądać w kolorystyce

report

hossa
20 december 2013 at 11:52

:) może wydarzyło się poza kartkami coś co odwróciło los Piettari ?

report

issa
20 december 2013 at 11:53

Piettari Heikki jest czarny - tak pewnego dnia wysłyszał Nasłuchiwacz kolorów. Ale nie może się zdecydować, dlaczego czarny: "Złodziej, to ma za swoje"? "Dobrze mu tak"? "Ludzie to w ogóle wstrętna masa?" "Dysfunkcyjny przypadek"? "Całe życie na marne"? "Dupek"? "Na ch.. tak się pałęta, bez żadnego pożytku"? "I po co taki żyje"? I tysiąc tysięcy innych pomysłów?

report

jeśli tylko
20 december 2013 at 11:54

ale się nawędrowałam za Waszymi opowieściami :))) (powiedziały moje oczy i obcasy :))

report

issa
20 december 2013 at 11:54

Wydaje się, że Nasłuchiwacz kolorów to kapryśne stworzenie: nie! chyba słyszę różowy! - mówi.

report

issa
20 december 2013 at 11:55

o, jeśli tylko ;d hej :)

report

hossa
20 december 2013 at 11:56

hahaha, właśnie zastanawiałam się skąd Ci przyszło do głowy, że jest czarny;d

report

jeśli tylko
20 december 2013 at 11:56

Hej! i ho, ho! ;))

report

issa
20 december 2013 at 11:57

- Różowy? Czy Ty ucha nie masz, gościu? Jak to różowy?

report

supełek.z.mgnień
20 december 2013 at 11:57

też podczytuję (i nie tylko ja)

report

issa
20 december 2013 at 11:58

o, envy :) hej:)

report

issa
20 december 2013 at 11:58

Nasłuchiwacz kolorów jednak się upiera, że słyszy różowy, i już.

report

hossa
20 december 2013 at 12:02

hm, no to pewnie słyszy różowy, jeśli się upiera

report

issa
20 december 2013 at 12:03

No bo "jak się tak dobrze rozejrzeć po świecie, to przynajmniej człek wie, że sprawiedliwość chociaż niektórych nie omija"? "Jaki świetny dowód na determinizm! (fatalizm, bezradność człowieka wobec... wybierz, co tam chcesz"? "O, Piettari-Głupparri, heheheh!"? "Człowiek może wszystko znieść!" "Jak to dobrze, że go karmili po drodze! O, ludzie są dobrzy!"? itd. itd. do wyboru, do koloru... innego...?

report

issa
20 december 2013 at 12:05

Nasłuchiwacz kolorów próbuje znowu słuchać. Bo może teraz coś się zmieniło? Słucha, słucha, słucha... jak najstaranniej, najczulej... słucha...

report

hossa
20 december 2013 at 12:08

iiii ?

report

issa
20 december 2013 at 12:08

Teraz ten mężczyzna jest białego koloru: "och, namęczył się bidulek!"? "To wszystko przez tamtego starego durnia!"? "Znajdźcie mi niewinnego na tym świecie?" Jakoś inaczej?

report

issa
20 december 2013 at 12:08

O, a teraz jest żółty!

report

jeśli tylko
20 december 2013 at 12:10

tęczuje zaciekle do rytmu ;)

report

hossa
20 december 2013 at 12:10

o masz , dlaczego białego?

report

hossa
20 december 2013 at 12:11

jeśli;d

report

issa
20 december 2013 at 12:12

"To takie radosne, że przynajmniej mógł się wyspać w dzień"? "Dobrze, że jest śmierć - nie będzie cierpiał wiecznie!"? "Ale egzystencjalne arcydzieło można z tego zrobić!"? "E no, facet miał kondychę, pozazdrościć!"? "O, o, uśmiechnął się! Jak pięknie teraz wygląda"? Jakoś inaczej?

report

hossa
20 december 2013 at 12:14

jeżu, potrzebuję pasteli, mogą być w tabletkach

report

issa
20 december 2013 at 12:14

Nasłuchiwacz kolorów zna swój los i stara się w nim być jak... hm... jak najsłuchiwniej lub najsłuchaczniej czy jakoś tak ;d I teraz wie, wie już...!

report

issa
20 december 2013 at 12:15

hahahah, hoss, hoss :d

report

hossa
20 december 2013 at 12:16

co wie, no co wie ? iss mogłabyś pisać scenariusze do filmów akcji

report

issa
20 december 2013 at 12:16

No ale co Nasłuchiwacz kolorów może poradzić na to, że Piettari jest teraz czerwony? ;d

report

issa
20 december 2013 at 12:17

No bo się wstydzi? Bo się wściekł z tego wszystkiego? Bo się zgrzał i zziajał? Jakoś inaczej ;d?

report

hossa
20 december 2013 at 12:18

;D

report

issa
20 december 2013 at 12:19

i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... Nasłuchiwacz kolorów to zmienne stworzenie :)

report

issa
20 december 2013 at 12:20

p.s. Mnie Nasłuchiwacz kolorów powiedział, że Piettari Heikki, wieczny tułacz tunturi, jest teraz zielony

report

hossa
20 december 2013 at 12:21

jak tak na niego patrzę to ma różowe policzki:)

report

issa
20 december 2013 at 12:21

;) kic

report

issa
20 december 2013 at 12:22

[yhm, hoss :) aha, widzę, rzeczywiście, on chyba nie cały jest zielony! ;d]

report

hossa
20 december 2013 at 12:28

[ i w ten o to sposób białe szare i czarne zmieniło się w różowe żółte czerwone i zielone, na dodatek nie całe bo historia nabrała różowych policzków;d]

report

issa
20 december 2013 at 12:30

i dziękuję Wam, dobre, piękne, mądre kobiety. zachwycająco tu było. a może jest i będzie. się stawać. znaczy - tęczowo :) a teraz kic trzecie, najpoważniejsze w świecie

report

hossa
20 december 2013 at 12:30

[a z trąbki wyrosło drzewko]

report

deRuda
20 december 2013 at 12:33

...bo kolory nie są takie na jakie wyglądają, kolory są takie jakie patrzący widzi ;))) a Nasłuchiwacz jest pomiędzy pomiędzy, Bo jest pomiędzy od strony patrzyciela i pomiędzy od strony kolorujące, a pomiędzy pomiędzy Nasłuchiwacz, on się często dziwi, bo słyszy to jaki jest kolor i to jak się go widzi i się dziwi :)

report

hossa
20 december 2013 at 12:33

i ja dziękuję:) nie pamiętam kiedy w takim tempie zmieniały mi się kolory przed oczami;d [ p.s kicanie poważne? w to nie uwierzę ]

report

deRuda
20 december 2013 at 12:34

kicanie jest bardzo zdrowe dla Ziemi, to taki radosny dla niej masaż :))

report

hossa
20 december 2013 at 12:37

:) masaż, ależ to dobry pomysł, rozmarzyłam się

report

issa
20 december 2013 at 12:37

o, deRuda :) hej [hoss, no coś ty. takie niedowierzanie? widziane to rzeczy ;d? jasne, że poważne :d a widział kto kiedy coś poważniejszego od żartu? nie wiem, czy istnieje powaga od śmiechu żywotniejsza ;)] nożesz, od razu widać, że to żadna bajka - kic czwarte, tak samo poważne :D [i snickłam]

report

issa
20 december 2013 at 12:41

[Masaż! Ożesz, świetny pomysł! Pomyślę o tym! I to dzisiaj nawet, nie jutro - zachwycił się echatek Dźwiedziarlett O' Hary i pognał jej szukać po okolicy]

report

hossa
20 december 2013 at 12:46

[z moich doświadczeń wynika, że nie istnieje powaga żywotniejsza od żartu deski ratunku( ;d) ] dobrego dnia Wam:)

report

issa
20 december 2013 at 12:50

i Tobie, hoss, i Tobie :) [kto by tam kic liczył]

report

hossa
20 december 2013 at 12:53

;D no przeca, kto by liczył, dzięki:)

report

issa
19 december 2013 at 15:09

wiesz, tak swoją i / lub nieswoją, jak kto woli, drogą, to Nasłuchiwacz kolorów może też czasami czekać, aż ktoś przyjdzie i mu trochę poczyta na głos jego najulubieńszą książkę. Zaczął misie właśnie wyświetlać film: a to mysz wypiszczy: marron, narron; a to kruk przyleci: marron, marron; a to ara jakaś wypapuzi po swojemu: marron, marron; a to duch Marii Callas wyśpiewa w duecie z ciałomającym Lachlanem Scottem: marron, marron!; lub jakiś raper przyjdzie: marron, marron; niedźwiedź zaburczy: marron, marron; i tak dalej, i tak dalej, i tak ktoś i coś jeszcze.... i... jeszcze, nie no, galaktyki. galaktyki kolorów z różnymi barwami ;d o tym, że Nasłuchiwaczowi czytywać może wiatr, morze mu może i tak dalej, już nie wspominając... [chyba bezpieczniej, jeśli sobie teraz kicnę stąd ;d, zanim mnie to wyobrażanie sobie rozmaitości pochłonie całkiem :)] no to kic

report

deRuda
19 december 2013 at 21:22

a może może :) myślę, że chętnie posłucha i to uchem a nie brzuchem ;) takie pochłanianie jest bardzo zdrowe dla organizmu :) hej issa

report

issa
20 december 2013 at 09:43

:)

report

hossa
20 december 2013 at 11:21

:)

report

hossa
20 december 2013 at 12:51

a w ogóle to on jest cudny:) i jak modnie ubrany;d

report

hossa
20 december 2013 at 12:57

bo ja Ci powiem deRuda, że on ma na głowie czapkę, zupełnie podobną do tej, którą sobie kiedyś bardzo dawno temu zrobiłam na drutach, była pomarańczowa, mam sentyment do takich czapek:) i takie noszę:)

report

deRuda
20 december 2013 at 13:19

:) bo to są piękne czapki kumulują dobrą energie w głowie, a co za tym idzie reszcie ciała :) dziękuję hossa

report

Jaro
21 december 2013 at 04:53

Wesołych Świąt w kolorowej czapce:) i moje życzenia szybciutko złap se:)

report

deRuda
21 december 2013 at 10:54

capnęłam :)) zawadiackie były i chciały bawić się w berka :) i dla Ciebie Jaro najlepsiejsze

report

M.S.
2 january 2014 at 11:38

Ja nasłuchuję białego.... może wreszcie spadnie :)

report

deRuda
2 january 2014 at 12:52

a ja nie jestem pewna czy go oczekuję :)) ale w końcu zima

report

M.S.
2 january 2014 at 12:58

No toż właśnie. Choć to, że na BN śniegu nie było tłumaczę tym, że dwa razy do roku na święta nie może być śniegu. U mnie był na Wielkanoc :) Teraz też można byłoby jakoś choinkę przetrzymać do kolejnych świąt, wydmuszki zawiesić i dwa w jednym :)

report

deRuda
2 january 2014 at 18:12

fakt :) u mnie też był na Wielkanoc i to zdrowo sypiał, sunie maleńką psinę ze sznurkiem na szyi wtedy w śniegu znalazłam

report

M.S.
2 january 2014 at 19:52

Masz ją do dziś?

report

deRuda
2 january 2014 at 19:54

tak :) zamieszkała na stałe, teraz jest dwójka psiaków :) w dziale fotografii są :)

report

M.S.
2 january 2014 at 22:44

No to lecę oblookać ;)

report

deRuda
2 january 2014 at 22:47

:))

report

.
26 february 2014 at 14:05

o! toż to "mój" Protoplasta! Eustachiusz Pert Perczyński! Fantastyczny rysunek, Pani deRudo. :D

report

deRuda
27 february 2014 at 19:49

bardzo mnie to cieszy :)) bo proza podobała mi się bardzo, dziękuję normalnie, nienormalnie i paranormalnie ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register