piękna ilustracja od razu czuć powiew weny, choć trochę wykarykaturzone zjawisko ten karzeł, ale jak widać karły już takie są ;D iiiii te kolory, poprostu cacko, jeszcze widzenie wielowymiarowe jakoś możnaby tam zapodać w tą widokówkę :)
halo, czy pan Nasłuchiwacz przy fajce/ tak, to ja, wytężam z całych sił uszy/ tu szeptem spłynął kolor jak w bajce/ i pan
Nasłuchiwacz na zimę zasuszy ;)))
Słyszałam o człowieku, ( i podobno jest o nim coś w necie) który uważa, że liczby mają kolory. I on, ten człowiek znaczy, mnoży i dzieli oraz dodaje bardzo duże liczby w głowie i zajmuje mu ta matematyka zaledwie sekundy. Bo on, znaczy ten człowiek, taki jest wyspecjalizowany, albo może lepiej powiedzieć: wyczulony na kolor liczb. A tu okazuje się, że kolory mają swoje dźwięki:) ciekawe jaki dźwięk wydaje z siebie kolor czerwony?
tak oglądałam o nim film, ma tak zwany zespół sawanta, liczby widzi kolorami, kształtami, a duże liczby są dla niego jak krajobrazy, np. liczba pi jest dla niego pięknym krajobrazem :) tak myślę, że nie znamy możliwości naszych zmysłów :) ba żebyś my wiedzieli jak :) hej hossa
:) czytałam wczoraj o tym zespole sawanta, bardzo interesujące, niesamowite jest to, że przyroda potrafi zrekompensować w pewnym sensie, to co bywa utracone, czymś innym, specjalnym, i wiesz deRuda, taki mały, całkiem mały, żeby jakoś za bardzo nie był szkodliwy;d to by mi się przydał od czasu do czasu:) hej deRuda:)
bardzo ciekawa sprawa :) koleś na przykład w siedem dni nauczył się porozumiewać normalnie po islandzku - kosmos :) czasami myślę, że to jest na odwrót, że z założenia mamy ogrom możliwości i one są nam odbierane, żebyśmy nie zwariowali :))
[a ja stanę się dziśmiś zrzęda na chwilę: męczliwa bywa epoka naukowców, kiedy oni co rusz obmyślają i kompletują nowy "zespół", po to, żeby ten "zespół" we wskazanej okolicy był Specjalistą od Załatwiania Wszystkiego. No i często faktycznie załatwia: zbiorowo i na amen teoretycznie ;/ Podczas gdy w życiowej praktyce raczej chyba najczęściej rzadko załatwia cokolwiek: no bo wyobraźmy sobie, że Ekspert od Zespołów powiada namierzonemu Obiektowi Diagnostycznemu, dajmy na to: "ma pan Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze", to bo ja wiem, czy Obiektowi oraz Krewnym i Znajomym Obiektu to zamyka sprawę? Czy może raczej otwiera? ;/]
heh, mnie w ogóle pozmieniało się myślenie w tym temacie. Nawet nie wiem kiedy;) Mnie ten Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze raczej otwierałby drogę, bożesz, przeca jeździli po świecie wtedy, kiedy mało kto mógł wyjechać z naszego kraju.
wiesz, mnie się wydaje, że gdy tak podążać za zespołem d.s. zespołów, to mogłoby się okazać, że jeślibym miała okazać się Europejczykiem pełnej krwi, że tak powiem ;d, to powinnam cierpieć na Zespół Etykietowania Wszystkiego. Tyle że to "musi" być obowiązkowo Zespół Nieuleczalny. Jest coś upiornego w tym popularnym wulgarnym przeświadczeniu, że nie ma chyba takich doświadczeń i zjawisk, których nie można klasyfikować do leczenia. Wobec jednocześnie deklarowanej oficjalnie, komicznej czy tragikomicznej nieraz, rewerencji wobec odmienności
a jak sobie pomyślę co dawniej robiono i chyba często i dzisiaj robi się z osobami, które niekoniecznie wpisują się w szablon "normalny" to mi ciarki wychodzą. Brr
budki bywają zamknięte, ale żeby kramiki.... :) o to piękny sen hossa :) no bo co zrobić jak coś nie przystaje do ogółu i jeszcze nie chce się zmienić, ano to wtedy jest chorobą nieuleczalną - dzięki bogu :))
wiesz (teraz już raczej z zaciekawieniem bardziej niż czymkolwiek innym) wątek choroby, tak że i kojące skutki czytania nazwano "biblioterapią, czyli leczeniem książką" (na jeża zdziczałego, czy kiedy któreś z rodziców czyta dzieciakowi bajkę do poduszki, to właśnie "dokonuje zabiegu leczenia z syndromu ponatalnej infantylności?) w ogóle chyba można połączyć, bez obawy kardynalnych nadużyć, z tą cudaczną skłonnością Europy do ustawicznego przywracania stanu nieistniejącej "lepszości": do "naprawiania", "polepszania", "usprawniania", "terapii". Poddany im człowiek zdrowieje, i naprawia się, naprawia. Aż do przedmiotu. Rzeczy właściwej na właściwym miejscu w "mechanizmie społecznym"
"choroba"- nobo naczytałam się o różnych dysfunkcjach mózgu przez ten i inne zespoły. Słowo "odmienność" to wyższy stopień wtajemniczenia, wyjście z kategoryzacji.
a przypomniała mi się taka piosenka, a właściwie jakieś wersy: "kiedy posprzątam gniazdo, rozwieszę milczenie na drzewach" . I tak mi się wydaje, że dopóki karmi się młode, trudno tak zupełnie olewać mechanizmy społeczne. To znaczy może i można. Może można.
:) może nie tyle warto "olewać mechanizmy społeczne", ile warto odebrać im etykietalną wszechmoc. Nie wiem. Myślokształty dopiero w wyborze słów nabierają mocy, chociaż tak wielu gardzi słowami: może po prostu niekoniecznie aż tak wybornie młode będzie się czuło jako "mechanizm w mechanizmie społecznym", jak czułoby się jako część świata np.
p.s. bo to wybór. nic więcej, ani nic mniej. nie tylko wybór słowa spośród słów. ale i wraz z wyborem słowa, wybór z rzeczywistości jednego ze zjawisk, które w niej jest do wyboru: mam do wyboru w rzeczywistości różne odmiany dzieci: kiedy z niej do współpracy z myślą wybiorę Dziecko-Mechanizm, rezygnuję z żyjącego obok Dziecka Jakiegośtam Innego. I obcuję z Dzieckiem-Mechanizmem, naturalnie przystosowując myśl, mowę i działanie do zjawiska, jakie wybrałam. A wybrane zjawisko odpowie na ten wybór równie stosownie
Ano tak jest, inaczej nie będzie. ( wiesz, co mi przyszło do głowy? ciekawa jestem, ciekawa jestem jak diabli, czy powiesz kiedyś coś takiego z czym ja się, prędzej czy później, nie zgodzę;d ) Ale sporo osób wybiera dzieci mechanizmy, bo chyba jest łatwiej. Serwis, gwarancja, zero niespodzianek.
a z dzieckiem-mechanizmem to w ogóle fascynacko zagadkowa sprawa: ono jest na tyle sprawne lepiej niż dziecko-niemechanizm, że chyba nie sprawiłoby mu większej trudności np. wymyślenie terminu w rodzaju, bo ja wiem, choćby "perseweracyjna konkluzja bilateralnej duplikacji" na określenie końcówki porodu ;d
p.s. przeglądam teraz, znalezione na zapomnianej półce, opowieści z dawnej Laponii. I w nich chyba pulsuje coś, co jak duch w naszej rozmowie: przedziwne, surowe doświadczenie pojedynczego losu, który nie zamienia się w "zespół"
I jaki był ten los, i czyj? powiesz iss? [ zawsze wiedziałam, że kiedy przestanie wierzyć się w Mikołaja, to on przestanie przychodzić, ale jeśli nie przestanie się w niego wierzyć to będzie przychodził z prezentami:) ]
wiesz, hoss, pomyślałam sobie, że warto może, zanim przywoła się gorszy, zepsuty rekwizyt, przetestować wariant opowieści opracowany przez zespół d/s zespołów. zatem, najpierw ten, a w jeszcze dalszym innym dobrym później, ta fatalna wersja bez ulepszeń:
Zespół polegał na wadliwym użytkowaniu tunturi oraz degradacji marketingu polimerów i innych elementów strukturalnych wraz z destrukcją urządzeń transferujących, montowanych bezproduktywnie na dolnych kończynach zasobu ludzkiego.
Dysfunkcjonalność zasobów środowiskowych i w jej następstwie chronicznie cykliczna marginalizacja oraz automarginalizacja bionta spowodowane były krótkotrwałym wykluczeniem z obszaru marketingu interaktywnej instrukcji delegowania informacji do mechanizmów antroposfery.
:D wrócę iss, ale później, bo teraz to się i śmieję i warczę jednocześnie, przeca ja przez tę kumulację rrrrr nie przebrnę cała, ale to nic , wrócę tutaj choćby w kawałeczkach:D uwielbiam Cię:)
:d jasne, jasne, yhm, w sprzyjającym czasie: mamy go tyle, ile trzeba, żeby był - pośpiech mu tutaj na nic. a ja sobie w spokoju na niego poczekam tyle, ile trzeba :) heh, a ja uwielbiam, kiedy się śmiejesz :)
ja myślę, że chodzi o to, że Lapończycy nijak nie chcieli kupować butów z tworzyw sztucznych i nawet najlepsza reklama nie mogła ich do tego przekonać :) podpowiedział mi to zespół ołówków pozbawionych drewienka :) hej ho dziewczyny, jak ja lubię jak u mnie dialogujecie :)
Zespół d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany postanowił, kiedy już przestał śmiać się a śmiał się do wieczora, i powyciągał rerowate kolce, przetłumaczyć kolczasty keks na język bardziej przyswajalny acz niepozbawiony pewnych koniecznych zawiłości służących do rozpuku.
W niezbadanym wycinku nauki o czasie i występowaniu kolejnych zjawisk, populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu (:d) należącym do gatunku laponoidowatych ( tacy mali mali), odkryła w przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu logiczny związek na istnienie zbioru objawów charakterystycznych dla agresywnego marketingu odkrywającego i zaspokajającego niskie potrzeby, zwanego inaczej tanim marketingiem.
Zbiór objawów polegał na niekompletnym użytkowaniu przeszkód nazywanych górami oraz nieodwracalnym niszczeniu substancji chemicznej i innych wzajemnych relacji wraz z całkowitym rozpadem przedmiotów przeznaczonych do przetwarzania i przesyłania energii , które umieszczone bywały na nogostopach ludzi, a teraz nie miały nic do roboty.
Brak umiejętności przystosowywania się naturalnych zasobów i w jej następstwie nagminnie kręcące się w kółko spychanie przez innych i przez samego siebie poza ogólnie przyjęte standardy, członka populacji, spowodowane było krótkotrwałym opuszczeniem obszaru odkrywania i zaspokajania potrzeb w zakresie żywej komunikacji, której celem jest wysyłanie danych do przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu.
przy okazji Zespół d/s tłumaczeń pobuszował tu i tam, gdzie wyczytał, że kraina Laponii znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, czemu Zespół nie zdziwił się wcale, oraz, że, co niniejszym skopiował tutaj, z mieszkańców Laponii emanuje naturalna serdeczność i radość ze spotkania drugiego człowieka, na którego przecież nie tak łatwo trafić w tym odludnym miejscu. Ich pierwotna wiara to religia Natury, w której siły przyrody były bóstwami, a wszystko, ożywione czy nie, obdarzone było duszą. Zanim w XVII w. narzucono im chrześcijaństwo, najbardziej czczonym bóstwem był bóg piorunów Tiermes i bóstwa władające wiatrem, Księżycem, płodnością, zdrowiem reniferów. Ważną funkcję pełniło Słońce, malowane na szamańskich bębnach.
ożesz ożeszku i na Rezeba.... to naprawdę znacyz to co przetłumaczyłaś? łooo jestescie wielkie dziewczyny, bo ja przyznam się nic z nie zrozumiałam (pomijając wyraz nogostopy i marketing, i może jeszcze ze trzy wyrazy) resztę sobie wymyśliłam. Język ludzki jest nieprawdopodobny, wieża Babel to teraz mały pikuś :) dobrego dnia :)
:d zespół issy składa serdeczne podziękowania swojemu zespołowi oraz zespołowi deRudy oraz Zespołowi d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany (uff, jaki to poważny zespół :d) za zespół ulepszania modelu lapońskiego wędrowca i zespół prac badawczych nad zespołem dysmarketingu laponoidalnego. Zespół issy powróci do lokalnych narracyjnych zasobów ludzkich [chyba już nie mogę ;d, nie utrzymam się w zespole, nożesz, na Rezeba!] no więc, co to ja chciałam? a, chciałam powiedzieć, że pomyślę, jak teraz warto opowiedzieć o tym, co przeczytałam w książce - i przyjdę, kiedy wymyślę :)
Dobrze, czas teraz na inny język, który mówi o tym samym. Zespół dysmarketingu laponoidalnego nazywa się Piettari Heikki. Będę trochę opowiadać, trochę cytować.
"Piettari Heikki biegnie na nartach przez rozległe torfowisko, nad którym snuje się noc. Gna, jakby chodziło o życie. [...] garbi grzbiet i śmiga przed siebie... I ciągle, i ciągle... [...]".
"Mieszkańcy tunturi wiedzą dobrze, że ten człowiek nie zawsze tak się tułał. Mija teraz dwadzieścia, może trzydzieści lat, gdy Piettari - Bóg jeden wie, co go skusiło - ukradł staremu Vuollo, złośliwemu dziadowi [...], ze spichlerza na tunturi kożuch - może marzł? I na dodatek wziął zgłodniały, suchą łopatkę rena".
Staruch rzucił klątwę na złodzieja: "A jeśli, ty psie, nie odniesiesz tego, coś wziął - to będziesz się, ty psie, tułał aż do ostatnich dni swego życia! Będziesz biegał jak głodny wilk po torfowiskach i tunturi!".
"Co wieczór, gdy ma się ku północy, przychodzi okrutny rozkaz, przybywa straszny, bezlitosny towarzysz podróży i mówi" "Teraz ruszaj!". Nie pokazuje się, ale jednak przychodzi, Piettari to czuje. I Piettari musi wyruszyć, czy pogoda jest dobra czy zła, lato czy zima, posępna jesień czy trudna do przebycia wiosna. Zawsze musi biec, jakby stawką było życie".
Próbuje się mocować z losem: idzie do człowieka, który go przeklął, ale nie może mu oddać kożucha i kości z mięsem, którego nawet nie nadgryzł, bo starzec poszedł gdzieś w świat.
Innej nocy chce się zabić, zjechać w przepaść: "Gna coraz zapamiętalej. Wydaje mu się, że nie ma już na plecach tobołka. - Boże... Teraz wreszcie koniec!" [...]".
Jest tuż, tuż od wyzwolenia. "Coś niewidzialnego chwyta raptem narty i zawraca je siłą. Piettari jak skrzydlaty upiór, krzycząc i zataczając się nad wądołami i pagórami, zjeżdża ze świstem z tarasu na taras po skraju przepaści. Ląduje w lesie u podnóża tunturi. Z niezadraśniętą nawet skórą, z plecakiem na grzbiecie".
[Wszystkie cytowane dane o zespole dysmarketingu laponoidalnego pochodzą z książki Samuli Paulaharju, Nocne cienie tunturi, przeł. i oprac. Cecylia Lewandowska]
Zaczytałam się iss:) zimna i wietrzna opowieść. Jakiego jest koloru? Może białego, szarego i czarnego? Zmroziła mnie lekko. I jak się skończyła? Bo mam nadzieję, że to nie był koniec?
:) nie wiem, czy to był koniec, hoss. Na kartkach - nic innego ani więcej się nie zdarzyło: czy to koniec? Natomiast mnie zainteresowało, jak usposobienie Nasłuchiwacza kolorów może nadawać kolory temu mężczyźnie. Można się moment porozglądać w kolorystyce
Piettari Heikki jest czarny - tak pewnego dnia wysłyszał Nasłuchiwacz kolorów. Ale nie może się zdecydować, dlaczego czarny: "Złodziej, to ma za swoje"? "Dobrze mu tak"? "Ludzie to w ogóle wstrętna masa?" "Dysfunkcyjny przypadek"? "Całe życie na marne"? "Dupek"? "Na ch.. tak się pałęta, bez żadnego pożytku"? "I po co taki żyje"? I tysiąc tysięcy innych pomysłów?
No bo "jak się tak dobrze rozejrzeć po świecie, to przynajmniej człek wie, że sprawiedliwość chociaż niektórych nie omija"? "Jaki świetny dowód na determinizm! (fatalizm, bezradność człowieka wobec... wybierz, co tam chcesz"? "O, Piettari-Głupparri, heheheh!"? "Człowiek może wszystko znieść!" "Jak to dobrze, że go karmili po drodze! O, ludzie są dobrzy!"? itd. itd. do wyboru, do koloru... innego...?
Teraz ten mężczyzna jest białego koloru: "och, namęczył się bidulek!"? "To wszystko przez tamtego starego durnia!"? "Znajdźcie mi niewinnego na tym świecie?" Jakoś inaczej?
"To takie radosne, że przynajmniej mógł się wyspać w dzień"? "Dobrze, że jest śmierć - nie będzie cierpiał wiecznie!"? "Ale egzystencjalne arcydzieło można z tego zrobić!"? "E no, facet miał kondychę, pozazdrościć!"? "O, o, uśmiechnął się! Jak pięknie teraz wygląda"? Jakoś inaczej?
[ i w ten o to sposób białe szare i czarne zmieniło się w różowe żółte czerwone i zielone, na dodatek nie całe bo historia nabrała różowych policzków;d]
i dziękuję Wam, dobre, piękne, mądre kobiety. zachwycająco tu było. a może jest i będzie. się stawać. znaczy - tęczowo :)
a teraz kic trzecie, najpoważniejsze w świecie
...bo kolory nie są takie na jakie wyglądają, kolory są takie jakie patrzący widzi ;))) a Nasłuchiwacz jest pomiędzy pomiędzy, Bo jest pomiędzy od strony patrzyciela i pomiędzy od strony kolorujące, a pomiędzy pomiędzy Nasłuchiwacz, on się często dziwi, bo słyszy to jaki jest kolor i to jak się go widzi i się dziwi :)
o, deRuda :) hej [hoss, no coś ty. takie niedowierzanie? widziane to rzeczy ;d? jasne, że poważne :d a widział kto kiedy coś poważniejszego od żartu? nie wiem, czy istnieje powaga od śmiechu żywotniejsza ;)] nożesz, od razu widać, że to żadna bajka - kic czwarte, tak samo poważne :D [i snickłam]
[Masaż! Ożesz, świetny pomysł! Pomyślę o tym! I to dzisiaj nawet, nie jutro - zachwycił się echatek Dźwiedziarlett O' Hary i pognał jej szukać po okolicy]
wiesz, tak swoją i / lub nieswoją, jak kto woli, drogą, to Nasłuchiwacz kolorów może też czasami czekać, aż ktoś przyjdzie i mu trochę poczyta na głos jego najulubieńszą książkę. Zaczął misie właśnie wyświetlać film: a to mysz wypiszczy: marron, narron; a to kruk przyleci: marron, marron; a to ara jakaś wypapuzi po swojemu: marron, marron; a to duch Marii Callas wyśpiewa w duecie z ciałomającym Lachlanem Scottem: marron, marron!; lub jakiś raper przyjdzie: marron, marron; niedźwiedź zaburczy: marron, marron; i tak dalej, i tak dalej, i tak ktoś i coś jeszcze.... i... jeszcze, nie no, galaktyki. galaktyki kolorów z różnymi barwami ;d o tym, że Nasłuchiwaczowi czytywać może wiatr, morze mu może i tak dalej, już nie wspominając... [chyba bezpieczniej, jeśli sobie teraz kicnę stąd ;d, zanim mnie to wyobrażanie sobie rozmaitości pochłonie całkiem :)] no to kic
bo ja Ci powiem deRuda, że on ma na głowie czapkę, zupełnie podobną do tej, którą sobie kiedyś bardzo dawno temu zrobiłam na drutach, była pomarańczowa, mam sentyment do takich czapek:) i takie noszę:)
No toż właśnie. Choć to, że na BN śniegu nie było tłumaczę tym, że dwa razy do roku na święta nie może być śniegu. U mnie był na Wielkanoc :) Teraz też można byłoby jakoś choinkę przetrzymać do kolejnych świąt, wydmuszki zawiesić i dwa w jednym :)
Rzecki w Call Center:)
report
;))
report
ma brwi i wąs jednego z braci Marx :)
report
owszem sugerowałam się pewną epoką, choć nie konkretnymi osobami :)
report
no groucho marx..
report
:))
report
Nareszcie! jakby na życzenie :) rozmawiałam o Twoich grafikach, które drzemały i JEST! :*
report
:)) hej Magdalo
report
Jak dobrze widzieć Cię w formie :*
report
uhy :)
report
głowembymdał, że wąchacz pucli..
report
no to już nie wiem sama :)
report
piękna ilustracja od razu czuć powiew weny, choć trochę wykarykaturzone zjawisko ten karzeł, ale jak widać karły już takie są ;D iiiii te kolory, poprostu cacko, jeszcze widzenie wielowymiarowe jakoś możnaby tam zapodać w tą widokówkę :)
report
dziękuję :) nie planowałam żeby to był karzeł, ale może i tak być
report
podobasię (ale mogę się do czegoś przyczepić? tak tyci, tyci? długość rąk jest różna - albo na dobre ślepnę)
report
dziękuję :)) i oczywiście można się przyczepiać ile tylko dusza zapragnie :)
report
pewnie wysłucha wszystkich kolorów tęczy:)
report
i przechowa je do wiosny :))
report
:)
report
oduśmiecham :)
report
halo, czy pan Nasłuchiwacz przy fajce/ tak, to ja, wytężam z całych sił uszy/ tu szeptem spłynął kolor jak w bajce/ i pan Nasłuchiwacz na zimę zasuszy ;)))
report
a może zawekuje, albo soki zrobi :)) smakowite na zimę
report
róż policzków uchyla rąbka tajemnicy:))
report
mroźnie jest dość :))
report
można to nasłuchać trąbką:)))
report
za chwilę może i nos zczerwienieć ;))
report
dla mnie to pan Baniol ;)))
report
nie znam :)
report
Baniol, to miła deRuda, deRuda, to Baniol :) poznajcie się i strzelcie po lufie ;))
report
:))
report
muszę spytać, bo mi ciekawość nie da spokoju, a to drobnym druczkiem na dole to co to ?:))))
report
bardzo proszę :) to 56 nazw kolorów po francusku :))
report
he he he de Ruda - jesteś wielka :))))
report
w życiu bym na to nie wpadła :))))
report
:) jak klikniesz prawym przyciskiem myszy i zrobisz, otwórz grafikę na nowej karcie, to niektóre nazwy da się odczytać :)
report
Derudo:) na liście dzieł dzisiejszych są karkonosze, w których żyje Twoja Pojedyncza Weronika i Ta co Klaszcze Jedną Ręką:)
report
chyba nie rozumiem :)) ale ja dziś słabo myśląca :)
report
Zimowy las Karkonosze - zdjęcie zawisło na Trumlu przed chwilą, a Twoje zdjęcia - te wiesz, to mi przypominają w atmosferze przedwojenne Zakopane:)
report
aaaa :)))
report
noooo :))) b ja skrótami symbolicznymi mówię - gorzej być nie może...
report
do mnie dziś trzeba powoli i dużą cierpliwością :))
report
że DRUKOWANYMI literami:):):) dobrze, ja się będę mogła o to samo poprosić jak mnie senność nieco ośpi:)
report
:))
report
Ja jestem ciekawa jakby wyglądała wywąchiwaczka podróży ;)
report
hmmm, trudno powiedziec, potrzebne jest objawienie - cokolwiek to znaczy ;))
report
wyglądałaby*
report
:)
report
Ciekawe jakiego koloru sobie nasłucha na spodenki :)
report
ano sporo ma możliwości :))) więc kto wie
report
zawsze zostawiasz wszystko otwarte :)) a jaki byś mu radziła?
report
zostawiam coś dla odbiorcy :)) ...hmm :) może pomarańczowe lub turkusowe
report
gdzie jest ten gabinet?
report
nie wiem :) jakiś tajny jest
report
Słyszałam o człowieku, ( i podobno jest o nim coś w necie) który uważa, że liczby mają kolory. I on, ten człowiek znaczy, mnoży i dzieli oraz dodaje bardzo duże liczby w głowie i zajmuje mu ta matematyka zaledwie sekundy. Bo on, znaczy ten człowiek, taki jest wyspecjalizowany, albo może lepiej powiedzieć: wyczulony na kolor liczb. A tu okazuje się, że kolory mają swoje dźwięki:) ciekawe jaki dźwięk wydaje z siebie kolor czerwony?
report
mamy znacznie więcej zmysłów do dyspozycji niż nam się potocznie wydaje:) pytanie : jak je obudzić ?
report
tak oglądałam o nim film, ma tak zwany zespół sawanta, liczby widzi kolorami, kształtami, a duże liczby są dla niego jak krajobrazy, np. liczba pi jest dla niego pięknym krajobrazem :) tak myślę, że nie znamy możliwości naszych zmysłów :) ba żebyś my wiedzieli jak :) hej hossa
report
:) czytałam wczoraj o tym zespole sawanta, bardzo interesujące, niesamowite jest to, że przyroda potrafi zrekompensować w pewnym sensie, to co bywa utracone, czymś innym, specjalnym, i wiesz deRuda, taki mały, całkiem mały, żeby jakoś za bardzo nie był szkodliwy;d to by mi się przydał od czasu do czasu:) hej deRuda:)
report
bardzo ciekawa sprawa :) koleś na przykład w siedem dni nauczył się porozumiewać normalnie po islandzku - kosmos :) czasami myślę, że to jest na odwrót, że z założenia mamy ogrom możliwości i one są nam odbierane, żebyśmy nie zwariowali :))
report
[a ja stanę się dziśmiś zrzęda na chwilę: męczliwa bywa epoka naukowców, kiedy oni co rusz obmyślają i kompletują nowy "zespół", po to, żeby ten "zespół" we wskazanej okolicy był Specjalistą od Załatwiania Wszystkiego. No i często faktycznie załatwia: zbiorowo i na amen teoretycznie ;/ Podczas gdy w życiowej praktyce raczej chyba najczęściej rzadko załatwia cokolwiek: no bo wyobraźmy sobie, że Ekspert od Zespołów powiada namierzonemu Obiektowi Diagnostycznemu, dajmy na to: "ma pan Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze", to bo ja wiem, czy Obiektowi oraz Krewnym i Znajomym Obiektu to zamyka sprawę? Czy może raczej otwiera? ;/]
report
heh, mnie w ogóle pozmieniało się myślenie w tym temacie. Nawet nie wiem kiedy;) Mnie ten Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze raczej otwierałby drogę, bożesz, przeca jeździli po świecie wtedy, kiedy mało kto mógł wyjechać z naszego kraju.
report
wiesz, mnie się wydaje, że gdy tak podążać za zespołem d.s. zespołów, to mogłoby się okazać, że jeślibym miała okazać się Europejczykiem pełnej krwi, że tak powiem ;d, to powinnam cierpieć na Zespół Etykietowania Wszystkiego. Tyle że to "musi" być obowiązkowo Zespół Nieuleczalny. Jest coś upiornego w tym popularnym wulgarnym przeświadczeniu, że nie ma chyba takich doświadczeń i zjawisk, których nie można klasyfikować do leczenia. Wobec jednocześnie deklarowanej oficjalnie, komicznej czy tragikomicznej nieraz, rewerencji wobec odmienności
report
( i tak przy okazji Islandii, śniło mi się dzisiaj, że dostałaś zaproszenie deRuda do Irlandii, i to był dobry sen, heh)
report
dobra, zamykam już Kramik Misia Zrzędy ;d
report
Ostatnio mało co wydaje mi się chorobą , może z wyjątkiem kataru.
report
;D oj nie zamykaj kramiku, bo ciekawa jestem, co tam na tych półkach jeszcze , no
report
a jak sobie pomyślę co dawniej robiono i chyba często i dzisiaj robi się z osobami, które niekoniecznie wpisują się w szablon "normalny" to mi ciarki wychodzą. Brr
report
budki bywają zamknięte, ale żeby kramiki.... :) o to piękny sen hossa :) no bo co zrobić jak coś nie przystaje do ogółu i jeszcze nie chce się zmienić, ano to wtedy jest chorobą nieuleczalną - dzięki bogu :))
report
:)
report
wiesz (teraz już raczej z zaciekawieniem bardziej niż czymkolwiek innym) wątek choroby, tak że i kojące skutki czytania nazwano "biblioterapią, czyli leczeniem książką" (na jeża zdziczałego, czy kiedy któreś z rodziców czyta dzieciakowi bajkę do poduszki, to właśnie "dokonuje zabiegu leczenia z syndromu ponatalnej infantylności?) w ogóle chyba można połączyć, bez obawy kardynalnych nadużyć, z tą cudaczną skłonnością Europy do ustawicznego przywracania stanu nieistniejącej "lepszości": do "naprawiania", "polepszania", "usprawniania", "terapii". Poddany im człowiek zdrowieje, i naprawia się, naprawia. Aż do przedmiotu. Rzeczy właściwej na właściwym miejscu w "mechanizmie społecznym"
report
o masz:) wysypało się tak dużo z kramiku, że zbieram i zbieram, to ja się chwilę zastanowię, co chcę właściwie powiedzieć.
report
Mnie raczej nie czytano bajek, sama je sobie czytałam, bo chciałam. To nie była terapia, to była przygoda.
report
"choroba"- nobo naczytałam się o różnych dysfunkcjach mózgu przez ten i inne zespoły. Słowo "odmienność" to wyższy stopień wtajemniczenia, wyjście z kategoryzacji.
report
a przypomniała mi się taka piosenka, a właściwie jakieś wersy: "kiedy posprzątam gniazdo, rozwieszę milczenie na drzewach" . I tak mi się wydaje, że dopóki karmi się młode, trudno tak zupełnie olewać mechanizmy społeczne. To znaczy może i można. Może można.
report
Na stare lata opuszczę Europę i wyprowadzę się na Bango Bango. Mam nadzieję, że Bango Bango istnieje. :)
report
:) może nie tyle warto "olewać mechanizmy społeczne", ile warto odebrać im etykietalną wszechmoc. Nie wiem. Myślokształty dopiero w wyborze słów nabierają mocy, chociaż tak wielu gardzi słowami: może po prostu niekoniecznie aż tak wybornie młode będzie się czuło jako "mechanizm w mechanizmie społecznym", jak czułoby się jako część świata np.
report
na szczęście, a może nie, bywają materiały odporne na kształtowanie w trybik, mam taką nadzieję w każdym razie. uf
report
p.s. bo to wybór. nic więcej, ani nic mniej. nie tylko wybór słowa spośród słów. ale i wraz z wyborem słowa, wybór z rzeczywistości jednego ze zjawisk, które w niej jest do wyboru: mam do wyboru w rzeczywistości różne odmiany dzieci: kiedy z niej do współpracy z myślą wybiorę Dziecko-Mechanizm, rezygnuję z żyjącego obok Dziecka Jakiegośtam Innego. I obcuję z Dzieckiem-Mechanizmem, naturalnie przystosowując myśl, mowę i działanie do zjawiska, jakie wybrałam. A wybrane zjawisko odpowie na ten wybór równie stosownie
report
Ano tak jest, inaczej nie będzie. ( wiesz, co mi przyszło do głowy? ciekawa jestem, ciekawa jestem jak diabli, czy powiesz kiedyś coś takiego z czym ja się, prędzej czy później, nie zgodzę;d ) Ale sporo osób wybiera dzieci mechanizmy, bo chyba jest łatwiej. Serwis, gwarancja, zero niespodzianek.
report
heh, pożyjemy, zobaczymy, jak to z tą zgodą będzie. zresztą, skąd wiadomo, że to Ty zgadzasz się ze mną, a nie ja zgadzam się z Tobą lub nawzajem? ;d
report
a z dzieckiem-mechanizmem to w ogóle fascynacko zagadkowa sprawa: ono jest na tyle sprawne lepiej niż dziecko-niemechanizm, że chyba nie sprawiłoby mu większej trudności np. wymyślenie terminu w rodzaju, bo ja wiem, choćby "perseweracyjna konkluzja bilateralnej duplikacji" na określenie końcówki porodu ;d
report
;d nawzajem brzmi bardzo ugodowo
report
hahahaha, ale koszmarne słowa, brr
report
I jak miło pogadać, kiedy Nasłuchiwacz kolorów słucha
report
:) ano
report
:)
report
p.s. przeglądam teraz, znalezione na zapomnianej półce, opowieści z dawnej Laponii. I w nich chyba pulsuje coś, co jak duch w naszej rozmowie: przedziwne, surowe doświadczenie pojedynczego losu, który nie zamienia się w "zespół"
report
Z tej Laponi od Mikołaja ?
report
ii*
report
yhm :d
report
I jaki był ten los, i czyj? powiesz iss? [ zawsze wiedziałam, że kiedy przestanie wierzyć się w Mikołaja, to on przestanie przychodzić, ale jeśli nie przestanie się w niego wierzyć to będzie przychodził z prezentami:) ]
report
( jak dzieciak, jak dzieciak, hossa, hossa a dorośnijżesz)
report
:d wrócę w sprzyjającym czasie
report
yhm, poczekam:) zagadałam się dzisiaj kompletnie, o rety
report
ech, no to jasne, że kic ;d do innego dobrego później, hoss. hej :)
report
do innego dobrego, hej iss:)
report
wiesz, hoss, pomyślałam sobie, że warto może, zanim przywoła się gorszy, zepsuty rekwizyt, przetestować wariant opowieści opracowany przez zespół d/s zespołów. zatem, najpierw ten, a w jeszcze dalszym innym dobrym później, ta fatalna wersja bez ulepszeń:
report
[a teraz baśń o lapońskim wędrowcu, wyd. poprawione zgodnie z najnowszymi wytycznymi Zespołu d/s Zespołu]
report
W niezdiagnozowanym wycinku chronologii populacja retrospektywnych folklorystycznych biontów z niszy laponoidowatych zlokalizowała w antroposferze derelewantny syndrom dysmarketingu.
report
Zespół polegał na wadliwym użytkowaniu tunturi oraz degradacji marketingu polimerów i innych elementów strukturalnych wraz z destrukcją urządzeń transferujących, montowanych bezproduktywnie na dolnych kończynach zasobu ludzkiego.
report
Dysfunkcjonalność zasobów środowiskowych i w jej następstwie chronicznie cykliczna marginalizacja oraz automarginalizacja bionta spowodowane były krótkotrwałym wykluczeniem z obszaru marketingu interaktywnej instrukcji delegowania informacji do mechanizmów antroposfery.
report
Zespół można poddać narracji w celu zapobieżenia definitywnej desensoryzacji.
report
[jeśli będziesz miała czas i chęć, hoss, możesz spróbować mi powiedzieć, co ja właściwie teraz opowiedziałam ;d]
report
:D wrócę iss, ale później, bo teraz to się i śmieję i warczę jednocześnie, przeca ja przez tę kumulację rrrrr nie przebrnę cała, ale to nic , wrócę tutaj choćby w kawałeczkach:D uwielbiam Cię:)
report
a to ci Mikołaj:D
report
:d jasne, jasne, yhm, w sprzyjającym czasie: mamy go tyle, ile trzeba, żeby był - pośpiech mu tutaj na nic. a ja sobie w spokoju na niego poczekam tyle, ile trzeba :) heh, a ja uwielbiam, kiedy się śmiejesz :)
report
ja myślę, że chodzi o to, że Lapończycy nijak nie chcieli kupować butów z tworzyw sztucznych i nawet najlepsza reklama nie mogła ich do tego przekonać :) podpowiedział mi to zespół ołówków pozbawionych drewienka :) hej ho dziewczyny, jak ja lubię jak u mnie dialogujecie :)
report
bardzo gościnne miejsce. hej ho, deRuda :)
report
(p.s. i interesująca baśń ;d z tym starym, niesprawnym oryginałem zespołu dysmarketingu poczekam jeszcze na hossę:)
report
bardzo chętnie poczekam :)
report
:)
report
deRuda napisała w pewnym sensie streszczenie;d
report
Zespół d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany postanowił, kiedy już przestał śmiać się a śmiał się do wieczora, i powyciągał rerowate kolce, przetłumaczyć kolczasty keks na język bardziej przyswajalny acz niepozbawiony pewnych koniecznych zawiłości służących do rozpuku.
report
W niezbadanym wycinku nauki o czasie i występowaniu kolejnych zjawisk, populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu (:d) należącym do gatunku laponoidowatych ( tacy mali mali), odkryła w przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu logiczny związek na istnienie zbioru objawów charakterystycznych dla agresywnego marketingu odkrywającego i zaspokajającego niskie potrzeby, zwanego inaczej tanim marketingiem.
report
Zbiór objawów polegał na niekompletnym użytkowaniu przeszkód nazywanych górami oraz nieodwracalnym niszczeniu substancji chemicznej i innych wzajemnych relacji wraz z całkowitym rozpadem przedmiotów przeznaczonych do przetwarzania i przesyłania energii , które umieszczone bywały na nogostopach ludzi, a teraz nie miały nic do roboty.
report
Brak umiejętności przystosowywania się naturalnych zasobów i w jej następstwie nagminnie kręcące się w kółko spychanie przez innych i przez samego siebie poza ogólnie przyjęte standardy, członka populacji, spowodowane było krótkotrwałym opuszczeniem obszaru odkrywania i zaspokajania potrzeb w zakresie żywej komunikacji, której celem jest wysyłanie danych do przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu.
report
O zbiorze objawów można opowiedzieć, aby zapobiec całkowitemu wypaleniu. Się.
report
przy okazji Zespół d/s tłumaczeń pobuszował tu i tam, gdzie wyczytał, że kraina Laponii znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, czemu Zespół nie zdziwił się wcale, oraz, że, co niniejszym skopiował tutaj, z mieszkańców Laponii emanuje naturalna serdeczność i radość ze spotkania drugiego człowieka, na którego przecież nie tak łatwo trafić w tym odludnym miejscu. Ich pierwotna wiara to religia Natury, w której siły przyrody były bóstwami, a wszystko, ożywione czy nie, obdarzone było duszą. Zanim w XVII w. narzucono im chrześcijaństwo, najbardziej czczonym bóstwem był bóg piorunów Tiermes i bóstwa władające wiatrem, Księżycem, płodnością, zdrowiem reniferów. Ważną funkcję pełniło Słońce, malowane na szamańskich bębnach.
report
:)
report
ożesz ożeszku i na Rezeba.... to naprawdę znacyz to co przetłumaczyłaś? łooo jestescie wielkie dziewczyny, bo ja przyznam się nic z nie zrozumiałam (pomijając wyraz nogostopy i marketing, i może jeszcze ze trzy wyrazy) resztę sobie wymyśliłam. Język ludzki jest nieprawdopodobny, wieża Babel to teraz mały pikuś :) dobrego dnia :)
report
:d zespół issy składa serdeczne podziękowania swojemu zespołowi oraz zespołowi deRudy oraz Zespołowi d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany (uff, jaki to poważny zespół :d) za zespół ulepszania modelu lapońskiego wędrowca i zespół prac badawczych nad zespołem dysmarketingu laponoidalnego. Zespół issy powróci do lokalnych narracyjnych zasobów ludzkich [chyba już nie mogę ;d, nie utrzymam się w zespole, nożesz, na Rezeba!] no więc, co to ja chciałam? a, chciałam powiedzieć, że pomyślę, jak teraz warto opowiedzieć o tym, co przeczytałam w książce - i przyjdę, kiedy wymyślę :)
report
[p.s. "populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu" heheh]
report
bo wespół w zespół, można wiele zmóc :))
report
hej ho dziewczyny, dobrego dnia:) p.s to ja tu będę zaglądać, kto wie co jeszcze ciekawego usłyszy Nasłuchiwacz kolorów, kto wie.
report
hej, ho, kobiety :) ano, my, zespół issy, się tu właśnie układamy z nie do opowiedzenia do opowiedzenia ;d
report
to wyskoczę po bułkę, zrobię sobie kawę i wrócę;d
report
yhm :)
report
Dobrze, czas teraz na inny język, który mówi o tym samym. Zespół dysmarketingu laponoidalnego nazywa się Piettari Heikki. Będę trochę opowiadać, trochę cytować.
report
A historia ma w sobie coś z Ahasverusa, coś z Latającego Holendra, tyle że granicą dla niej staje się życie, nie - wieczność.
report
"Piettari Heikki biegnie na nartach przez rozległe torfowisko, nad którym snuje się noc. Gna, jakby chodziło o życie. [...] garbi grzbiet i śmiga przed siebie... I ciągle, i ciągle... [...]".
report
W plecaku ma stary kożuch i suszoną łopatkę rena.
report
Słychać skowyt wilków i kwilenie zamordowanego bękarta, który mieszka w okolicy.
report
Co noc Piettari Heikki zrywa się i wyrusza w drogę, "wieczny tułacz tunturi, Piettari, który tylko przychodzi i odchodzi, ale nigdzie nie zostaje".
report
"Mieszkańcy tunturi wiedzą dobrze, że ten człowiek nie zawsze tak się tułał. Mija teraz dwadzieścia, może trzydzieści lat, gdy Piettari - Bóg jeden wie, co go skusiło - ukradł staremu Vuollo, złośliwemu dziadowi [...], ze spichlerza na tunturi kożuch - może marzł? I na dodatek wziął zgłodniały, suchą łopatkę rena".
report
Staruch rzucił klątwę na złodzieja: "A jeśli, ty psie, nie odniesiesz tego, coś wziął - to będziesz się, ty psie, tułał aż do ostatnich dni swego życia! Będziesz biegał jak głodny wilk po torfowiskach i tunturi!".
report
I chciał, żeby mu zabrane dobra oddać do rąk. Nie inaczej.
report
Wieść poszła po okolicy, ale Piettari Heikki nie przejął się nią.
report
Ale pewnego razu, kiedy pasł reny, ogarnął go niepokój, a jego własny pies od niego uciekł. To wtedy pierwszy raz wyruszył w drogę.
report
"Co wieczór, gdy ma się ku północy, przychodzi okrutny rozkaz, przybywa straszny, bezlitosny towarzysz podróży i mówi" "Teraz ruszaj!". Nie pokazuje się, ale jednak przychodzi, Piettari to czuje. I Piettari musi wyruszyć, czy pogoda jest dobra czy zła, lato czy zima, posępna jesień czy trudna do przebycia wiosna. Zawsze musi biec, jakby stawką było życie".
report
Rankiem wraca do domów ludzi. Dają mu jeść, a on zjada, co mu dają, i pada - śpi, znużony do cna. Przesypia dzień. I tak dzień po dniu, rok po roku.
report
Próbuje się mocować z losem: idzie do człowieka, który go przeklął, ale nie może mu oddać kożucha i kości z mięsem, którego nawet nie nadgryzł, bo starzec poszedł gdzieś w świat.
report
Pewnej nocy wrzuca plecak w przepaść: może, kiedy jego nie będzie, skończy się trud?
report
Ale jakaś siła, większa od niego, sprawia, że mężczyzna wraca i wydobywa ciężar z przepaści.
report
Innej nocy chce się zabić, zjechać w przepaść: "Gna coraz zapamiętalej. Wydaje mu się, że nie ma już na plecach tobołka. - Boże... Teraz wreszcie koniec!" [...]".
report
Jest tuż, tuż od wyzwolenia. "Coś niewidzialnego chwyta raptem narty i zawraca je siłą. Piettari jak skrzydlaty upiór, krzycząc i zataczając się nad wądołami i pagórami, zjeżdża ze świstem z tarasu na taras po skraju przepaści. Ląduje w lesie u podnóża tunturi. Z niezadraśniętą nawet skórą, z plecakiem na grzbiecie".
report
Jest już stary, ale "choć nogi nie chcą już słuchać, choć w płucach brakuje tchu, musi wędrować dalej, kuśtykając, kaszląc i dysząc...".
report
Jaki kolor może mieć ta historia w Krainie Nasłuchiwacza Kolorów?
report
[Wszystkie cytowane dane o zespole dysmarketingu laponoidalnego pochodzą z książki Samuli Paulaharju, Nocne cienie tunturi, przeł. i oprac. Cecylia Lewandowska]
report
Zaczytałam się iss:) zimna i wietrzna opowieść. Jakiego jest koloru? Może białego, szarego i czarnego? Zmroziła mnie lekko. I jak się skończyła? Bo mam nadzieję, że to nie był koniec?
report
klątwy, ano
report
:) nie wiem, czy to był koniec, hoss. Na kartkach - nic innego ani więcej się nie zdarzyło: czy to koniec? Natomiast mnie zainteresowało, jak usposobienie Nasłuchiwacza kolorów może nadawać kolory temu mężczyźnie. Można się moment porozglądać w kolorystyce
report
:) może wydarzyło się poza kartkami coś co odwróciło los Piettari ?
report
Piettari Heikki jest czarny - tak pewnego dnia wysłyszał Nasłuchiwacz kolorów. Ale nie może się zdecydować, dlaczego czarny: "Złodziej, to ma za swoje"? "Dobrze mu tak"? "Ludzie to w ogóle wstrętna masa?" "Dysfunkcyjny przypadek"? "Całe życie na marne"? "Dupek"? "Na ch.. tak się pałęta, bez żadnego pożytku"? "I po co taki żyje"? I tysiąc tysięcy innych pomysłów?
report
ale się nawędrowałam za Waszymi opowieściami :))) (powiedziały moje oczy i obcasy :))
report
Wydaje się, że Nasłuchiwacz kolorów to kapryśne stworzenie: nie! chyba słyszę różowy! - mówi.
report
o, jeśli tylko ;d hej :)
report
hahaha, właśnie zastanawiałam się skąd Ci przyszło do głowy, że jest czarny;d
report
Hej! i ho, ho! ;))
report
- Różowy? Czy Ty ucha nie masz, gościu? Jak to różowy?
report
też podczytuję (i nie tylko ja)
report
o, envy :) hej:)
report
Nasłuchiwacz kolorów jednak się upiera, że słyszy różowy, i już.
report
hm, no to pewnie słyszy różowy, jeśli się upiera
report
No bo "jak się tak dobrze rozejrzeć po świecie, to przynajmniej człek wie, że sprawiedliwość chociaż niektórych nie omija"? "Jaki świetny dowód na determinizm! (fatalizm, bezradność człowieka wobec... wybierz, co tam chcesz"? "O, Piettari-Głupparri, heheheh!"? "Człowiek może wszystko znieść!" "Jak to dobrze, że go karmili po drodze! O, ludzie są dobrzy!"? itd. itd. do wyboru, do koloru... innego...?
report
Nasłuchiwacz kolorów próbuje znowu słuchać. Bo może teraz coś się zmieniło? Słucha, słucha, słucha... jak najstaranniej, najczulej... słucha...
report
iiii ?
report
Teraz ten mężczyzna jest białego koloru: "och, namęczył się bidulek!"? "To wszystko przez tamtego starego durnia!"? "Znajdźcie mi niewinnego na tym świecie?" Jakoś inaczej?
report
O, a teraz jest żółty!
report
tęczuje zaciekle do rytmu ;)
report
o masz , dlaczego białego?
report
jeśli;d
report
"To takie radosne, że przynajmniej mógł się wyspać w dzień"? "Dobrze, że jest śmierć - nie będzie cierpiał wiecznie!"? "Ale egzystencjalne arcydzieło można z tego zrobić!"? "E no, facet miał kondychę, pozazdrościć!"? "O, o, uśmiechnął się! Jak pięknie teraz wygląda"? Jakoś inaczej?
report
jeżu, potrzebuję pasteli, mogą być w tabletkach
report
Nasłuchiwacz kolorów zna swój los i stara się w nim być jak... hm... jak najsłuchiwniej lub najsłuchaczniej czy jakoś tak ;d I teraz wie, wie już...!
report
hahahah, hoss, hoss :d
report
co wie, no co wie ? iss mogłabyś pisać scenariusze do filmów akcji
report
No ale co Nasłuchiwacz kolorów może poradzić na to, że Piettari jest teraz czerwony? ;d
report
No bo się wstydzi? Bo się wściekł z tego wszystkiego? Bo się zgrzał i zziajał? Jakoś inaczej ;d?
report
;D
report
i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... Nasłuchiwacz kolorów to zmienne stworzenie :)
report
p.s. Mnie Nasłuchiwacz kolorów powiedział, że Piettari Heikki, wieczny tułacz tunturi, jest teraz zielony
report
jak tak na niego patrzę to ma różowe policzki:)
report
;) kic
report
[yhm, hoss :) aha, widzę, rzeczywiście, on chyba nie cały jest zielony! ;d]
report
[ i w ten o to sposób białe szare i czarne zmieniło się w różowe żółte czerwone i zielone, na dodatek nie całe bo historia nabrała różowych policzków;d]
report
i dziękuję Wam, dobre, piękne, mądre kobiety. zachwycająco tu było. a może jest i będzie. się stawać. znaczy - tęczowo :) a teraz kic trzecie, najpoważniejsze w świecie
report
[a z trąbki wyrosło drzewko]
report
...bo kolory nie są takie na jakie wyglądają, kolory są takie jakie patrzący widzi ;))) a Nasłuchiwacz jest pomiędzy pomiędzy, Bo jest pomiędzy od strony patrzyciela i pomiędzy od strony kolorujące, a pomiędzy pomiędzy Nasłuchiwacz, on się często dziwi, bo słyszy to jaki jest kolor i to jak się go widzi i się dziwi :)
report
i ja dziękuję:) nie pamiętam kiedy w takim tempie zmieniały mi się kolory przed oczami;d [ p.s kicanie poważne? w to nie uwierzę ]
report
kicanie jest bardzo zdrowe dla Ziemi, to taki radosny dla niej masaż :))
report
:) masaż, ależ to dobry pomysł, rozmarzyłam się
report
o, deRuda :) hej [hoss, no coś ty. takie niedowierzanie? widziane to rzeczy ;d? jasne, że poważne :d a widział kto kiedy coś poważniejszego od żartu? nie wiem, czy istnieje powaga od śmiechu żywotniejsza ;)] nożesz, od razu widać, że to żadna bajka - kic czwarte, tak samo poważne :D [i snickłam]
report
[Masaż! Ożesz, świetny pomysł! Pomyślę o tym! I to dzisiaj nawet, nie jutro - zachwycił się echatek Dźwiedziarlett O' Hary i pognał jej szukać po okolicy]
report
[z moich doświadczeń wynika, że nie istnieje powaga żywotniejsza od żartu deski ratunku( ;d) ] dobrego dnia Wam:)
report
i Tobie, hoss, i Tobie :) [kto by tam kic liczył]
report
;D no przeca, kto by liczył, dzięki:)
report
wiesz, tak swoją i / lub nieswoją, jak kto woli, drogą, to Nasłuchiwacz kolorów może też czasami czekać, aż ktoś przyjdzie i mu trochę poczyta na głos jego najulubieńszą książkę. Zaczął misie właśnie wyświetlać film: a to mysz wypiszczy: marron, narron; a to kruk przyleci: marron, marron; a to ara jakaś wypapuzi po swojemu: marron, marron; a to duch Marii Callas wyśpiewa w duecie z ciałomającym Lachlanem Scottem: marron, marron!; lub jakiś raper przyjdzie: marron, marron; niedźwiedź zaburczy: marron, marron; i tak dalej, i tak dalej, i tak ktoś i coś jeszcze.... i... jeszcze, nie no, galaktyki. galaktyki kolorów z różnymi barwami ;d o tym, że Nasłuchiwaczowi czytywać może wiatr, morze mu może i tak dalej, już nie wspominając... [chyba bezpieczniej, jeśli sobie teraz kicnę stąd ;d, zanim mnie to wyobrażanie sobie rozmaitości pochłonie całkiem :)] no to kic
report
a może może :) myślę, że chętnie posłucha i to uchem a nie brzuchem ;) takie pochłanianie jest bardzo zdrowe dla organizmu :) hej issa
report
:)
report
:)
report
a w ogóle to on jest cudny:) i jak modnie ubrany;d
report
bo ja Ci powiem deRuda, że on ma na głowie czapkę, zupełnie podobną do tej, którą sobie kiedyś bardzo dawno temu zrobiłam na drutach, była pomarańczowa, mam sentyment do takich czapek:) i takie noszę:)
report
:) bo to są piękne czapki kumulują dobrą energie w głowie, a co za tym idzie reszcie ciała :) dziękuję hossa
report
Wesołych Świąt w kolorowej czapce:) i moje życzenia szybciutko złap se:)
report
capnęłam :)) zawadiackie były i chciały bawić się w berka :) i dla Ciebie Jaro najlepsiejsze
report
Ja nasłuchuję białego.... może wreszcie spadnie :)
report
a ja nie jestem pewna czy go oczekuję :)) ale w końcu zima
report
No toż właśnie. Choć to, że na BN śniegu nie było tłumaczę tym, że dwa razy do roku na święta nie może być śniegu. U mnie był na Wielkanoc :) Teraz też można byłoby jakoś choinkę przetrzymać do kolejnych świąt, wydmuszki zawiesić i dwa w jednym :)
report
fakt :) u mnie też był na Wielkanoc i to zdrowo sypiał, sunie maleńką psinę ze sznurkiem na szyi wtedy w śniegu znalazłam
report
Masz ją do dziś?
report
tak :) zamieszkała na stałe, teraz jest dwójka psiaków :) w dziale fotografii są :)
report
No to lecę oblookać ;)
report
:))
report
o! toż to "mój" Protoplasta! Eustachiusz Pert Perczyński! Fantastyczny rysunek, Pani deRudo. :D
report
bardzo mnie to cieszy :)) bo proza podobała mi się bardzo, dziękuję normalnie, nienormalnie i paranormalnie ;)
report