Aśćka
11 grudnia 2013 o 17:11

Rzecki w Call Center:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:12

;))

zgłoś

Damian Paradoks
11 grudnia 2013 o 17:12

ma brwi i wąs jednego z braci Marx :)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:13

owszem sugerowałam się pewną epoką, choć nie konkretnymi osobami :)

zgłoś

alt art
11 grudnia 2013 o 17:20

no groucho marx..

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:34

:))

zgłoś

Magdala
11 grudnia 2013 o 17:14

Nareszcie! jakby na życzenie :) rozmawiałam o Twoich grafikach, które drzemały i JEST! :*

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:14

:)) hej Magdalo

zgłoś

Magdala
11 grudnia 2013 o 17:15

Jak dobrze widzieć Cię w formie :*

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:34

uhy :)

zgłoś

alt art
11 grudnia 2013 o 17:19

głowembymdał, że wąchacz pucli..

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:32

no to już nie wiem sama :)

zgłoś

astrit33
11 grudnia 2013 o 17:23

piękna ilustracja od razu czuć powiew weny, choć trochę wykarykaturzone zjawisko ten karzeł, ale jak widać karły już takie są ;D iiiii te kolory, poprostu cacko, jeszcze widzenie wielowymiarowe jakoś możnaby tam zapodać w tą widokówkę :)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 17:33

dziękuję :) nie planowałam żeby to był karzeł, ale może i tak być

zgłoś

supełek.z.mgnień
11 grudnia 2013 o 17:55

podobasię (ale mogę się do czegoś przyczepić? tak tyci, tyci? długość rąk jest różna - albo na dobre ślepnę)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 18:01

dziękuję :)) i oczywiście można się przyczepiać ile tylko dusza zapragnie :)

zgłoś

Jerzy Woliński
11 grudnia 2013 o 18:38

pewnie wysłucha wszystkich kolorów tęczy:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 18:40

i przechowa je do wiosny :))

zgłoś

czarnaowieczka
11 grudnia 2013 o 18:48

:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 18:53

oduśmiecham :)

zgłoś

Jaga
11 grudnia 2013 o 19:17

halo, czy pan Nasłuchiwacz przy fajce/ tak, to ja, wytężam z całych sił uszy/ tu szeptem spłynął kolor jak w bajce/ i pan Nasłuchiwacz na zimę zasuszy ;)))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 19:19

a może zawekuje, albo soki zrobi :)) smakowite na zimę

zgłoś

Wieśniak M
11 grudnia 2013 o 20:37

róż policzków uchyla rąbka tajemnicy:))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:39

mroźnie jest dość :))

zgłoś

Wieśniak M
11 grudnia 2013 o 20:40

można to nasłuchać trąbką:)))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:42

za chwilę może i nos zczerwienieć ;))

zgłoś

xyz
11 grudnia 2013 o 20:42

dla mnie to pan Baniol ;)))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:43

nie znam :)

zgłoś

xyz
11 grudnia 2013 o 20:44

Baniol, to miła deRuda, deRuda, to Baniol :) poznajcie się i strzelcie po lufie ;))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:48

:))

zgłoś

Ananke
11 grudnia 2013 o 20:46

muszę spytać, bo mi ciekawość nie da spokoju, a to drobnym druczkiem na dole to co to ?:))))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:47

bardzo proszę :) to 56 nazw kolorów po francusku :))

zgłoś

Ananke
11 grudnia 2013 o 20:50

he he he de Ruda - jesteś wielka :))))

zgłoś

Ananke
11 grudnia 2013 o 20:51

w życiu bym na to nie wpadła :))))

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:53

:) jak klikniesz prawym przyciskiem myszy i zrobisz, otwórz grafikę na nowej karcie, to niektóre nazwy da się odczytać :)

zgłoś

Aśćka
11 grudnia 2013 o 20:49

Derudo:) na liście dzieł dzisiejszych są karkonosze, w których żyje Twoja Pojedyncza Weronika i Ta co Klaszcze Jedną Ręką:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:50

chyba nie rozumiem :)) ale ja dziś słabo myśląca :)

zgłoś

Aśćka
11 grudnia 2013 o 20:52

Zimowy las Karkonosze - zdjęcie zawisło na Trumlu przed chwilą, a Twoje zdjęcia - te wiesz, to mi przypominają w atmosferze przedwojenne Zakopane:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:53

aaaa :)))

zgłoś

Aśćka
11 grudnia 2013 o 20:54

noooo :))) b ja skrótami symbolicznymi mówię - gorzej być nie może...

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:54

do mnie dziś trzeba powoli i dużą cierpliwością :))

zgłoś

Aśćka
11 grudnia 2013 o 20:55

że DRUKOWANYMI literami:):):) dobrze, ja się będę mogła o to samo poprosić jak mnie senność nieco ośpi:)

zgłoś

deRuda
11 grudnia 2013 o 20:59

:))

zgłoś

An-Ka Photosite
12 grudnia 2013 o 17:14

Ja jestem ciekawa jakby wyglądała wywąchiwaczka podróży ;)

zgłoś

deRuda
12 grudnia 2013 o 17:17

hmmm, trudno powiedziec, potrzebne jest objawienie - cokolwiek to znaczy ;))

zgłoś

An-Ka Photosite
12 grudnia 2013 o 17:15

wyglądałaby*

zgłoś

deRuda
12 grudnia 2013 o 17:16

:)

zgłoś

jeśli tylko
12 grudnia 2013 o 21:28

Ciekawe jakiego koloru sobie nasłucha na spodenki :)

zgłoś

deRuda
12 grudnia 2013 o 21:43

ano sporo ma możliwości :))) więc kto wie

zgłoś

jeśli tylko
12 grudnia 2013 o 22:23

zawsze zostawiasz wszystko otwarte :)) a jaki byś mu radziła?

zgłoś

deRuda
19 grudnia 2013 o 00:31

zostawiam coś dla odbiorcy :)) ...hmm :) może pomarańczowe lub turkusowe

zgłoś

Rafał Muszer
13 grudnia 2013 o 13:58

gdzie jest ten gabinet?

zgłoś

deRuda
13 grudnia 2013 o 14:07

nie wiem :) jakiś tajny jest

zgłoś

hossa
17 grudnia 2013 o 14:43

Słyszałam o człowieku, ( i podobno jest o nim coś w necie) który uważa, że liczby mają kolory. I on, ten człowiek znaczy, mnoży i dzieli oraz dodaje bardzo duże liczby w głowie i zajmuje mu ta matematyka zaledwie sekundy. Bo on, znaczy ten człowiek, taki jest wyspecjalizowany, albo może lepiej powiedzieć: wyczulony na kolor liczb. A tu okazuje się, że kolory mają swoje dźwięki:) ciekawe jaki dźwięk wydaje z siebie kolor czerwony?

zgłoś

hossa
17 grudnia 2013 o 14:46

mamy znacznie więcej zmysłów do dyspozycji niż nam się potocznie wydaje:) pytanie : jak je obudzić ?

zgłoś

deRuda
17 grudnia 2013 o 20:08

tak oglądałam o nim film, ma tak zwany zespół sawanta, liczby widzi kolorami, kształtami, a duże liczby są dla niego jak krajobrazy, np. liczba pi jest dla niego pięknym krajobrazem :) tak myślę, że nie znamy możliwości naszych zmysłów :) ba żebyś my wiedzieli jak :) hej hossa

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 10:19

:) czytałam wczoraj o tym zespole sawanta, bardzo interesujące, niesamowite jest to, że przyroda potrafi zrekompensować w pewnym sensie, to co bywa utracone, czymś innym, specjalnym, i wiesz deRuda, taki mały, całkiem mały, żeby jakoś za bardzo nie był szkodliwy;d to by mi się przydał od czasu do czasu:) hej deRuda:)

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2013 o 10:58

bardzo ciekawa sprawa :) koleś na przykład w siedem dni nauczył się porozumiewać normalnie po islandzku - kosmos :) czasami myślę, że to jest na odwrót, że z założenia mamy ogrom możliwości i one są nam odbierane, żebyśmy nie zwariowali :))

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 11:12

[a ja stanę się dziśmiś zrzęda na chwilę: męczliwa bywa epoka naukowców, kiedy oni co rusz obmyślają i kompletują nowy "zespół", po to, żeby ten "zespół" we wskazanej okolicy był Specjalistą od Załatwiania Wszystkiego. No i często faktycznie załatwia: zbiorowo i na amen teoretycznie ;/ Podczas gdy w życiowej praktyce raczej chyba najczęściej rzadko załatwia cokolwiek: no bo wyobraźmy sobie, że Ekspert od Zespołów powiada namierzonemu Obiektowi Diagnostycznemu, dajmy na to: "ma pan Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze", to bo ja wiem, czy Obiektowi oraz Krewnym i Znajomym Obiektu to zamyka sprawę? Czy może raczej otwiera? ;/]

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:18

heh, mnie w ogóle pozmieniało się myślenie w tym temacie. Nawet nie wiem kiedy;) Mnie ten Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze raczej otwierałby drogę, bożesz, przeca jeździli po świecie wtedy, kiedy mało kto mógł wyjechać z naszego kraju.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 11:35

wiesz, mnie się wydaje, że gdy tak podążać za zespołem d.s. zespołów, to mogłoby się okazać, że jeślibym miała okazać się Europejczykiem pełnej krwi, że tak powiem ;d, to powinnam cierpieć na Zespół Etykietowania Wszystkiego. Tyle że to "musi" być obowiązkowo Zespół Nieuleczalny. Jest coś upiornego w tym popularnym wulgarnym przeświadczeniu, że nie ma chyba takich doświadczeń i zjawisk, których nie można klasyfikować do leczenia. Wobec jednocześnie deklarowanej oficjalnie, komicznej czy tragikomicznej nieraz, rewerencji wobec odmienności

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:35

( i tak przy okazji Islandii, śniło mi się dzisiaj, że dostałaś zaproszenie deRuda do Irlandii, i to był dobry sen, heh)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 11:38

dobra, zamykam już Kramik Misia Zrzędy ;d

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:38

Ostatnio mało co wydaje mi się chorobą , może z wyjątkiem kataru.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:39

;D oj nie zamykaj kramiku, bo ciekawa jestem, co tam na tych półkach jeszcze , no

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:44

a jak sobie pomyślę co dawniej robiono i chyba często i dzisiaj robi się z osobami, które niekoniecznie wpisują się w szablon "normalny" to mi ciarki wychodzą. Brr

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2013 o 11:44

budki bywają zamknięte, ale żeby kramiki.... :) o to piękny sen hossa :) no bo co zrobić jak coś nie przystaje do ogółu i jeszcze nie chce się zmienić, ano to wtedy jest chorobą nieuleczalną - dzięki bogu :))

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 11:45

:)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 11:53

wiesz (teraz już raczej z zaciekawieniem bardziej niż czymkolwiek innym) wątek choroby, tak że i kojące skutki czytania nazwano "biblioterapią, czyli leczeniem książką" (na jeża zdziczałego, czy kiedy któreś z rodziców czyta dzieciakowi bajkę do poduszki, to właśnie "dokonuje zabiegu leczenia z syndromu ponatalnej infantylności?) w ogóle chyba można połączyć, bez obawy kardynalnych nadużyć, z tą cudaczną skłonnością Europy do ustawicznego przywracania stanu nieistniejącej "lepszości": do "naprawiania", "polepszania", "usprawniania", "terapii". Poddany im człowiek zdrowieje, i naprawia się, naprawia. Aż do przedmiotu. Rzeczy właściwej na właściwym miejscu w "mechanizmie społecznym"

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:08

o masz:) wysypało się tak dużo z kramiku, że zbieram i zbieram, to ja się chwilę zastanowię, co chcę właściwie powiedzieć.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:12

Mnie raczej nie czytano bajek, sama je sobie czytałam, bo chciałam. To nie była terapia, to była przygoda.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:14

"choroba"- nobo naczytałam się o różnych dysfunkcjach mózgu przez ten i inne zespoły. Słowo "odmienność" to wyższy stopień wtajemniczenia, wyjście z kategoryzacji.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:17

a przypomniała mi się taka piosenka, a właściwie jakieś wersy: "kiedy posprzątam gniazdo, rozwieszę milczenie na drzewach" . I tak mi się wydaje, że dopóki karmi się młode, trudno tak zupełnie olewać mechanizmy społeczne. To znaczy może i można. Może można.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:19

Na stare lata opuszczę Europę i wyprowadzę się na Bango Bango. Mam nadzieję, że Bango Bango istnieje. :)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:26

:) może nie tyle warto "olewać mechanizmy społeczne", ile warto odebrać im etykietalną wszechmoc. Nie wiem. Myślokształty dopiero w wyborze słów nabierają mocy, chociaż tak wielu gardzi słowami: może po prostu niekoniecznie aż tak wybornie młode będzie się czuło jako "mechanizm w mechanizmie społecznym", jak czułoby się jako część świata np.

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:35

na szczęście, a może nie, bywają materiały odporne na kształtowanie w trybik, mam taką nadzieję w każdym razie. uf

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:41

p.s. bo to wybór. nic więcej, ani nic mniej. nie tylko wybór słowa spośród słów. ale i wraz z wyborem słowa, wybór z rzeczywistości jednego ze zjawisk, które w niej jest do wyboru: mam do wyboru w rzeczywistości różne odmiany dzieci: kiedy z niej do współpracy z myślą wybiorę Dziecko-Mechanizm, rezygnuję z żyjącego obok Dziecka Jakiegośtam Innego. I obcuję z Dzieckiem-Mechanizmem, naturalnie przystosowując myśl, mowę i działanie do zjawiska, jakie wybrałam. A wybrane zjawisko odpowie na ten wybór równie stosownie

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:50

Ano tak jest, inaczej nie będzie. ( wiesz, co mi przyszło do głowy? ciekawa jestem, ciekawa jestem jak diabli, czy powiesz kiedyś coś takiego z czym ja się, prędzej czy później, nie zgodzę;d ) Ale sporo osób wybiera dzieci mechanizmy, bo chyba jest łatwiej. Serwis, gwarancja, zero niespodzianek.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:59

heh, pożyjemy, zobaczymy, jak to z tą zgodą będzie. zresztą, skąd wiadomo, że to Ty zgadzasz się ze mną, a nie ja zgadzam się z Tobą lub nawzajem? ;d

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 13:03

a z dzieckiem-mechanizmem to w ogóle fascynacko zagadkowa sprawa: ono jest na tyle sprawne lepiej niż dziecko-niemechanizm, że chyba nie sprawiłoby mu większej trudności np. wymyślenie terminu w rodzaju, bo ja wiem, choćby "perseweracyjna konkluzja bilateralnej duplikacji" na określenie końcówki porodu ;d

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 13:04

;d nawzajem brzmi bardzo ugodowo

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 13:06

hahahaha, ale koszmarne słowa, brr

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:21

I jak miło pogadać, kiedy Nasłuchiwacz kolorów słucha

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:27

:) ano

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:30

:)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:32

p.s. przeglądam teraz, znalezione na zapomnianej półce, opowieści z dawnej Laponii. I w nich chyba pulsuje coś, co jak duch w naszej rozmowie: przedziwne, surowe doświadczenie pojedynczego losu, który nie zamienia się w "zespół"

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:36

Z tej Laponi od Mikołaja ?

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:37

ii*

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 12:42

yhm :d

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:54

I jaki był ten los, i czyj? powiesz iss? [ zawsze wiedziałam, że kiedy przestanie wierzyć się w Mikołaja, to on przestanie przychodzić, ale jeśli nie przestanie się w niego wierzyć to będzie przychodził z prezentami:) ]

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 12:56

( jak dzieciak, jak dzieciak, hossa, hossa a dorośnijżesz)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 13:04

:d wrócę w sprzyjającym czasie

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 13:08

yhm, poczekam:) zagadałam się dzisiaj kompletnie, o rety

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 13:12

ech, no to jasne, że kic ;d do innego dobrego później, hoss. hej :)

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 14:49

do innego dobrego, hej iss:)

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 14:58

wiesz, hoss, pomyślałam sobie, że warto może, zanim przywoła się gorszy, zepsuty rekwizyt, przetestować wariant opowieści opracowany przez zespół d/s zespołów. zatem, najpierw ten, a w jeszcze dalszym innym dobrym później, ta fatalna wersja bez ulepszeń:

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:00

[a teraz baśń o lapońskim wędrowcu, wyd. poprawione zgodnie z najnowszymi wytycznymi Zespołu d/s Zespołu]

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:01

W niezdiagnozowanym wycinku chronologii populacja retrospektywnych folklorystycznych biontów z niszy laponoidowatych zlokalizowała w antroposferze derelewantny syndrom dysmarketingu.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:03

Zespół polegał na wadliwym użytkowaniu tunturi oraz degradacji marketingu polimerów i innych elementów strukturalnych wraz z destrukcją urządzeń transferujących, montowanych bezproduktywnie na dolnych kończynach zasobu ludzkiego.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:07

Dysfunkcjonalność zasobów środowiskowych i w jej następstwie chronicznie cykliczna marginalizacja oraz automarginalizacja bionta spowodowane były krótkotrwałym wykluczeniem z obszaru marketingu interaktywnej instrukcji delegowania informacji do mechanizmów antroposfery.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:08

Zespół można poddać narracji w celu zapobieżenia definitywnej desensoryzacji.

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 15:10

[jeśli będziesz miała czas i chęć, hoss, możesz spróbować mi powiedzieć, co ja właściwie teraz opowiedziałam ;d]

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 15:14

:D wrócę iss, ale później, bo teraz to się i śmieję i warczę jednocześnie, przeca ja przez tę kumulację rrrrr nie przebrnę cała, ale to nic , wrócę tutaj choćby w kawałeczkach:D uwielbiam Cię:)

zgłoś

hossa
18 grudnia 2013 o 15:15

a to ci Mikołaj:D

zgłoś

issa
18 grudnia 2013 o 16:04

:d jasne, jasne, yhm, w sprzyjającym czasie: mamy go tyle, ile trzeba, żeby był - pośpiech mu tutaj na nic. a ja sobie w spokoju na niego poczekam tyle, ile trzeba :) heh, a ja uwielbiam, kiedy się śmiejesz :)

zgłoś

deRuda
18 grudnia 2013 o 17:41

ja myślę, że chodzi o to, że Lapończycy nijak nie chcieli kupować butów z tworzyw sztucznych i nawet najlepsza reklama nie mogła ich do tego przekonać :) podpowiedział mi to zespół ołówków pozbawionych drewienka :) hej ho dziewczyny, jak ja lubię jak u mnie dialogujecie :)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 01:18

bardzo gościnne miejsce. hej ho, deRuda :)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 01:20

(p.s. i interesująca baśń ;d z tym starym, niesprawnym oryginałem zespołu dysmarketingu poczekam jeszcze na hossę:)

zgłoś

deRuda
19 grudnia 2013 o 01:26

bardzo chętnie poczekam :)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 01:33

:)

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:17

deRuda napisała w pewnym sensie streszczenie;d

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:23

Zespół d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany postanowił, kiedy już przestał śmiać się a śmiał się do wieczora, i powyciągał rerowate kolce, przetłumaczyć kolczasty keks na język bardziej przyswajalny acz niepozbawiony pewnych koniecznych zawiłości służących do rozpuku.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:26

W niezbadanym wycinku nauki o czasie i występowaniu kolejnych zjawisk, populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu (:d) należącym do gatunku laponoidowatych ( tacy mali mali), odkryła w przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu logiczny związek na istnienie zbioru objawów charakterystycznych dla agresywnego marketingu odkrywającego i zaspokajającego niskie potrzeby, zwanego inaczej tanim marketingiem.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:26

Zbiór objawów polegał na niekompletnym użytkowaniu przeszkód nazywanych górami oraz nieodwracalnym niszczeniu substancji chemicznej i innych wzajemnych relacji wraz z całkowitym rozpadem przedmiotów przeznaczonych do przetwarzania i przesyłania energii , które umieszczone bywały na nogostopach ludzi, a teraz nie miały nic do roboty.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:27

Brak umiejętności przystosowywania się naturalnych zasobów i w jej następstwie nagminnie kręcące się w kółko spychanie przez innych i przez samego siebie poza ogólnie przyjęte standardy, członka populacji, spowodowane było krótkotrwałym opuszczeniem obszaru odkrywania i zaspokajania potrzeb w zakresie żywej komunikacji, której celem jest wysyłanie danych do przestrzeni poddanej ludzkiemu działaniu.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:28

O zbiorze objawów można opowiedzieć, aby zapobiec całkowitemu wypaleniu. Się.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:32

przy okazji Zespół d/s tłumaczeń pobuszował tu i tam, gdzie wyczytał, że kraina Laponii znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, czemu Zespół nie zdziwił się wcale, oraz, że, co niniejszym skopiował tutaj, z mieszkańców Laponii emanuje naturalna serdeczność i radość ze spotkania drugiego człowieka, na którego przecież nie tak łatwo trafić w tym odludnym miejscu. Ich pierwotna wiara to religia Natury, w której siły przyrody były bóstwami, a wszystko, ożywione czy nie, obdarzone było duszą. Zanim w XVII w. narzucono im chrześcijaństwo, najbardziej czczonym bóstwem był bóg piorunów Tiermes i bóstwa władające wiatrem, Księżycem, płodnością, zdrowiem reniferów. Ważną funkcję pełniło Słońce, malowane na szamańskich bębnach.

zgłoś

hossa
19 grudnia 2013 o 08:34

:)

zgłoś

deRuda
19 grudnia 2013 o 10:36

ożesz ożeszku i na Rezeba.... to naprawdę znacyz to co przetłumaczyłaś? łooo jestescie wielkie dziewczyny, bo ja przyznam się nic z nie zrozumiałam (pomijając wyraz nogostopy i marketing, i może jeszcze ze trzy wyrazy) resztę sobie wymyśliłam. Język ludzki jest nieprawdopodobny, wieża Babel to teraz mały pikuś :) dobrego dnia :)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 11:07

:d zespół issy składa serdeczne podziękowania swojemu zespołowi oraz zespołowi deRudy oraz Zespołowi d/s tłumaczeń HoSSAndCom-Pany (uff, jaki to poważny zespół :d) za zespół ulepszania modelu lapońskiego wędrowca i zespół prac badawczych nad zespołem dysmarketingu laponoidalnego. Zespół issy powróci do lokalnych narracyjnych zasobów ludzkich [chyba już nie mogę ;d, nie utrzymam się w zespole, nożesz, na Rezeba!] no więc, co to ja chciałam? a, chciałam powiedzieć, że pomyślę, jak teraz warto opowiedzieć o tym, co przeczytałam w książce - i przyjdę, kiedy wymyślę :)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 11:09

[p.s. "populacja czerpiących wiedzę z przeszłości ludów, które żyły we wgłębieniu" heheh]

zgłoś

deRuda
19 grudnia 2013 o 21:23

bo wespół w zespół, można wiele zmóc :))

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 08:21

hej ho dziewczyny, dobrego dnia:) p.s to ja tu będę zaglądać, kto wie co jeszcze ciekawego usłyszy Nasłuchiwacz kolorów, kto wie.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 09:43

hej, ho, kobiety :) ano, my, zespół issy, się tu właśnie układamy z nie do opowiedzenia do opowiedzenia ;d

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 09:45

to wyskoczę po bułkę, zrobię sobie kawę i wrócę;d

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 09:46

yhm :)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 09:55

Dobrze, czas teraz na inny język, który mówi o tym samym. Zespół dysmarketingu laponoidalnego nazywa się Piettari Heikki. Będę trochę opowiadać, trochę cytować.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 09:58

A historia ma w sobie coś z Ahasverusa, coś z Latającego Holendra, tyle że granicą dla niej staje się życie, nie - wieczność.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:01

"Piettari Heikki biegnie na nartach przez rozległe torfowisko, nad którym snuje się noc. Gna, jakby chodziło o życie. [...] garbi grzbiet i śmiga przed siebie... I ciągle, i ciągle... [...]".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:03

W plecaku ma stary kożuch i suszoną łopatkę rena.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:05

Słychać skowyt wilków i kwilenie zamordowanego bękarta, który mieszka w okolicy.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:07

Co noc Piettari Heikki zrywa się i wyrusza w drogę, "wieczny tułacz tunturi, Piettari, który tylko przychodzi i odchodzi, ale nigdzie nie zostaje".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:11

"Mieszkańcy tunturi wiedzą dobrze, że ten człowiek nie zawsze tak się tułał. Mija teraz dwadzieścia, może trzydzieści lat, gdy Piettari - Bóg jeden wie, co go skusiło - ukradł staremu Vuollo, złośliwemu dziadowi [...], ze spichlerza na tunturi kożuch - może marzł? I na dodatek wziął zgłodniały, suchą łopatkę rena".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:13

Staruch rzucił klątwę na złodzieja: "A jeśli, ty psie, nie odniesiesz tego, coś wziął - to będziesz się, ty psie, tułał aż do ostatnich dni swego życia! Będziesz biegał jak głodny wilk po torfowiskach i tunturi!".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:14

I chciał, żeby mu zabrane dobra oddać do rąk. Nie inaczej.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:15

Wieść poszła po okolicy, ale Piettari Heikki nie przejął się nią.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:17

Ale pewnego razu, kiedy pasł reny, ogarnął go niepokój, a jego własny pies od niego uciekł. To wtedy pierwszy raz wyruszył w drogę.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:21

"Co wieczór, gdy ma się ku północy, przychodzi okrutny rozkaz, przybywa straszny, bezlitosny towarzysz podróży i mówi" "Teraz ruszaj!". Nie pokazuje się, ale jednak przychodzi, Piettari to czuje. I Piettari musi wyruszyć, czy pogoda jest dobra czy zła, lato czy zima, posępna jesień czy trudna do przebycia wiosna. Zawsze musi biec, jakby stawką było życie".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:22

Rankiem wraca do domów ludzi. Dają mu jeść, a on zjada, co mu dają, i pada - śpi, znużony do cna. Przesypia dzień. I tak dzień po dniu, rok po roku.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:24

Próbuje się mocować z losem: idzie do człowieka, który go przeklął, ale nie może mu oddać kożucha i kości z mięsem, którego nawet nie nadgryzł, bo starzec poszedł gdzieś w świat.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:26

Pewnej nocy wrzuca plecak w przepaść: może, kiedy jego nie będzie, skończy się trud?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:28

Ale jakaś siła, większa od niego, sprawia, że mężczyzna wraca i wydobywa ciężar z przepaści.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:30

Innej nocy chce się zabić, zjechać w przepaść: "Gna coraz zapamiętalej. Wydaje mu się, że nie ma już na plecach tobołka. - Boże... Teraz wreszcie koniec!" [...]".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:34

Jest tuż, tuż od wyzwolenia. "Coś niewidzialnego chwyta raptem narty i zawraca je siłą. Piettari jak skrzydlaty upiór, krzycząc i zataczając się nad wądołami i pagórami, zjeżdża ze świstem z tarasu na taras po skraju przepaści. Ląduje w lesie u podnóża tunturi. Z niezadraśniętą nawet skórą, z plecakiem na grzbiecie".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:36

Jest już stary, ale "choć nogi nie chcą już słuchać, choć w płucach brakuje tchu, musi wędrować dalej, kuśtykając, kaszląc i dysząc...".

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:37

Jaki kolor może mieć ta historia w Krainie Nasłuchiwacza Kolorów?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 10:40

[Wszystkie cytowane dane o zespole dysmarketingu laponoidalnego pochodzą z książki Samuli Paulaharju, Nocne cienie tunturi, przeł. i oprac. Cecylia Lewandowska]

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 11:12

Zaczytałam się iss:) zimna i wietrzna opowieść. Jakiego jest koloru? Może białego, szarego i czarnego? Zmroziła mnie lekko. I jak się skończyła? Bo mam nadzieję, że to nie był koniec?

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 11:16

klątwy, ano

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:45

:) nie wiem, czy to był koniec, hoss. Na kartkach - nic innego ani więcej się nie zdarzyło: czy to koniec? Natomiast mnie zainteresowało, jak usposobienie Nasłuchiwacza kolorów może nadawać kolory temu mężczyźnie. Można się moment porozglądać w kolorystyce

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 11:52

:) może wydarzyło się poza kartkami coś co odwróciło los Piettari ?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:53

Piettari Heikki jest czarny - tak pewnego dnia wysłyszał Nasłuchiwacz kolorów. Ale nie może się zdecydować, dlaczego czarny: "Złodziej, to ma za swoje"? "Dobrze mu tak"? "Ludzie to w ogóle wstrętna masa?" "Dysfunkcyjny przypadek"? "Całe życie na marne"? "Dupek"? "Na ch.. tak się pałęta, bez żadnego pożytku"? "I po co taki żyje"? I tysiąc tysięcy innych pomysłów?

zgłoś

jeśli tylko
20 grudnia 2013 o 11:54

ale się nawędrowałam za Waszymi opowieściami :))) (powiedziały moje oczy i obcasy :))

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:54

Wydaje się, że Nasłuchiwacz kolorów to kapryśne stworzenie: nie! chyba słyszę różowy! - mówi.

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:55

o, jeśli tylko ;d hej :)

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 11:56

hahaha, właśnie zastanawiałam się skąd Ci przyszło do głowy, że jest czarny;d

zgłoś

jeśli tylko
20 grudnia 2013 o 11:56

Hej! i ho, ho! ;))

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:57

- Różowy? Czy Ty ucha nie masz, gościu? Jak to różowy?

zgłoś

supełek.z.mgnień
20 grudnia 2013 o 11:57

też podczytuję (i nie tylko ja)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:58

o, envy :) hej:)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 11:58

Nasłuchiwacz kolorów jednak się upiera, że słyszy różowy, i już.

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:02

hm, no to pewnie słyszy różowy, jeśli się upiera

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:03

No bo "jak się tak dobrze rozejrzeć po świecie, to przynajmniej człek wie, że sprawiedliwość chociaż niektórych nie omija"? "Jaki świetny dowód na determinizm! (fatalizm, bezradność człowieka wobec... wybierz, co tam chcesz"? "O, Piettari-Głupparri, heheheh!"? "Człowiek może wszystko znieść!" "Jak to dobrze, że go karmili po drodze! O, ludzie są dobrzy!"? itd. itd. do wyboru, do koloru... innego...?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:05

Nasłuchiwacz kolorów próbuje znowu słuchać. Bo może teraz coś się zmieniło? Słucha, słucha, słucha... jak najstaranniej, najczulej... słucha...

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:08

iiii ?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:08

Teraz ten mężczyzna jest białego koloru: "och, namęczył się bidulek!"? "To wszystko przez tamtego starego durnia!"? "Znajdźcie mi niewinnego na tym świecie?" Jakoś inaczej?

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:08

O, a teraz jest żółty!

zgłoś

jeśli tylko
20 grudnia 2013 o 12:10

tęczuje zaciekle do rytmu ;)

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:10

o masz , dlaczego białego?

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:11

jeśli;d

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:12

"To takie radosne, że przynajmniej mógł się wyspać w dzień"? "Dobrze, że jest śmierć - nie będzie cierpiał wiecznie!"? "Ale egzystencjalne arcydzieło można z tego zrobić!"? "E no, facet miał kondychę, pozazdrościć!"? "O, o, uśmiechnął się! Jak pięknie teraz wygląda"? Jakoś inaczej?

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:14

jeżu, potrzebuję pasteli, mogą być w tabletkach

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:14

Nasłuchiwacz kolorów zna swój los i stara się w nim być jak... hm... jak najsłuchiwniej lub najsłuchaczniej czy jakoś tak ;d I teraz wie, wie już...!

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:15

hahahah, hoss, hoss :d

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:16

co wie, no co wie ? iss mogłabyś pisać scenariusze do filmów akcji

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:16

No ale co Nasłuchiwacz kolorów może poradzić na to, że Piettari jest teraz czerwony? ;d

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:17

No bo się wstydzi? Bo się wściekł z tego wszystkiego? Bo się zgrzał i zziajał? Jakoś inaczej ;d?

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:18

;D

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:19

i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej... Nasłuchiwacz kolorów to zmienne stworzenie :)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:20

p.s. Mnie Nasłuchiwacz kolorów powiedział, że Piettari Heikki, wieczny tułacz tunturi, jest teraz zielony

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:21

jak tak na niego patrzę to ma różowe policzki:)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:21

;) kic

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:22

[yhm, hoss :) aha, widzę, rzeczywiście, on chyba nie cały jest zielony! ;d]

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:28

[ i w ten o to sposób białe szare i czarne zmieniło się w różowe żółte czerwone i zielone, na dodatek nie całe bo historia nabrała różowych policzków;d]

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:30

i dziękuję Wam, dobre, piękne, mądre kobiety. zachwycająco tu było. a może jest i będzie. się stawać. znaczy - tęczowo :) a teraz kic trzecie, najpoważniejsze w świecie

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:30

[a z trąbki wyrosło drzewko]

zgłoś

deRuda
20 grudnia 2013 o 12:33

...bo kolory nie są takie na jakie wyglądają, kolory są takie jakie patrzący widzi ;))) a Nasłuchiwacz jest pomiędzy pomiędzy, Bo jest pomiędzy od strony patrzyciela i pomiędzy od strony kolorujące, a pomiędzy pomiędzy Nasłuchiwacz, on się często dziwi, bo słyszy to jaki jest kolor i to jak się go widzi i się dziwi :)

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:33

i ja dziękuję:) nie pamiętam kiedy w takim tempie zmieniały mi się kolory przed oczami;d [ p.s kicanie poważne? w to nie uwierzę ]

zgłoś

deRuda
20 grudnia 2013 o 12:34

kicanie jest bardzo zdrowe dla Ziemi, to taki radosny dla niej masaż :))

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:37

:) masaż, ależ to dobry pomysł, rozmarzyłam się

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:37

o, deRuda :) hej [hoss, no coś ty. takie niedowierzanie? widziane to rzeczy ;d? jasne, że poważne :d a widział kto kiedy coś poważniejszego od żartu? nie wiem, czy istnieje powaga od śmiechu żywotniejsza ;)] nożesz, od razu widać, że to żadna bajka - kic czwarte, tak samo poważne :D [i snickłam]

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:41

[Masaż! Ożesz, świetny pomysł! Pomyślę o tym! I to dzisiaj nawet, nie jutro - zachwycił się echatek Dźwiedziarlett O' Hary i pognał jej szukać po okolicy]

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:46

[z moich doświadczeń wynika, że nie istnieje powaga żywotniejsza od żartu deski ratunku( ;d) ] dobrego dnia Wam:)

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 12:50

i Tobie, hoss, i Tobie :) [kto by tam kic liczył]

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:53

;D no przeca, kto by liczył, dzięki:)

zgłoś

issa
19 grudnia 2013 o 15:09

wiesz, tak swoją i / lub nieswoją, jak kto woli, drogą, to Nasłuchiwacz kolorów może też czasami czekać, aż ktoś przyjdzie i mu trochę poczyta na głos jego najulubieńszą książkę. Zaczął misie właśnie wyświetlać film: a to mysz wypiszczy: marron, narron; a to kruk przyleci: marron, marron; a to ara jakaś wypapuzi po swojemu: marron, marron; a to duch Marii Callas wyśpiewa w duecie z ciałomającym Lachlanem Scottem: marron, marron!; lub jakiś raper przyjdzie: marron, marron; niedźwiedź zaburczy: marron, marron; i tak dalej, i tak dalej, i tak ktoś i coś jeszcze.... i... jeszcze, nie no, galaktyki. galaktyki kolorów z różnymi barwami ;d o tym, że Nasłuchiwaczowi czytywać może wiatr, morze mu może i tak dalej, już nie wspominając... [chyba bezpieczniej, jeśli sobie teraz kicnę stąd ;d, zanim mnie to wyobrażanie sobie rozmaitości pochłonie całkiem :)] no to kic

zgłoś

deRuda
19 grudnia 2013 o 21:22

a może może :) myślę, że chętnie posłucha i to uchem a nie brzuchem ;) takie pochłanianie jest bardzo zdrowe dla organizmu :) hej issa

zgłoś

issa
20 grudnia 2013 o 09:43

:)

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 11:21

:)

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:51

a w ogóle to on jest cudny:) i jak modnie ubrany;d

zgłoś

hossa
20 grudnia 2013 o 12:57

bo ja Ci powiem deRuda, że on ma na głowie czapkę, zupełnie podobną do tej, którą sobie kiedyś bardzo dawno temu zrobiłam na drutach, była pomarańczowa, mam sentyment do takich czapek:) i takie noszę:)

zgłoś

deRuda
20 grudnia 2013 o 13:19

:) bo to są piękne czapki kumulują dobrą energie w głowie, a co za tym idzie reszcie ciała :) dziękuję hossa

zgłoś

Jaro
21 grudnia 2013 o 04:53

Wesołych Świąt w kolorowej czapce:) i moje życzenia szybciutko złap se:)

zgłoś

deRuda
21 grudnia 2013 o 10:54

capnęłam :)) zawadiackie były i chciały bawić się w berka :) i dla Ciebie Jaro najlepsiejsze

zgłoś

M.S.
2 stycznia 2014 o 11:38

Ja nasłuchuję białego.... może wreszcie spadnie :)

zgłoś

deRuda
2 stycznia 2014 o 12:52

a ja nie jestem pewna czy go oczekuję :)) ale w końcu zima

zgłoś

M.S.
2 stycznia 2014 o 12:58

No toż właśnie. Choć to, że na BN śniegu nie było tłumaczę tym, że dwa razy do roku na święta nie może być śniegu. U mnie był na Wielkanoc :) Teraz też można byłoby jakoś choinkę przetrzymać do kolejnych świąt, wydmuszki zawiesić i dwa w jednym :)

zgłoś

deRuda
2 stycznia 2014 o 18:12

fakt :) u mnie też był na Wielkanoc i to zdrowo sypiał, sunie maleńką psinę ze sznurkiem na szyi wtedy w śniegu znalazłam

zgłoś

M.S.
2 stycznia 2014 o 19:52

Masz ją do dziś?

zgłoś

deRuda
2 stycznia 2014 o 19:54

tak :) zamieszkała na stałe, teraz jest dwójka psiaków :) w dziale fotografii są :)

zgłoś

M.S.
2 stycznia 2014 o 22:44

No to lecę oblookać ;)

zgłoś

deRuda
2 stycznia 2014 o 22:47

:))

zgłoś

.
26 lutego 2014 o 14:05

o! toż to "mój" Protoplasta! Eustachiusz Pert Perczyński! Fantastyczny rysunek, Pani deRudo. :D

zgłoś

deRuda
27 lutego 2014 o 19:49

bardzo mnie to cieszy :)) bo proza podobała mi się bardzo, dziękuję normalnie, nienormalnie i paranormalnie ;)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się