Zmiana sposobu prezentacji
proszę zamykać drzwi do piwnicy
na klucz
łączę kolana
klucz do suszarni znajduje się
pod 21
puszczasz oczko
robię się wilgotna
Kiedy Kasica oświadczyła, że zakochała się w autorze powiastki, którą przeczytała, wydała mi się dziwna. Miała zamiar się z nim spotkać. Miała też zamiar mu się oddać.
Obraziła się na mnie, śmiertelnie poważnie się obraziła...
Może nie powinnam jej mówić, że nie zamierzam się oddać stolarzowi, który zrobił mój stół do jadalnego, chociaż to kawał dobrej roboty i nieziemsko dobrze się na nim...
Egoistycznie, jednak dla Ciebie
I jak już jesteś
namacalnie bliski
zasadzę Ci w żyzny mózg
oset swoich racji.
Wiesz,
na wypadek gdybyś
myślał.
Nie wyplenisz beze mnie.
I jak już zasiejesz
niodwołalnie powielając
otworzę Ci rżące serce.
Wiesz,
na wypadek gdyby
przeważyło.
Nie pokochasz beze mnie.
I jak już stwardniejesz
naprawdę cały
wcisnę Ci w martwą dłoń
pukiel swoich włosów.
Wiesz,
na wypadek gdyby
(...)
--- cały tekst ---
Uwielbiam na niego patrzeć, gdy pochyla się nad tą swoją układanką. Robi to tak, jakby pochylał się nade mną. Każdy element obraca w palcach i odkłada w odpowiednie miejsce. Zupełnie jak moje części... Dłoń, stopa, szyja, ramiona, plecy... Nad niektórymi zastanawia się dłużej, zupełnie jakby dotarł do moich piersi. Mam wrażenie, że kawałeczek z niebem weżmie do ust i zacznie ssać. Ale on tylko patrzył i lekko się uśmiechał. Znam ten uśmiech. Wiem, że czuje. Zawsze czuł. Lepiej niż kiedykolwiek ktokolwiek. Zmusił mnie tym właśnie uśmiechem do rezygnacji z części. Mojej części. Nie mogłam mu oddać całej układanki, ale co znaczę bez kawałka nieba...
Kiedyś, przy układance, poprosił mnie, abym dostarczała mu puzzle do wariatkowa, na wypadek, gdyby oszalał. Prosił też, aby to nie były moje zdjęcia, bo ułoży je zbyt szybko.
Była Niemką, z urodzenia. Jej dziadkowie pochodzili z Mazur. Gdy Rosjanie wchodzili na te tereny "po swoje" i gdy jej babcia, chroniąc jej małą mamę, robiła z niej podgłówek na całą noc, uciekli. Warmia wydawała się bezpieczniejsza. Mówili tylko po polsku. Mama wyszła za chłopaka z rodzinnej wioski. Niemca, z urodzenia, który do emerytury służył w Wojsku Polskim.
Została porządnie wykształcona, ale nie wiodło jej się, dopóki nie poznała jego. W połowie Żyda, z urodzenia. Po tym, jak wyrwał jej synka z rąk pedofila i omal nie zatłukł go na śmierć, czekała na niego długie cztery lata, siedem miesięcy i sześć dni. Postanowiła uciec od polskiej biedy, do Niemiec, gdzie czekał na nią jej brat. Była szczęśliwa. Przekonała go, że tam będą mogli żyć inaczej, że nawet przekleństw nie będą rozumieli.
W jej kraju, z urodzenia, okazało się, że za bardzo kaleczy język, aby rasie panów służyć w domach spokojnej starości, a za każdym rogiem mówią "kurwa" czy "spierdalaj". W kolejce do kasy wysłuchała jak dwóch młodych Polaków dyskutowało, co należy zrobić po stosunku analnym, żeby "kukiel się zamknął". Była tak rozgoryczona, że gdy jej ukochany mężczyzna na powitanie klepnął ją w tyłek, wywrzeszczała, że w tyłek jej nie posuwał i klepać nie musi. Gdy się zakrztusił, nieopatrznie dodała: "zatkało kakało"...
Ciągnął ją za rękę i krzyczał, żeby biegła szybciej. Zatrzymał się przy kasie i w locie kupił dwa bilety. Normalne, dla dorosłych. Przy nim mogła czuć się jak dziecko. Rozpieszczony, frywolny bachor. Pozwalał jej na to zbyt często. Posadził ją w fotelu, zabezpieczył. Usiadł obok, po prawej stronie. Usłyszała syrenę, kolejka ruszyła tak raptownie, że darła się grożąc, że rzygnie. Nie słyszał. Śmiał się do samego końca, z niezastąpionym kuuurwaaaa na dowód wielkiej frajdy...
Nie rozumiała niczego z paplaniny tego niemieckiego eksperta w dziedzinie mózgu. Że niby co się odkleiło? Co się wdarło? Jakie przerzuty drogą naczyń krwionośnych do mózgu? Jak to mogło spotkać zdrowego, młodego mężczyznę? I w czym tu, kurwa, zawiniła kolejka?!?
Był zdruzgotany. Pił, a jak nie pił, próbował wypełnić jedyny obowiązek małżeński, na który nie brakowało mu ochoty. Jedynie sił nie miał skąd czerpać, bo wcześniej jednak pił. Patrzył na nią ukradkiem. Z dnia na dzień stawała się bardziej szara. Myślał, że któregoś dnia zamieni się w dym, a on nie będzie jej w stanie wciągnąć. Tak wyobrażał sobie koniec świata. Swojego świata.
Początek życia. Nawet nie zdążyła mu wyjaśnić, że wymiotuje z powodu ciąży, że nie powodował tego odór odleżyn. Przywykła. Zresztą, wszystko potoczyło się tak szybko. Znienawidziła jego matkę, gdy ta (...)
--- cały tekst ---
nie da się nakochać na zapas
więc gwałćmy się systematycznie
przenoszę twój obraz na ścianę
jest pomarańczowa.
patrzysz na mnie
uśmiechasz się szyderczo:
"gruba i co ty zdziałasz
tymi paluszkami?!?"
mam dość tych krat
nie patrz na nie
kiedy wrócisz
jak włożę ci rękę między uda
poliż mnie po szyi
rozsuń nogi
proszę zachowywać się przyzwoicie
spierdalaj gadzie
koniec widzenia
Zauważyła ją przypadkiem. Szła w tę mroźną noc boso, w koszuli nocnej. Niosła, zawinięte w gruby koc, dziecko. Wiedziała, że brakuje jej sił, a poranione stopy przypomną o sobie w najmniej odpowiednim momencie. Jej twarz przyponinała przepracowane buty. Posiniaczona, obdrapana, bez uprzedniej konserwacji. Zapytała ją dlaczego idzie.
- Wiesz, odkąd facet z taryfy wyrzucił mnie z samochodu, bo odgrażał mu się ten sukinsyn, mój mąż, znienawidziłam wszystkie taksówki na całym świecie. Nawet te żółte, z Nowego Jorku. Dlatego uciekam jedynie pieszo.
Chciała wiedzieć dlaczego to robi, ale nie musiała pytać. Miała jedynie słuchać...
- Wrócił zdenerwowany, przeszkadzało mu wszystko. Płacz małej, mój strach, buty w przedpokoju, globalne ocieplenie. Najbardziej tego dnia przeszkadzały mu moje kiążki, które chowałam w wersalce, naszej wersalce, która tego dnia stała się tylko jego. Wynosił wszystko na balkon. Wojaczek upadł na grzbiet, Poświatowska potargana na nim, Rilke z boku, wątły Proust nawet nie doleciał... Nie mogłam patrzeć jak je podpala, rzuciłam się w jego stronę. Nie zdążyłam, złapał mnie tak mocno za ramiona i zapytał po co w moich oczach mieszka ta bezkresna rozpacz...
wołowe serce - dla pieska
twoje zjadłabym na surowo
żeby poczuć gorycz
która zatyka ci żyły
drobiowa wątróbka - dla kotka
twoją zjadłabym na surowo
żeby poczuć słodycz
która pcha cię do nałogu
