Nie grzeszę pychą ani wstydem.
Dla ludzi mam otwarte drzwi,
Niewiele zabrać można mi,
Ale jak ktoś mi da po pysku -
Oddam z nawiązką - ja nie Chrystus!
("Prosty człowiek" Jacek Kaczmarski)
nie jesteś Joanną d'Arc
nie zrobisz ze mnie Matki Teresy
ja nie Chrystus*
drażni teoria zbawienia
na siłę nie przysposobię pióra
na obraz i podobieństwo
trzymam - nikomu nie dogadzam
wystarczy szpak żółtodziób z misją
wciska ulicy kolory
na jarmarku w czerwonym
nie lepsza w szarościach
odróżniam cienie od blasku
odbitego światła ciągła udręka
ekstaza nie może trwać wiecznie
a jednak brzemię uzdrowicielki
pretendujesz do roli autarchy
bez sprzeciwu kamień noszę
na plecach
złożone ręce krzyżują palce
z każdym oddechem
coraz mniej mnie
uważaj
odkształcone zdania
koniuszkiem języka mówisz
o autorytetach w schemacie - zapomnij
dla mnie to:'" drażni teoria zbawienia/ na siłę nie przysposobię pióra/ na obraz i podobieństwo/ trzymam - nikomu nie dogadzam/ wystarczy szpak żółtodziób z misją "
zgłoś
po tym wierszu, będę się bała Ciebie komentować ;)
zgłoś
Ten tekst swobodnie mieści się wśród logicznych osobliwości, jakie poznawałam w Liternecie. Zdarzało się np.: "Nie muszę czytać, bo sama piszę"; "Chcę się uczyć pisania i nie będę niczego w wierszach zmieniać, bo są moje" itede, itepe. I, tak: 1) Można chyba i fajnie czasem, zdaje się, otwierać się na ludzi niekoniecznie dlatego że są jakimiś namaszczonymi przez świat autorytetami lub się za nie uważają. 2) Mnie zamyśla nie od dziś pielęgnowanie przez kogoś myśli, że człowiek może nie przyjmować żadnych wpływów z otoczenia i mimo zamknięcia (lub wręcz tylko dzięki niemu) rozwija się, wzbogaca. Równie owocna byłaby wiara, że sardynki w puszce napiszą ogonkami historię galaktyki lub że ktoś, komu skórę wysmaruje się szczelnie klejem i odetnie też dopływ powietrza od nosa i ust, będzie w stanie tworzyć. W dodatku autonomicznie. Heh, życie to nic innego ponad ciągłą wymianę wpływów; homeostaza nie wyklucza przemian, raczej, rzekłabym, całkiem odwrotnie, są konieczne. Jeśli się kończy przepływ między człowiekiem a środowiskiem, to znaczy, że człowiek właśnie fajtnął na katafalk. 3) Wierszowy Człowiek nie wyszedł na wolność z zaklętego kręgu arbitralnych nadań: on jedynie równie autorytatywnie zastąpił autorytety z zewnątrz - sobą samym. Tyrania wewnątrzsterowna niczym się nie różni co do istoty od tyranii sterowanej z zewnątrz. Dobrego.
zgłoś
Kasiu - dobrze, że puściłaś oczko - bo strach blady padł na mnie :) Ten tekst napisałam ok 17.06 - więc nijak się ma do Twoich komentarzy. Chciałam zaprotestować przeciwko tzw. ludziom - nieomylnym w ich mniemaniu - przeciwko drapieżnym krytykom - ostatnio np. spotkałam się z komentarzem "źle piszesz i muszę to napisać w obronie sztuki" Coś nieprawdopodobnego:) Ja swoje pisanie traktuję lekko - jako zabawa - odskocznie od codzienności - może troszkę terapia własna - nie nazywam moich tekstów wierszami (tak na wszelki;) Na krytyczne komentarze - nauczyłam się odpowiadać po namyśle - czyli - czytam komentarz - później zastanawiam się w jaki sposób odpowiedzieć -i dopiero po dłuższej chwili (może być godzina - może dzień) odpowiadam. Natomiast na "źle piszesz" reaguję - ostro - ponieważ kto dał prawo komukolwiek do tego żeby oceniać - które pisanie jest dobre - a które złe? Jakby Mickiewicz zobaczył co wypisuje Wojaczek - toż orła wywinąłby na miejscu ;):):) itd Podziwiam osoby, które potrafią komentować tak, że czujesz ich życzliwość - chce się ich słuchać - nie zawstydzają autora - ale cierpliwie radzą pokazując w bardzo delikatny sposób co ich zdaniem jest nie tak - bo pewności nie możemy mieć nigdy ;) pozdrawiam serdecznie
zgłoś
Alutko; świetna dyplomatka z Ciebie. gdyby ministerstwo spraw zagranicznych miało taką mediatorkę d/s kwestii własnych, już dawno cieszylibyśmy się bezwizowym wjazdem do stanów i wolną amerykanką na białorusi ;)) pozdrawiam serdecznie :)
zgłoś
isso - nie wiem co to "logiczne osobliwości" - ale staram się czytać - tego możesz być pewna - a czytam wiersze dziwacznie - do wierszy podchodzę jak do ludzi - czasami na pierwszy rzut oka - nie pasuje nam forma (bo pryszczaty chudy i zamiata nogą - czyli jak w dużej części moich tekstów krawatowy przeenterowany warkoczyk;) po czasie okazuje się, że lubisz chudzielca - bo okazał się fajnym, ciepłym człowiekiem - bo możesz godzinami z nim gadać - albo sprawia Ci przyjemność milczenie w jego towarzystwie - a ten elegancik na kancik - okazał się pustym kwadratowym naczyniem - zachwyciłaś się i finito:) Postaram się przekonać Cię, że nie jestem alfą i omega samą dla siebie- nawet nie próbuję stawiać się wyżej - ale poezja jest tak różnorodna jak jej odbiorcy - jednemu podoba się wymuskany storczyk - a innemu bukiet chabazi - gdzie bławatek wyjrzy zza chmury - to innym razem owłosiony trzcinnik ze strzęplicą muśnie wiechą - a kiedy przechodzisz obok raz jeszcze kmieć błotna wyciąga głowę wysoko nad lustro wody żeby się przypodobać żółtym oczkiem Dalej goździk pyszny poblednie zielono na widok karminowych kwiatów krwawnicy - czarcikęs też łaskawie spojrzy - itd - Nie zamykam się na ludzi i ich oddziaływanie na mnie - wręcz odwrotnie - czasami powinnam sama osobiście walić się w pysk za zbytnią wylewność - ale taka natura we mnie siedzi i nic nie poradzę - moje pisanie jest z życia zawzięte;) to też zgadzam się z Tobą że nieznanego empirycznie nie opiszesz - jeżeli opisujesz wyobrażenie to tylko i wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń i zapamiętań - myślę, że jestem usprawiedliwiona za wyżej drukowany tekst - miłego :)
zgłoś
Fajnie opisane. Poza tym nie miałam pojęcia, że ta roślina nazywa się czarcikęs :d Nożesz, co za powabne słowo. Wiesz, ja się czuję niezbyt zręcznie tylekroć, ilekroć ktoś myśli, że ja myślę ;d, że wiersz jest bezpośrednim przeniesieniem człowieka-autora w tekst. Wiesz, taką bezsporną zamianą litera po literze. Podczas gdy sama pisząc poezję, nieraz spostrzegałam zaskoczona, jakie połączenia między życiem a tekstem, przekłady z realnego na pismo, bywają nieproste/nieoczywiste. I (chociaż nie tylko dlatego) z przekonania nie utożsamiam autora z osobą wykreowaną poprzez wybór słów dla wiersza. Unikam więc brania tych dwóch postaci za identyczne nie z mechanicznej zasady, nie dla picu etc., ale właśnie zdając sobie sprawę, ile różnych cudeniek może zagrać w tekście także poza wolą/intencjami piszącego. Czasami i zagrać mu na nosie, fakt. Dlatego czułabym się bardziej komfortowo (a może i Ty też), gdybyś na moje komenty z takiej perspektywy spróbowała patrzeć: dla mnie tekst artystyczny zaczyna działać samodzielnie i żadną miarą nie zobowiązuje autora do usprawiedliwień z osobistych cech:) Miło jednak, że odpowiedziałaś niezdawkowo. Może dzięki temu to i owo dla każdej z nas będzie w możliwej przyszłości nieco przejrzystsze. Pozdrawiam.
zgłoś
często nie identyfikuję się z peelką - ale ponieważ mój tekst jest niejako protestem - więc w tym wypadku nie odcinam się ;) (wyjątkowo) chociaż najczęściej piszę w 1os l poj - łatwiej mi ;) nieczęsto pisuję o sobie - i nie odebrałam Twojego komentarza - jako "pijący do mnie" ustosunkowałam się jedynie jako ja - do Twojego spojrzenia na pisanie (dodałam trochę mojego spojrzenia na czytanie) - Pozdrowczyk
zgłoś
Kaś - trening czyni mistrza ;)
zgłoś
:D! żółwik :))
zgłoś
:)
zgłoś