|
| Ananke |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (100) Proza (11) Dziennik (26) Fotografia (84) Grafika (36)
O autorze Znajomi (120) | |
Zapach stęchłego powietrza,
roznosił się i mieszał z wonią strachu,
a on, ze spuszczoną głową
czekał,
na gest verso pollice,
ludzkiej tłuszczy
czekającej na skrawki i ochłapy,
egzaltowanych emocji.
Zapuścił korzenie w zakurzonej bibliotece
wśród książek, których od dawna nikt nie czytał,
z nadzieją, że jako pierwszy tchnie życie
w popiół i zgniliznę.
Z namaszczeniem smakował
marność i ułudę,
a gdy stawały w krtani,
opiewał swój trud i poświęcenie.
Nawet w salonach Wersalu,
roznosi się mlaskanie i siorbanie,
które bezmyślna gawiedź
pieczołowicie naśladuje.
Czasem pośród chłopskich chałup
znajdziesz perłę wciśniętą
pomiędzy skromność i prostoduszność.
drugą zwrotkę tez konswkwetnkie utrzyumałabym w czasie przeszłym "czyta(ł)"
zgłoś
w sumie racja :)
zgłoś
spuszczoną czy opuszczoną
zgłoś
hymmm sama nie wiem Tereso - przemyślę
zgłoś
" czekał, na gest verso pollice' odpowiedziały mu nie tylko paryskie ulice/ stojąc z falangą gestu w jednym zgodnym szyku. Jaki to był gest zapytasz Ananke?-- digitus impudicus!
zgłoś
he he he ooo to już zupełnie inna kategoria gestu Wieś, że tak powiem może być kosztowna dla gestykulującego ;)
zgłoś
taką stratę możemy mieć w nosie/ bo zostaje do dłubania jeszcze palców osiem:))
zgłoś
;)
zgłoś
Fajnie, że wróciłaś. Wymowne, udane wierszydło :) Pozdrowionka!
zgłoś
dzięki Bosa ja nigdzie nie odchodziłam, po prostu byłam na bakier z moją weną :) ale ostatnio przyszła i wtłoczyła mi na usta słowa niemal rozkazując - pisz ;)
zgłoś