14 grudnia 2021

poezja

sam53
sam53

przypadek

to był pogrzeb na całą wieś a może i parafię
ksiądz potknął się o trumnę
organista śpiewał na dwa głosy
pociągając od czasu do czasu z piersiówki
cmentarny dziad wybierał co chwila grosze z czapki
jakby się bał że zabraknie mu zdrowaś... na podorędziu

grobowiec największy na cmentarzu z marmurowymi kolumnami
świadczył o zamożności tych co mieli w nim zamiar
a zamiar mieli nawet ci dalsi nie wspominając o bliskich
najbardziej zadowolonych ze spadków i zachowków

pradziadek umierał samotnie nie licząc Alzheimera który towarzyszył mu zamiast ostatniej dużo młodszej żony
resztkami pamięci obdarował swoich potomków
opowiadając im szalone historie ze swojej młodości
stad wiem że był ojcem dzieci z nieprawego łoża w tym mojej babki Grażyny
której matkę Filomenę dorwał we żniwa w nieskoszonej jeszcze pszenicy

resztę wyczytałem z ksiąg parafialnych
babka była ochrzczona a gdy wychodziła za mąż odpowiednio wyprawiona

działo się to wszystko ponad sto lat temu
został cmentarz i podniszczony grobowiec

pamiętam że niedługo po pogrzebie bawiłem na kilku weselach pod rząd

Adam Pietras (Barry Kant)
14 grudnia 2021 o 18:03

Co do ostatniego wersu. Oglądałem kiedyś "Panny z Nowolipek" i zaskoczyło mnie przejście od śmierci rodziców jednej z bohaterek do głównego wątku, i jak naturalnie to się odbyło. A z życia, bo tym się karmi prawdziwa Siekierezada? Mojemu wujkowi przyśniła się zmarła Mama. Opowiadał o tym: "Maryśka, nie strasz!" I cały dzień spędził na modlitwie przy grobie.

zgłoś

jeśli tylko
14 grudnia 2021 o 21:06

pięknie jest, jak takie historie przechowują się w rodzinach, mój kuzyn odtworzył wielkie drzewo genealogiczne, wyczytał do któregoś wieku cyrylicą w szwabachą, ale opowieści przepadły..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się