28 may 2012

28 may 2012, monday ( Było. )

 
Ostatnie dni, tygodnie, miesiące były takie przykre. Przykre było wstawanie, przykre było spanie. Przykre było myślenie, o przykrych rzeczach. Przykra była idea rozpoczynania kolejnego dnia. 
Było dużo papierków od czekolady na podłodze, dużo opakowań od czerwonego barszczu, dużo kartek z pisemnymi marzeniami przerwania tego niechcianego kręgu. Dużo pytań, i złych wykrzykników. Dużo chowania się pod kołdrę, dużo spacerów aby przetrwać do kolejnej nocy. Dużo, za dużo bezwiary w ludzi. Dużo chodzenia na dach. Dużo przytulania i płakania w niedozwolonych miejscach. Tak bardzo dużo urwanych znajomości, zepsutych słów, przykurzonych wspomnien. Tak bardzo chciałabym umieć naprawić choć połowę wyimagowanych kontaktów z ludzmi. Ale któreś tkanki, być może nabłonkowe, bądz chrząstkowe, sprzeciwiją się temu, bo powroty bolą. Bo przywołują ludzkość w nieludzkich osobach. Bo budzą nadzieję, zapalają światełko w w tunelu. I zachęcają samobójców do wejścia na tory. 

Żeby było dużo spacerów, czekolad, ciepłych rozmów, ksiażek.  

Miłego dnia. ;)

M.


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 2 | rating: 0/8 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

czy dużo to więcej niż mnóstwowie..

report |

Ananke,  

wszystko kiedyś się kończy, to dobre - co nas boli - i to złe - co daje nadzieję na przeczekanie aż się skończy czas życiowej bessy

report |



other diaries from: 28-05-2012 ,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register