Zaczytana219
ALL WORKS Prose (2) Diary (1) Photography (9)
About me

Zmiana sposobu prezentacji

Filemon

Filemon

Zapraszam również na moją stronę: https://www.facebook.com/monika.fotografia219 :)

13 february 2013

photography

Zaczytana219
Zaczytana219

Wazka.

Wazka.

Kolejne zakupione cudo, kolejny talizman noszony na rzemyku. Ważka Symbol nieśmiertelności i odnowy po złych czasach. Odzwierciedlenie szybkości, aktywności i huraganowych wiatrów, a mieniące się kolory skrzydeł to kwintesencja zmian

Kot.

Kot.

Kociak ze schroniska. ;)

28 may 2012

prose

Zaczytana219
Zaczytana219

Pytanie.

Przesycony pastelowymi barwami świat nagle znika i znów przed sobą mam poczciwą, hebanową komodę. Nawet teraz, dopiero co wybudzona ze snu, jestem w stanie dostrzec, jak bardzo bliska jest ona swojego końca. Tylna nóżka nie jest już w stanie utrzymywać ciężaru babcinych książek kucharskich, a pierwotny czarny kolor dawno zamienił się w ledwo dostrzegalną szarość. Smutne, zawsze miałam dziwny nawyk przywiązywania się do rzeczy martwych i potem, gdy ni stąd, ni zowąd się psuły, byłam zawiedziona. Chciałam wierzyć, że jeśli nie istoty ludzkie, to chociaż im ofiarowane jest życie wieczne. 
Spoglądam w róg lustra, dostrzegam fotografię, którą przyczepiłam już tam jakiś czas temu. Ulotny moment uchwycony w kliszy aparatu. Tuż przy nim na nocnej szafce leży notatnik obkuty w niebieskie płótno. Biorę go do ręki i dostrzegam, że miejscami jest już ono przedarte. 
Mamusiu, dlaczego mnie nie kochasz?
Wertuję kartki. To już rok, odkąd postawiłam sobie to pytanie i wciąż nie mam na nie odpowiedzi. Przy każdej nowej dacie widnieje tylko to jedno, jedyne zdanie. 
Kulę się w sobie. Dotkliwie czuję jak turkusowa ściana zatrzymuje mnie, przed dalszym upadkiem. Sięgam po długopis i dopisuję kolejna datę. 14 pazdziernika 2010 rok. 
Mocno, uporczywie przyciskam stalówkę do palców. Niemalże przyrasta mi do skóry, co w późniejszym czasie jest efektem licznych odcisków, ale teraz tego nie (...)

--- full text ---

28 may 2012

diary

Zaczytana219
Zaczytana219

Było.

 
Ostatnie dni, tygodnie, miesiące były takie przykre. Przykre było wstawanie, przykre było spanie. Przykre było myślenie, o przykrych rzeczach. Przykra była idea rozpoczynania kolejnego dnia. 
Było dużo papierków od czekolady na podłodze, dużo opakowań od czerwonego barszczu, dużo kartek z pisemnymi marzeniami przerwania tego niechcianego kręgu. Dużo pytań, i złych wykrzykników. Dużo chowania się pod kołdrę, dużo spacerów aby przetrwać do kolejnej nocy. Dużo, za dużo bezwiary w ludzi. Dużo chodzenia na dach. Dużo przytulania i płakania w niedozwolonych miejscach. Tak bardzo dużo urwanych znajomości, zepsutych słów, przykurzonych wspomnien. Tak bardzo chciałabym umieć naprawić choć połowę wyimagowanych kontaktów z ludzmi. Ale któreś tkanki, być może nabłonkowe, bądz chrząstkowe, sprzeciwiją się temu, bo powroty bolą. Bo przywołują ludzkość w nieludzkich osobach. Bo budzą nadzieję, zapalają światełko w w tunelu. I zachęcają samobójców do wejścia na tory. 

Żeby było dużo spacerów, czekolad, ciepłych rozmów, ksiażek.  

Miłego dnia. ;)

M.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register