8 may 2014

poetry

Istar
Istar

opis

zmieniła się, widać po kapeluszach.
w słomkowym zamieszkał pająk, miły dom.
zasypia siedząc na schodach, wsparta
o wiadro deszczówki. naraz wszystko
odczarowuje się. ludzie często mówią
że ich boli, nie wiadomo czy coś ponad
czują. chodzę do niej zmyć podłogę,
nastawić rosół i dopilnować, żeby pies
wrócił

nie uznaje nocy, za dnia czas mija
we śnie. kiedy pytam co tam, mówi
że szkoda wracać. zapach, dotyk 
starej wełny, szorstkiej i znoszonej.
z czułością nakłada ją na palce,
jakby przędła na nowo.

uśmiecha się przy tym nie wiadomo
do kogo. coś stuka w kuchni, przewraca
się w pokoju. piec zimny a dycha, pewnie
zimuje wiosnę.

ludzie nie przychodzą. pisze listy,
odpowiadają modlitwą. karmią młode,
chociaż te nigdy nie urosną.
grabią liście, jakby nie miało znaczenia
zapomnieć. tak się boją umarłych.

Jacek Sojan
8 may 2014 at 18:41

wiersz dobrze oddaje stan opuszczenia, egzystencjalnego zmierzchu...nie wiem tylko, jaka funkcję ma początkowy czterowers - a myślę, że jest zbyteczny...

report

ApisTaur
8 may 2014 at 20:28

ja też mam rzeczy / w których już tylko pająki dobrze się czują / odwieszony kapelusz jest symbolem dawnej swietności peelki / zamiłowania do mody i dbania o wygląd / a starość i samotność / pogłębia tylko procesy demencyjne / więc nie widzę w początku utworu / niczego niepasującego do reszty tekstu //:-)

report

agnieszka_n
9 may 2014 at 13:39

Cóż pisać.. Piękny!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register