Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 15 november 2018

Game is over. Vabank

W czasie wojny, handel broni
żadnej z ofert nie uroni,
bo wiadomo - My... lub oni!
Każdy gra vabank!


W żadnej innej polityce
nie strzegą tak tajemnice
dostaw, banków i rozliczeń.
Ważny każdy frank! 


Handlują państwa i rządy.
Partie, kościoły, nierządy,
w tajemnicy, pod przykryciem,
nielegalnie płacą skrycie. 


Silną bronią są tu sankcje
i bezpieczeństwa gwarancje.
Logistyka i podsłuchy.
Świat pozostać musi głuchy!


Ale film, literatura
lubią fantastyczne pióra -
świat matrixu i komiksu,
pełen niezwykłych pomysłów.


Żadna z baśni tego świata,
nie wymaga adwokata,
ani czterdziestu milionów.
Trafią do każdego domu.


Pokazują, koniec - końcem,
gdzie wędrują za pieniądzem
giełdy, banki, miliarderzy.
Fikcji nie należy wierzyć!  


Lecz gdy iskrzy w polityce
i spadają na ulicę
zasłony i parasole,
nikt nie czeka władz pozwoleń.


Co się jeszcze może zdarzyć?
Nie zapytasz komisarzy,
prokuratur i urzędów.
Muszą milczeć, z ważnych względów.


Oświadczeniom wiarę dajcie,
kiedy wódz mówi: Ufajcie!
Sam powiedzieć nic nie mogę!
A i sąd chce zmienić togę.


Fake news-y - nie konfitury,
gdy z górami walczą góry
i prawda z dezinformacją -
każda plotka jest atrakcją!


Tylko ten nieszczęsny bogacz,
wie, kiedy nadchodzi trwoga,
nie znając ukrytych prawd:
Kto zarabiał, a kto kradł?


Nic dla niego się nie kończy.
Ciąg przesłuchań, listów gończych,
a przecież też mógł się chować.
Własną śmierć inscenizować.


Game is over, Złota Rybko!
W tej grze liczyła się szybkość!


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 15 november 2018

Game is over. Singapur

Nadzór właśnie w Singapurze
wyczerpanych sił naturze
dał możliwość relaksacji,
kiedy nagle - po kolacji,
gdy w splątanej zastygł jodze,
ktoś pod drzwiami, po podłodze
wsunął cichutko kopertę.
Pojął szybko że omertę
łamią tajemni klienci.
Nie było na niej pieczęci!?


Szybko nogę zdjął znad głowy
i susem kocim, nerwowym,
chciał list chwycić, lecz się wstrzymał.
Uprzedzała go rodzina,
że ostatnio w Ameryce
wybuchały tajemnicze
do osób ważnych przesyłki.
Nie chciał popełnić omyłki.
Nie mógł tu ufać nikomu.
Spojrzał w stronę telefonu.


Ostry, świdrujący dźwięk,
jeszcze większy wzbudził lęk,
że się wszystko łączyć może.
Przez glowę przebiegło... Boże!
Podniósł aparat do ucha
i wyszeptał ciche... Słucham...
Przepraszam, że o tej porze...
Czy rozmawiać teraz możesz?
Ja... z kancelarii premiera...
przepraszam, lecz jest afera....


W oczach wszystko wirowało.
Szlag by trafił... więc się stało?
Wracać każą. O tej porze???
Któżby rzucił się przez morze?
Chyba jedynie - Czarniecki!
Ciarki przebiegły przez plecki.
Przecież wiedzą - Nie ja - jeden...
Co by zrobił " zero siedem",
gdyby znalazł się pod butem?
Sieci grubą nicią snute!


Przylecę możliwie szybko!


Jak w baśniach ze złotą rybką,
życie też się czasem zmienia,
jeśli przesadzisz w życzeniach,
a dalekowschodnie loty
niespodziane mają zwroty.
W tajnych grach królewskiej służby,
też spełniają się złe wróżby,
gdy się chciało iść na całość,
myśląc, że świat, to za mało
w rozliczeniach "under cover".
Gra skończona - "Game is over"!


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 14 november 2018

Aleją Waszyngtona

Ma historia takie dni
o jakich się długo śni,
potem do nich myślą wracasz,
gdy masz moralnego kaca,
a za szybą wieczór mży.


Uśmiech szybko zabrał czas.
Nie my ich... a oni nas...
Listopady takie są.
Pomarudzą. Długo śpią,
a wspomnienie w duszy drży.


Zamilkł entuzjastów chór.
To nie most, a raczej mur.
Na autobusie - Janda. 
Na minusie - propaganda.
W reflektorach smugi dżdży.


Narodowy - wielki kosz.
Uciekły myśli pod klosz.
Smutek niczego nie uczy.
Asfalt błyszczy. Silnik mruczy. 
Radio "La Bohème" gra.


Jesień to do siebie ma.
Oczy szybko kryje mgła.
Dzień na chwilę pożyczony.
To nie twoje są miliony...
Wczoraj partia tędy szła.


Chociaż naród wiele mógł.
Waszyngtona - jedna z dróg...
perłą Marii Antoniny
rozświetla jezdnię i szyny.
Na niebie - sufitów szkła.
 


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 14 november 2018

Game is over. Krwawe diamenty

Świata system finansowy,
ma techniki i sposoby
zdolne kontrolować wszystko.
Załamania już był blisko,
ale zwiększył możliwości 
śledzące wciąż należności,
transfery, wielkie przepływy.
Jest już prawie niemożliwym
ukrycie bogactw w systemie.
Kontrolują całą Ziemię.


Jest pewien rynek zamknięty
i obcą ręką nietknięty.
Pozbawiony nieszczelności
w obrębie narodowości.
I przed światem się nie wstydzi.
Obracają na nim żydzi.
Rynek szczelny, bardzo silny
i wciąż niezwykle stabilny.
Pieniądz, akcje, kursy złota,
nie są najlepszym w kłopotach
i pewnym zabezpieczeniem -
Tak bezpiecznym, jak kamienie.


Można płacić udziałami,
awansem, narkotykami,
wielkimi dziełami sztuki,
lub patentami nauki,
ale o tym wszyscy wiedzą
i gdy potrzeba... wyśledzą.
Żaden parasol ochronny
nie jest na tyle wydolny,
by dochować tajemnicy,
handlowej, pewnej ulicy.
W Polsce, tylko jeden gość z Poznania
ma możliwość szacowania
okazów oraz wartości
Towarzystwo But rozzłościł.


Ktoś na szwank wystawił sławę
sprzedając diamenty krwawe
i te - z dalekiego wschodu.
Nie szukano już powodu
dla pojmania przemytnika.
Tam czujnych oczu unikał,
gdzie najmniej się spodziewano,
gdzie nawet nie przypuszczano,
że może przenosić góry
pomysłowość służb niektórych.


Po najwyższych szczytach świata
wiedzie droga przebogata
do fortuny niebosiężnej.
Dostępna dla kadry mężnej,
najwytrzymalszych wspinaczy.
Nikt, co znoszą, nie zobaczy.
Nie uwierzy, gdy się dowie,
po co szczyt zdobywa człowiek?
Dla potwierdzenia domysłów,
pewna grupa terrorystów
wystrzelała wędrujących.
Świat uwierzył, że niechcący.
Wziętych za kogoś innego.
Nie pytano już - Dlaczego?
Napisał też ktoś w gazecie,
ale u nas - sami wiecie,
lubią bajki, a nie wierzą
tym, co niepokoje szerzą,
gdy nas chwalą za wyczyny.
Mamy coś, czym się chwalimy,
wracając po zaginione.
Nie uznając za stracone,
co jeszcze odzyskać można. 
Żadna myśl, opinia zdrożna
nie ma miejsca w myśli chmurze
i nie potrwa chwili dłużej 
przy zakazanej współpracy.
Niepokoją się rodacy,
że ktoś baśń odmienić może,
którą opłacał najdrożej
szlachetnymi precjozami,
zdobytymi za górami,
najnowocześniejszej broni,
którą teraz, jacyś oni,
używają w brudnej wojnie.
Bankier nie śpi już spokojnie,
gdy mu w rajach mrożą konta 
i do kątów mu zagląda
organizacja światowa,
srogi rewanż wziąć gotowa
na każdym beneficjencie.


Woli rozmawiać o Święcie,
o jedności w której siła,
nierówno pany dzieliła
wartościami demokracji.
W tak wielkiej manifestacji
widząc możliwości nowe.
Czy na prawdę "Game is over"?
Każdy, świetnie wyszkolony,
może działać w obie strony
i choć fortuny nie zbije,
może poznać jak się żyje,
po upadku z wysokości,
gdy skorzysta z możliwości
podania się do dymisji
albo zrezygnuje z misji
prowadzonej nadal w mediach.
Każda zasługa uprzednia,
może wkrótce być brzemieniem,
gdy z gór toczą się kamienie.


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 13 november 2018

Game is over. Zaskoczenie

Game is over. Zaskoczenie?
Wyświetli się rozliczenie
dostępne ma monitorze.
Ktoś nie widział... teraz może
nawet bardzo być przejętym.
W handlu bronią nie ma świętych,
a chociaż to krąg zamknięty,
nie słyszano o zamkniętych
i do krajów czołobitnych
nie wracano Nieuchwytnych
po świecie poszukiwanych.


Trzeba korygować plany,
bo już może ślepy los
ponownie wertować FOZZ!
Wcześniej były niespodzianki,
lecz nie tak znaczącej rangi.
Ktoś rakiety ukradł z Pionek
i pewnej redakcji pionek
zadźgał nożem redaktora
w ostrych, zawodowych sporach
o tym, kto słówko uronił
w redakcyjnym składzie broni.
Jedynie na filmie "Psy"
pokazano nam świat zły.
Popełniono większy grzech
w złe ręce oddając Ciech.
Zamierzano też... Azoty
i długo by mówić o tym.


My wiemy - wiedzą sąsiedzi,
kto tym włada, kto w tym siedzi.
Kto ministrów zmieniać może
bez szemrania, bez... Broń Boże!
Związek przez to ma fatalny
władza i Sztab Generalny.
W nim szczególne zadawnienia,
jakich nie można wymieniać.
W ramamch sojuszniczej skruchy,
zgodzono się na podsłuchy,
lecz ślady i psy tropiące 
idą dalej - za pieniądzem.
Za transferem, aż do banku
trafi radość o poranku.
Pałac stracić może blaski,
więc chcą odbudować Saski
i wymagać większych transzy,
lecz to temat na ciąg dalszy. 


Posypała się lawina.
Nikt już tego nie powstrzyma.
Nie ma służb "nieumoczonych"!
Rozglądają się na strony,
czy się system nie rozpadnie?
A może... o to - dokładnie,
chodziło w tej trudnej grze.
Czym się skończy... Któż to wie?


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 13 november 2018

Game is over

Game is over - gra skończona.
Gdzieś w dalekich świata stronach,
nazywanych często rajem,
gdzie są inne obyczaje,
w jakie trudno nam uwierzyć.
Za to cenią je bankierzy,
szukając próżności próżni,
która obcego odróżni
w skośnookim licznym tłumie
i natychmiast dostrzec umie
każde obce oczko w sieci.
Gdzie samolot nie doleci,
i nikt nie bywa zdziwiony,
że znikają złota tony,
bo gwarancja bezpieczeństwa
największe skryje szaleństwa
- tam świata elit elicie
kolejne zabrano życie.




Game is over. To gry koniec.
Popatrzył na własne dłonie
i zaciśnięte obroże,
ktoś, kto zawsze, wszystko może -
i uzbroił cały świat.
Potrącony kamień spadł.
Uderzył inne na stoku
i po świecie, spod obłoków
ruszyła groźna lawina.
Nic jej teraz nie zatrzyma.
W niespodziewanych odpryskach
może odbić się na zyskach
w najciemniejszym kącie świata,
na transferach, na wypłatach,
karuzelach, rządach Ziemi,
na każdej ludzkiej kieszeni. 


Pieniądz, cyber-logistyka -
grę otwiera i zamyka.
Można przebierać w opisach
zmierzchu bogów Onasisa.
Może system też był gotów
zamknąć erę tanich lotów.
Wyścig zbrojeń Gwiezdnych Wojen
już świat wstrzasnął niepokojem
najtajniejszych w służbach służb.
W czas spełnienia czarnych wróżb
już na szczytach nikt nie wątpi...
Dalszy ciąg tej gry nastąpi.


Nie spodziewaj się wyjątku.
Zadrży też w naszym zakątku
małym upadkiem na górze.
Posypie się... jak w naturze. 
Zda się... już coś w mediach słyszę.
Może jeszcze coś napiszę.
Wirtualna fantastyka
lubi chować się w wierszykach,
w których nieostrożny But
i kamień ruszy i lud. 
 


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 12 november 2018

To było także moje Świeto...

To było także moje Święto,
choć wiele spraw w nim pominięto,
bo znowu chcą nas łączyć - dzielić,
a mogą nawet całkiem wcielić!


Niełatwo opowiadać dzieciom,
co przeszkadzało wciąż stuleciom.
Nie było żadnego bez wojny!
Znów żyję w czasach niespokojnych,
ale choć wojna była bliska
i dookoła jej ogniska
tlą się, zmierzając w naszą stronę -
nie były w kraju rozpalone.


I to jest warte Świętowania
i przestrzegania i czuwania.
I Marszów takich, jak wczorajszy
z siłą młodości, z wiedzą starszych!


Być może całkiem nie przypadkiem,
Marszałka wielu zwało "Dziadkiem".
Pamiętamy - odszedł za wcześnie,
a kraj czekały trudne wrześnie.


Niełatwo przestrzec własne dzieci.
Inni nie mają tych Stuleci
w Podziemiu i na barykadzie,
gdy w świętowaniu cień się kładzie
przemilczanej Polski Ludowej -
"niepodległości fasadowej" -
zmiecionej stąd przez pokolenia.
Kto przeżył... Święto dziś docenia!


To Święto było także moje!
Nie przeszkadzały niepokoje,
a serce rozpierała duma,
że Naród razem przejść to umiał!


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 11 november 2018

Kłaniaj się Polsko!

Kłaniaj się Polsko pomnikom, kłaniaj się nisko, 
Obrońcom i wojownikom. Kłaniaj się Polsko, za wszystko! 
Olśniewającym postawom, nieutraconej pamięci.
Kłaniaj się moja Warszawo! Jak partie i prezydenci.


Kłaniaj się domom, ulicom, kościołom i barykadom, 
Ludziom, co idą i krzyczą, gdy kipi sprzeciw i radość. 
Twoje to wszystko Ojczyzno... i przeszłość... i obietnica. 
I wolność z niejedną blizną, zdrapaną w mrocznych piwnicach.


Kłaniaj się, (żebyś wiedziała!) czym jest dzisiejsze Stulecie... 
I pieśnią Je rozsławiała - Nie ma innego na świecie, 
Co nad swą codzienność szarą, tak Wolność potrafi cenić!
Kłaniaj się Polsko sztandarom. Kłaniaj się czapką do ziemi!


number of comments: 0 | rating: 0/2 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 10 november 2018

Świat na raty

Otrzymałem świat na raty,
bym żył syty i bogaty
i darczyńców swoich chwalił.
Przyszli. Wszystko odebrali.


Zabrali nawet nadzieję,
twierdząc, to zwyczajne dzieje,
kiedy biedak się bogaci -
potem nie ma z czego spłacić.


Nie masz domu w swoim kraju,
za to obcych obyczajów
namnożyło się bez liku.
Urodzaj  na komorników.


Tak wyglada prawda goła,
że nigdzie się nie odwołasz
i sąd cię pozbawi reszty,
gdy ostatni grosik zwietrzy.


Pospolita to jest rzecz,
że prawo nie działa wstecz,
a i twoja jest w tym wina,
że za szybko zapominasz.


Marszów nawet zakazano,
a gdy się obudzisz rano,
dowiesz się w ostatniej chwili,
że twój protest zamienili.


Teraz chwalić masz bankiera,
że niepłacącym odbiera,
a tobie, za kilka lat
dołoży grosik do rat.


Iść, czy nie iść? Masz dylemat.
Nikt za darmo świata nie ma!
Nie należy jutra chwalić,
licząc - kiedyś się przewali!


Kiedyś... może się odmienić,
ale nie w twojej kieszeni
z opuszczonymi rękami.
Zawsze cię fortuna zmami.


Przyszła starość i czas zleciał.
Nie masz wiele, boś gazeciarz!
Marginalny i wyrzutek!
Utracjusz świątecznych nutek!
 


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |


Marek Gajowniczek

Marek Gajowniczek, 10 november 2018

Nocna zmiana - zgodna w planach

Nie może być Wielkiego Święta,
bez przemówienia Prezydenta
o piętnastej godzinie!


To przemówienie może przynieść
oczekiwane zmiany
i Naród i wybranych
połączyć w jednym tłumie
i każdy gość zrozumie,
czym unia jest wolności.
Nie mogą drażnić gości
wciąż białe prześcierała
na które strofa padła,
chyba nieprzemyślana -
i przez to zakazana.


Do rana nocna zmiana
ustalała obchody
i marsze wokół zgody.
Gdy przemówienie będzie -
można mówić o Święcie.
Łączeniu. Nie - podziale!


Wtedy pójdziemy dalej -
Ku chwale Niepodległej
zawsze w przedbiegach biegłej
i nawet pobiegniemy,
bo biegiem uczcić chcemy
i piłkarskim turniejem
stuletnie państwa dzieje.
Nie chcemy w połączeniu
uwag o rozmydleniu,
bo zgoda tak, jak godność
pochwali różnorodność
i nie pcha się na afisz
z tym, co Polak potrafi!


number of comments: 0 | rating: 0/0 | detail |



10 - 30 - 100  



Other poems: Game is over. Vabank, Game is over. Singapur, Aleją Waszyngtona, Game is over. Krwawe diamenty, Game is over. Zaskoczenie, Game is over, To było także moje Świeto..., Kłaniaj się Polsko!, Świat na raty, Nocna zmiana - zgodna w planach, Koniec świata starych elit, Niech przesłanie nie przesłania..., Dwa Marsze, W przestrzeni ulicznej, Pod szkłem zmalowane, Nowa miotła, Teatr tu widzę ogromny..., Sukces z kretesem, Warszawa Singiela, Idziemy, Jesienna chandra, Obwarzanki, Czas na wypominki, Dziady Warszawskie cz.I, Gdy Wszyscy Święci idą do nieba..., O dobrej władzy, Z przejęciem..., Bujaj się Cela..!, Bajka o kaptowaniu Kapturka i uśmiechu przebranego wilka, Salon, Czy leci z nami pilot?, Propagandowa gangsterka, Majcher... za trzy grosze, Alternatywy, Bez fake newsa!, Kampania 1812... 2018, Nie-Boska Komedia i Horał Żałosny, Siermięgi, Wróżenie po burzy - przed burzą źle wróży, Niechaj, co chcą - myślą sobie..., Brzmienie ciszy, Krzyżyk w kratce, Teraz albo nigdy, Baju, baju... gadu,gadu..., Niespokojny sen o Warszawie, Micho-Rowscy i trąd, Do ostatka... mix bajek, Przyjechali..., Panie Borowiecki! (na motywach "Ziemi Obiecanej" Władysława Reymonta), Tak! Ale..., Jeden - drugiego..., Warszawę zapamiętasz!, Anomalie, Knury Szklanej Góry, Na Wierchu, Koleje losu, czyli krajobraz po bitwie, Niewesoło przed weselem, Dziadek... za rzepkę..., O co pytano za bramą?, Jesiennie w Jasionce, Samo zrzędzenie, Bój na zabój!, Galanteria, Salon za pół ceny, Parasol na pasach, Vaciak, Nie jest aż tak miło..., Bomba w górę!, Masówki, Kino w Popielawach, Po owocach..., Nie wiesz, w jakie dudy dąć?, Nie polubię Komedii Ludzkiej, Nie śmiej się dziadku... z przypadku, Jesienny Stihl, Tańczący z wilkami, Gdy umyka polityka..., Pozew, A w górach już jesień..., Prze PiS, To lubię, ogromnie, Maria w gabinecie luster, Krzywe lustro, czy Ikona?, Jesień idzie pod sąd, Chytra Baba i Sztukmistrz z Lublina, O skutecznym rad sposobie, Stara śpiewka o stukaniu, Flanka, Wiece - wiecie... rozumiecie, Szymon Słupnik?, Art. 7, Niemcy, ACTYwistka, ACTA sunt servanda?, Czerwone jabłuszko, ACTA 2, W zakrzywionej czasoprzestrzeni, Lekcja Anatomii, Oto bajka cała, By Polak we własnym domu..., Nie pytamy..., Ślepa uliczka? Gonić króliczka!, Zmiana spinu na Florydzie, New Delhi (2), Pora na Nikifora, Smutno mi..., Oczko, Krynica, Samochwała w kącie stała i samorząd udawała., Żartem w żart o równy start, Westerplatte walczy nadal!, Zombie, O Medalu nikt nie marzył, Filip z konopi, Bez różnicy, W krainie czarów, Disneyland, Miał tu diabeł adwokata, Curia - Gburia Furia, Mistrz kierownicy ucieka, Deszcz spadających kast, Na Pikniku Starej Śpiewki..., Jesienne nowości, Korporacja - pani k., Orzeł!, Kronikarska pasja satyryka, Co dzień uczą mnie..., O wyższości trębaczy nad flecistami (bajka?), Telewizja nam doniosła:, "Dostęp" do stępu... i galopu, Mańki nie ma?, Poszedł chory na wybory, Ćma na motywach..., Po bandzie, Fregaty, New Delhi, Robot, Kornik, Ja bajki tak lubię ogromnie..., Bronić jak niepodległości, Chiaroscuro, Co czynić Panie Marszałku? (2), Elegia o Legii, Ktoś w Porąbce grał na trąbce... (wiersz pozarządowy), Zabawa w lekarza, Banita, List, Psy szczekają..., Na Westerplatte, Salon zagrał w salonowca,

Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register