zatrzymam tylko blizny, mimiczne
bruzdy - tyle mi zostanie po sobie
- gęsta mapa ciała. gramy
w karty, cała nasza trójka;
ja, ty, Baśka.
przypominasz swojego ojca, też
tak się śmiał, kiedy zgarnął karty
na dziewiątkę pik. tak samo
głaszczesz Baśkę.
na pewno myślisz, że tak będzie
zawsze. nie będzie. powinno
umierać się przed poznaniem
prawdy.
- grasz bez atu mamo?
w tym całym badziewiu, który teraz odgrzebuję, jeszcze coś znalazłam. Przepraszam, że dzisiaj dwa, ale nie chcę, żeby mi ten wiersz znów się zapodział, bo właśnie jest teraz " nie zawsze" jeśli chodzi o Baśkę.
zgłoś
i dobrze ze go odgrzebalas Kim, bo tego akurat nie czytalam! zastanawiam sie w tylko czy w tytule nie powinno byc siedem zamiast osiem?
zgłoś
Dziękuję szel. Nie, osiem, to taka gra karciana, a ten przeskok ma znaczenie, o tyle, że najpierw życie się wlecze, a potem przeskakuje. W jednej z wersji, bo jak wiadomo, u mnie wiersze ewoluują, jest jeszcze inny tytuł " trzy, pięć, osiem, czterdzieści" - czyli najpierw nazwa karcianej gry i wiek autorki, kiedy pisze ten wiersz.
zgłoś
ale jak widać, wróciłam do pierwotnego zapisu.
zgłoś
rzeczywiscie, jest taka gra, nie wiem dlaczego pomyslalam o brydzu?
zgłoś
z powodu atu, ale tu i tu funkcjonuje.
zgłoś
zgadza sie, i wystarczy do tego trojka graczy:)
zgłoś
właśnie :)
zgłoś
Jak ja cię lubię czytać:)
zgłoś
tak, jak ja Ciebie.
zgłoś
Dobre
zgłoś
gut.
zgłoś
:)
zgłoś