19 sierpnia 2013

dziennik

gabrysia cabaj
gabrysia cabaj

Zielony gwizdek

Lecąc do przyjaciółki, wzięłam ciało i krew, bo jakże to tak - z gołą ręką? W drodze cieszyłam się na prozę Leonarda Cohena - jak to jest mieć wiele twarzy i praktykować Zen. Już na miejscu poeta i bard przez pomyłkę  zmienił się w pisarza. Teraz czytam Paulo Coelho: Być jak płynąca rzeka. Chyba zbiera się na deszcz. Opasłe chmury nade mną. Pierwsze krople marszczą mi twarz. Czy to są te chwile, w których ludziom bywa po prostu ciężej?

Bartek Wrona
19 sierpnia 2013 o 11:56

Oj, nie chwaliłabym się tym Coelho ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 13:37

dlaczego? czy to obciach? mam jeszcze Pielgrzyma:)

zgłoś

Bartek Wrona
19 sierpnia 2013 o 13:55

jest taki FP na twarzoksiążce - żenujący cytat Paulo Coehlo na dziś :> a tam takie na przykład perełki. co też ja mówię: PERŁY: "Sko­ro nie można się cofnąć, trze­ba zna­leźć naj­lep­szy sposób, by pójść naprzód" albo "Każdy wojownik światła mówił „tak”, kiedy chciał powiedzieć „nie”".

zgłoś

.
19 sierpnia 2013 o 12:58

a wzięłaś parasol ?

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 13:39

widziałeś kiedyś rzekę pod parasolem?:)

zgłoś

.
19 sierpnia 2013 o 21:16

myślę ze już niedługo zobaczę ;) jeśli rzeka zaczyna się od deszczu

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 21:20

rzeka zaczyna się od jednej łzy z chmury, która pokochała wydmę:)

zgłoś

alt art
19 sierpnia 2013 o 13:39

jeszcze nie te..

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 13:47

no tak, drogi alcie - gdy się ma zielony gwizdek, żadna chwila nie jest ciężka..

zgłoś

mua
19 sierpnia 2013 o 13:43

hhehhe " ciało i krew " i tak bez "ducha " ??? :)))

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 13:47

bez ducha, mua - herbatka i żelki:)

zgłoś

mua
19 sierpnia 2013 o 13:59

hahhhhha współczuję :))

zgłoś

mua
19 sierpnia 2013 o 13:59

Ps ... " żelkom " oczywiście :))))

zgłoś

gabrysia cabaj
19 sierpnia 2013 o 14:21

:))

zgłoś

issa
19 sierpnia 2013 o 14:23

Podoba mi się szacunek do tego, co człowiek zdecydował się przeczytać. Wydaje się, że ten, kto jakoś daje radę pojąć "Traktat o łuskaniu fasoli", ogarnia go zapewne również i dlatego że na luzie daje sobie spokój z snobowaniem się na nieczytanie czegoś z innych półek. To jedna z Twoich cech, którą niezwykle cenię, Gabriela: otwarta, bez grama ostentacji, naturalność i niezależność w wyborze drogi.

zgłoś

Magdala
21 sierpnia 2013 o 17:26

a mnie jest: oby tak dalej. byleby nie zapeszyć :) :*

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się