Kabel

Facet z baaaaaaaaaaardzo długą drabiną, którą założył na ramię, idzie jak cyborg. Oprze ją o ścianę, odwiedzie dołem, będzie szedł, szedł do chmur, do nieba. Musi przerzucić prąd na sąsiedni budynek. A z czego ta drabina? Ano z sosny. A czemu taka wysoka? Ho ho! - już ją dwa razy obciąłem!
Gdyby miał dwie długie drabiny, mógłby skakać z jednej na drugą, ale ma jedną, więc schodzi, znów ją opiera, odwodzi górą, łapie środek ciężkości, zakłada na ramię i idzie jak cyborg. Bo ten prąd trzeba tam przykręcić, żeby sobie popłynął, ale nie płynie – pomylił zero!
Znowu odwodzi górą, zapiera się, łapie środek ciężkości, zakłada na ramię. Idzie z tą długą drabiną z powrotem, jak cyborg. Opiera, odwodzi dołem, włazi do nieba, przykręca, schodzi na ziemię. Opiera o ścianę, odwodzi górą, zapiera się, żeby złapać środek ciężkości. Zakłada na ramię. Idzie jak cyborg.
Gdy wraca już bez, normalnie jak człowiek, mówi, że włączył zamrażarkę: możesz dawać te twoje fasolki szparagowe.

Istar
25 lipca 2013 o 23:11

:) umęczył się :) ale będzie na zaś :) już Cię widzę jak podglądasz ;)

zgłoś

gabrysia cabaj
26 lipca 2013 o 08:05

kiedyś, gdy nie było na chleb, zdjął druty, bo były z miedzi:)

zgłoś

jeśli tylko
25 lipca 2013 o 23:16

:)))))))))

zgłoś

gabrysia cabaj
26 lipca 2013 o 08:06

jeśli tylko:)*

zgłoś

alt art
26 lipca 2013 o 09:43

tak to jest, gdy się zbyt rzadko drabinę przycina..

zgłoś

gabrysia cabaj
26 lipca 2013 o 13:56

dłuższej by nie zniósł:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się