Zmiana sposobu prezentacji

12 march 2019

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

no jak tak można nie dotrzymywać słowa

Nie tak się umawialiśmy Wanda*. Wiosną Mania z Matim mieli zobaczyć Ciebie nad Świdrem i Twoje wierne koty. Kto teraz będzie patrzył jak "ulubione" dzieciaki rosną i dokazują, jak Mania kokietuje aparat a Mati uwodzi oczami. Nie mogłem spać, tej nocy śniły mi się jakieś niedokończone obrazy. Teraz wydaje mi się, że śnię dalej, że to sen i że jak wstanę to Ty znowu się odezwiesz .... :(

Wanda* -  Wanda Szczypiorska

11 august 2018

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

bez Kory brak mi powietrza

"bez Ciebie"
"...Nie, nie żartuję, bardzo tęsknię i czuję 
Że bez Ciebie umieram, powietrza mi brak..." 
takie to moje dzisiaj za Tobą wychodzi z gardła
coś rozrywa się w środku zamyka na klucz
poetycka duszo śpiewaj nawet jeśli już Ciebie nie widać
rozpal w ciałach ogień i zamień na miłość
głuchą ciszę i wieczną tęsknotę
Kora

"... Nie, nie żartuję, bardzo tęsknię i czuję 
Że bez Ciebie umieram, powietrza mi brak ..." 

12 october 2017

poetry

Darek i Mania
Darek i Mania

zapomniałem jak się pisze wiersze

tak jakoś samo wyszło
schowałem się w poezji po uszy
a ona we mnie
prawie jak niechciany deszcz
w tym roku
Mania już w czwartej
a Mati zaczyna od zera
tak jakoś samo wyszło
jedni kazali iść Mani rok wcześniej
a później inni ten rok Klickiemu oddali
prawie jak z wiekiem emerytalnym
tylko cyfry inne
jeden i dwa
trzy lata jedni drugim ukradli
i tak dalej by można
z sensem i bez sensu
z gustami się nie dyskutuje

7 october 2017

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

angina

na silę chcą zrobić z Mani świętą

po pierwszej komunii jeszcze emocje nie opadły
a już sobotnie spotkania do drugiej w lodowatym zabytkowym kościele
i znowu szpital i kolejna angina
myślę czy Bóg chce aby dzieci jeżdziły na te spotkania
do nieogrzewanego kościoła
a może wołałby aby ksiądz ruszył dupę i poszedł do szkoły
i w ciepełku poznawał ich z Bozią w 21 wieku bez ascezy i stresu

urodzinowa piosenka

ty w Horyńcu a my w naszym domu 
pierwszy raz wirtualnie bujamy
rośnij duża i mądra nam co dnia
noce maluj we śnie kolorowo

urodziny dziewiąte od rana
jak szampany do góry strzelają
pocałunki tort i czekoladki
by marzenia się wszystkie spełniły

 rośnij duża i piękna nam Maniu
 i rozwijaj się jak kwiaty wiosną
 latem słońcem bądź liściem jesienią
złotym śniegiem pamiętaj być zimą


sto lat zdrowia życzymy z Horyńcem  
w grupie pierwszej Słoneczne Szczeniaki
w górę Manię z panią Elwirą bujamy 
za dyplomy medale i chęci

za uśmiechy za płacz i za krzyki
za koncerty za taniec za wiersze
za wycieczki za szkołę 
za wszystko i za więcej

a najbardziej za to że jesteś

10 january 2017

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

pucz

znowu z puczem im nie wyszło
był i uciekł na maderę
znowu im koryto wyschło
cała polska z nich się śmieje

kijek z puszek zabrał wszystko
rzepki nie ma w trybunale
grzesiek uciekł do opola 
kaczor karty im rozdaje 

cyrk na kółkach w waszym sejmie
zwierząt w szopce nie zabraknie
kaczor kwacze mucha pieje
cała polska z was się śmieje 

nie płacz kiedy odjadą 
ze sejmu sami złodzieje
nie płacz niech idą w diabły 
belzebub w króla się zmieni

24 june 2015

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

nie wierzę

Gdy byłem mały wierzyłem, że dzieci przynoszą bociany.
Pewnie dlatego tak bardzo czekałem na wiosnę .
Najpierw przylatywały żurawie.
W górze trudno było je odróżnić.
Były tak samo duże, tylko zamiast czerwieni czerń.
Z czasem nawet śniłem jak latam.
Równie wysoko trzepotałem rękoma niczym skrzydłami.
 
Gdy byłem mały wierzyłem, że będę szybszy niż mama.
Upewniałem się, kiedy widziałem pierwszy lecącego bociana.
Tata mówił, że chodzący oznacza powolność.
Szaryk bawił się z nimi w ganianego.
Ze mną i z wróblami też się bawił na podwórku.
Wiara w siebie i w to że jestem szybki pomagała mi uciekać rodzicom.
Zwłaszcza kiedy kroiłem skrzypce nożem.
 
Gdy byłem mały wierzyłem, że ktoś jest w środku i wydaje dźwięk.
Wtedy tak łatwo było, uwierzyć we wszystko.

wiosną

pociągam nosem cholera mnie bierze 
szlag by to trafił te moje pisanie 
przyleciały żurawie i szaryk wciąż szczeka 
a szosy jak nie było tak nie ma 
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie 
i wiejskich błotach gdzie dzieci niczym czołgi 
szły w natarciu tyle że do szkoły 
która właśnie przepadła na sesji 
ten sam bóg zesłał autobus na drogę 
prawie krzyżową dla niego 
gimnazjum z podstawówką ma frajdę 
podskakują na siedzeniach jak by konno jeździł 
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie 
suche lata ogłosił na kolejną kwartę 
niespełnione marzenia zamknął mankiem 
a szosy jak nie było tak nie ma 
poetycko żyć każe ksiądz z wójtem 
ze swoich urzędów co widzą się nocą 
jak lokalne gwiazdy patrzą zbyt wysoko 
wstyd się słońcu czerwienić za kogoś 
jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie 
powyrywał kamienie z unijnego bruku 
może zaczną rzucać zamiast z pola zbierać 
(...)

--- full text ---

12 april 2015

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

sonet i wiosna

pociągam nosem i cholera mnie bierze
szlag by to trafił te moje pisanie
żurawie co rok przylatują i szaryk wciąż szczeka
a szosy jak nie było tak nie ma

jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
i serbinowskich błotach gdzie dzieci niczym czołgi
szły w natarciu tyle że do szkoły
która przepadła na sesji 
 
ten sam bóg zesłał autobus na drogę
prawie krzyżową dla niego
podstawówka z gimnazjum mają frajdę
podskakują na siedzeniach jak by konno jeździł

jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
suche lata ogłosił na kolejną kwartę
niespełnione marzenia zamknął mankiem
a szosy jak nie było tak nie ma

poetycko żyć każe ksiądz z wójtem 
ze swoich urzędów co widzą się nocą  
jak lokalne gwiazdy chodzą zbyt wysoko
wstyd się słońcu czerwienić za kogoś

jakiś bóg chyba przeczytał mój wiersz o wiośnie
powyrywał kamienie z unijnego bruku
może zaczną rzucać zamiast z pola zbierać
a szosy jak nie było tak nie ma
 
czas rozkwita za oknem 
podgląda przyszłe czary mary 
i kradnie bogu 
co rok magnolie

5 april 2015

diary

Darek i Mania
Darek i Mania

wielkanoc

tata nie zasiadł do wielkanocnego stołu 
chociaż wcześniej niż zwykle wstawał obrzątać
umył się i pojechał do kościoła
przywieżć gości by nie szli po błocie 

zwykle chodziłem pieszo pięć kilometrów
tego dnia jechaliśmy wozem ubranym odświętnie
ze mszy szybciej bo głodni i bardziej ciekawi 
co komu tam przyniesie wesoły zajączek  

zanim mama odmówiła modlitwę przed jedzeniem
zdążyliśmy potłuc wszystkie święcone jajka
wiedziałem że wygrywa te mniejsze i z czubkiem
później to już bigos i gorące kiełbaski

ciasto czekało na koniec aż się goście najedli
a kiedy już pili to mało widzieli jak znikały
smakołyki i dania świąteczne ze stołu
placek na drożdzach z rodzynkami był wodzem

chleb pieczony w piecu u babci wilskiej
pachniał i smakował jak żaden inny
słonina boczek i kiełbasy wisiały zbyt wysoko by sięgnąć
jednak nie na tyle aby nie dotknąć pamięcią  ...

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register