I kto teraz będzie chodził w moich butach

Pomyślałem, że jeśli będę grzeczny i położę
się pierwszy, to ten pan w ślicznym, granatowym
mundurze nie będzie się na nas gniewać. Ziemia
wcale nie była twarda, pachniało majem i kiełbasą.
Chyba ktoś strzelił z kapiszonów, wiem, bo kiedyś,

jak sąsiedzi wracali z pasterki, śmierdziało tak samo.
Zobaczyłem głowę mojego braciszka. Nie byłem pewien
czy to on, bo przecież nie miał z tyłu czerwonych włosów.
Lejzor i Lizor, roczne głuptasy, położyły się obok. Ula
nie chciała być grzeczna. Beksa jedna. Wincenty Miara,

ten, co rano kopał dół za naszym domem, złapał mnie za stopy.
Dziwne, zawsze bałem się łachotek, a dziś nic nie czułem.
Pamiętam twarze mame i tate, pewnie byli na mnie źli,
a ja chciałem być tylko grzeczny.

Florian Konrad
25 marca 2011 o 21:27

super (ale może warto napisać ,,łaskotek?)

zgłoś

Jarosław Trześniewski
25 marca 2011 o 21:37

Gosiu ! Chapeau bas!!! Bardzo dobry wiersz!!!!

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
26 marca 2011 o 10:38

mocne...

zgłoś

P
26 marca 2011 o 15:47

zatrzymuje.b

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się