Poetry

SynMarnotrawny
PROFILE About me Poetry (13) Prose (1)



17 july 2021

Hawana i pokój u „Kruka”

Nawet nie wiesz, jaką odczułem ulgę czytając,
że spłonęły nasze zdjęcia. To był mój błąd – całe to
pozowanie, naginanie czasu, śmieszne przebieranki.
Pokazałaś, co potrafisz. Nigdy już nie zastąpisz mi marzeń.

Stąpasz po ściernisku, kaleczysz stopy. A spadanie
to tylko grawitacja, i nie warto się kłócić. Sięgając gwiazd
ponosimy ryzyko. Wykupiona polisa to czarna dziura.
Pochłonie wszystko.

Zapamiętamy koniec, początki zamaże wiatr.
Popatrz na te dłonie nie nawykłe do pracy, pustkę po obrazie.
Gdzieś tam zasypiasz, rozkołysana w autobusie donikąd,
śnisz na jawie. Nie potrafię tego zatrzymać.

Życie to równanie z jedną niewiadomą. Z pozoru proste,
lecz możliwości wiele. Rachunek operatorowy to, czy
zwykła wyliczanka? Uwielbiam magię wielkich liczb.

Wstyd się przyznać, ale gdzieś tam, w głębi duszy,
zawsze czekałem na cud.

Pamiętam twój smak, rozchylone poły płaszcza,
ciemny pokój i bicie serca. Poczułem się wtedy taki śmieszny
– byłaś tu dla mnie, i przecież nie musiałem niczego wymuszać.
Prosić.

Uratowało mnie milczenie, palce we włosach i neon za oknem.
Mrugał niestrudzenie, jakby nic się nie stało. Za oknem Hawana.
Muzyka i bal. Tego wieczoru tańczyliśmy w milczeniu.
Coś jednak popsułem. A ty pokazałaś, co tak naprawdę potrafisz.



number of comments: 0 | rating: 0/0 | report | add to favorite

Comments:




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register