Poetry

SynMarnotrawny
PROFILE About me Poetry (13) Prose (1)



16 july 2021

Kiedyś to opiszę.

Jak wydobyć odcień pejcza,skóry, która tyle przeszła,
drogi mlecznej, spalonej nadziei – tak, to trudne,
ale nie mów, że niewykonalne. Namaluj mi to, czego
nie opisałem?

Zobacz – rozmazana szmira na firmamencie nieba,
brudna kałuża – tam złoto przemienia się w zło.

Mówią, abym pisał ładnie, smaczne słowa podawał
na deser i nie kasował raz wypowiedzianej myśli,
wtopił się w pejzaż, przekazał znak pokoju, a
oponentów utulił do piersi.

Nie chcę malować róż, bo tylko ich kolce uznaję
za piękno natury. Mam takie miejsce, gdzie chowam
stare tatuaże i kartki świąteczne. Pajęcza sieć
oplata tam sny, a łagodność zdmuchuje kurz.

Cóż mogę powiedzieć. Nie wracam. Wśród mgieł
zagubione słońce iskrzy szmaragdy, rozmienia
miliony kolorów. Zasypane liśćmi ścieżki ożywają
na wietrze, twoja twarz w konarach drzew.

Siedzę, i piję. Gdzieś w zagajnikach odgaduję
obecność sarny. Gdy zasypiam otulony kocem,
ktoś otwiera drzwi. Do środka wpada sen o plaży,
o dziewczynie w bieli i zapachu kawy.



number of comments: 0 | rating: 0/0 | report | add to favorite

Comments:




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register