otulam się płaszczem rozkoszy - hedonistyczna tarcza
odklejam się od sprofanowej rzeczywistości
wszystko niszczeje
przemija
rozkosz nigdy.
ginę w otchłani gdy bezwstydnie obnażasz ciało
gdy eksplorujesz mnie językiem
i opadasz na promieniującą powłokę
zapalasz papierosa nonszalancko się zaciągasz
duchowa pornografia
nigdy nic nie mówisz a ja czuję dreszcze nieprzyzwoitości
gdy okrywa mnie przeszywający wzrok geniusza -
ot wzniosły erudyta
gubię się w cielesności
mojej
twojej
wypukłości kształty figury
dłonie mogące należeć do pianisty
nie należą
sycę się nagością
trójwymiarowym kolażem
fotografią
akwarelą
rzeźbą
nie żegnasz się wychodzisz
nie godzę się z powrotem
tłamszące realia
czołowe zderzenie pogubionej cielesności
w paranoicznym świecie
nie podoba mi się, trochę przegadane i masę oczywistości - a i ta wersyfikacja, nie pomaga wierszowi.
zgłoś
Zauważyłam Piotrze, ze żadnego z moich 'dzieł' nie lubisz. ;)
zgłoś
ojj tam, może mam ciężkie dni ;) te dni ;)
zgłoś
w pornograficznym świecie - przeczytało się;)
zgłoś