29 czerwca 2010

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

o mistrzowskich grach (batmanowi)

bohaterzy mojej młodości mieli skrzydła.
lśniące czarne płaszcze trzepotały gdy
ratując świat przed złym scenariuszem
lansowali się w kolorowych komiksach.

odpalam siłą woli rozbitą zapalniczkę. palę
bez względu na nastrój. grawitacja słabnie.
pole magnetyczne rozpływa się po ciele
rozrzucając przypadkowo antagonistyczne
bieguny.

orientuję się na niewidoczne ludzkim okiem
gwiazdy. aktywuję uśpione pamięcią zmysły.
generuję przed sobą projekcje z dzieciństwa,
rozglądając się za opcją, która mnie uratuje.

dłonią trzydziestolatka precyzyjnie rozdzielam
figury. szachownica nie zahamuje żadnej
strategii. gram nie dotykając planszy. myślę
o błędach i mistrzowskich grach młodości.

Jarosław Trześniewski
29 czerwca 2010 o 22:40

:):)

zgłoś

Waldemar Kazubek
30 czerwca 2010 o 00:44

Chciałbym tak grać. Chciałbym ten wiersz napisać przed Tobą. Wygrałeś.

zgłoś

Rafał Muszer
1 lipca 2010 o 17:25

załatwisz mnie szachami. Może ;)

zgłoś

Mirka Szychowiak
30 czerwca 2010 o 22:11

no i kolejny, ja piernicze

zgłoś

Jarosław Trześniewski
6 lipca 2010 o 22:05

szach mat:):)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się