|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (73) Fotografia (39) Książki (3)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (87) Kolekcje (1) | |
Jest coraz cieplej nocą i chłodniej
w pełnym słońcu. Globalny skwar
nie przeszkadza w przymarzaniu
naskórka na rozedrganych ustach.
Jestem coraz bardziej wrażliwy na detale
i obojętny na nie w równym stopniu.
Kakofonia przyjętych impulsów rozsadza
przepełnione poczekalnie obaw i czekających
na interpretację deficytowych doświadczeń.
Śniadanie zlewa się z kawą, lato miesza się
z odwilżą. Sekundy naśladują godziny i nie ma
pewnego bicia serca. Zanika rytm. Nietykanie
odkleja mnie od siateczki spotkań i zaplanowanych
degustacji. Czarne zlewa się z szarym, nienawiść
ze strachem, a pozorny grzech z iluzją zbawienia.
Dobry wiersz.
zgłoś
dobry wiersz powtore za Jarkiem niemniej nie cierpie w wierszach naskorka!!!!!!!!!!!! skora to jets to co do mnie przemawia :)
zgłoś
skóra jest zbyt gruba aby przymarzać. Naskórek jest jak folia, przywiera dokładniej i boleśniej.
zgłoś
Chyba "chłodniej". Wiersz bez szkody, mogłby istnieć bez środkowej zwrotki. Mnie się składa znacznie lepiej. Bez środkowej jest piękny.
zgłoś
wtedy by to było tylko 2/3 wiersza
zgłoś
to zależy:) Czytelniczka Szychowiak uznałaby tekst za skończony.
zgłoś