|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (73) Fotografia (39) Książki (3)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (87) Kolekcje (1) | |
mała destabilizacja (dereszowi)
na końcu języka pulsuje cyniczny pęcherz
i niewypatroszona jeszcze świeża ironia.
bąble pękają jak ciepłe strupy na ranie,
która nie ma czasu zagoić się ostatecznie.
pozorna równowaga sił jest przedwczesna
i jak żaden inny stan podatna na rozkład.
rozsynchronizowanie sztucznego porządku
szansą dla zaistnienia niestabilnych emocji.
krucha norma prowokowana destrukcyjnym
absurdem zostaje rozbita i pokonana.
prędzej czy później chaos wygrywa, a głos
rozsądku ginie strawiony przez antymaterię.
Rafale chyba literówka w cyniczy, miast cyniczny? Wiersz bardzo na tak, dedykacja w końskiej dawce:) Pozdrawiam serdecznie:)
zgłoś
Ale dowaliłeś do pieca. To znaczy zmusiłeś do kilkakrotnego przeczytania ze zrozumieniem.
zgłoś
Podczas czytania, prowokowana destrukcyjnym absurdem, zostałam strawiona przez antymaterię. Pana obciążam za to odpowiedzialnością.
zgłoś
Od kilku dni jestem odpowiedzialny bardziej, więc nie będę się przed tym bronił.
zgłoś
rany Muszer! tym razem to podoba mi się tylko równa jak stół architektura wiersza. treść przepływa przeze mnie nie trąciwszy nawet włoska na przedramieniu. sorry winetou.
zgłoś
cholera, strasznie gęsto i ciężko. Jestem pomieszana jakaś, bo, jak to się mówi - kumam bazę, ale językowo to mnie rozwala, odrzuca. Mam wrażenie takiego siłowania się ze słowem, siłowania, w ktorym prostota języka dostaje od Pana łomot.
zgłoś