22 june 2010

poetry

Rafał Muszer
Rafał Muszer

mała destabilizacja (dereszowi)

na końcu języka pulsuje cyniczny pęcherz
i niewypatroszona jeszcze świeża ironia.
bąble pękają jak ciepłe strupy na ranie,
która nie ma czasu zagoić się ostatecznie.

pozorna równowaga sił jest przedwczesna
i jak żaden inny stan podatna na rozkład.
rozsynchronizowanie sztucznego porządku
szansą dla zaistnienia niestabilnych emocji.

krucha norma prowokowana destrukcyjnym
absurdem zostaje rozbita i pokonana.
prędzej czy później chaos wygrywa, a głos
rozsądku ginie strawiony przez antymaterię.

Jarosław Trześniewski
22 june 2010 at 08:46

Rafale chyba literówka w cyniczy, miast cyniczny? Wiersz bardzo na tak, dedykacja w końskiej dawce:) Pozdrawiam serdecznie:)

report

Mateusz Melanowski
22 june 2010 at 10:20

Ale dowaliłeś do pieca. To znaczy zmusiłeś do kilkakrotnego przeczytania ze zrozumieniem.

report

Wanda Szczypiorska
22 june 2010 at 12:00

Podczas czytania, prowokowana destrukcyjnym absurdem, zostałam strawiona przez antymaterię. Pana obciążam za to odpowiedzialnością.

report

Rafał Muszer
23 june 2010 at 12:59

Od kilku dni jestem odpowiedzialny bardziej, więc nie będę się przed tym bronił.

report

Pi.
22 june 2010 at 12:21

rany Muszer! tym razem to podoba mi się tylko równa jak stół architektura wiersza. treść przepływa przeze mnie nie trąciwszy nawet włoska na przedramieniu. sorry winetou.

report

Mirka Szychowiak
23 june 2010 at 22:57

cholera, strasznie gęsto i ciężko. Jestem pomieszana jakaś, bo, jak to się mówi - kumam bazę, ale językowo to mnie rozwala, odrzuca. Mam wrażenie takiego siłowania się ze słowem, siłowania, w ktorym prostota języka dostaje od Pana łomot.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register