7 czerwca 2010

poezja

Rafał Muszer
Rafał Muszer

lizanie policzków nocą w mieście Lyon

zlizując łapczywie z policzków delikatny
naskórek kurzu i stęchłego przemęczenia,
pozostawiam w tobie niezdrową ślinę,
cuchnącą niestrawionym tytoniem.

miasto tej nocy pada na kolana.
na czworakach wlokę się za tobą.
w Rodanie czerwone źrenice ryb pijanych,
boleśnie wyjących do księżyca.

ja upadam nad brzegiem, ciepły oddech
samochodów usypia mnie na trzeźwo.
mając na uwadze wielkie przepowiednie,
na wszelki wypadek trzymam kurczowo kciuki
w tajemnicy za szczęście lub piękny koniec
nieśmiertelnych dekadentów.

Wanda Szczypiorska
7 czerwca 2010 o 11:20

A to już barok i lekka przesada.

zgłoś

Rafał Muszer
7 czerwca 2010 o 12:43

barok ?

zgłoś

Wanda Szczypiorska
7 czerwca 2010 o 15:07

Jest tu nadmiar atrakcji: cuchnaca ślina, wleczenie na czworakach, czerwone źrenice ryb pijanych. I ja widze tego peela, jak upada trzymając kciuki za śmierć dekadencji.

zgłoś

Rafał Muszer
8 czerwca 2010 o 08:54

a tak naprawdę przez dwie godziny siedziałem trzeźwy z colą w ręku nad brzegiem rzeki.

zgłoś

Wanda Szczypiorska
8 czerwca 2010 o 09:06

Wierzę he he

zgłoś

Mirka Szychowiak
9 czerwca 2010 o 17:57

Kiedy pisałąm w którymś tekście o czystości i o korzystnej nieobecności "określeń do bólu" (przymiotniki, okoliczniki, łączone, długie metafory - ten tekst , między innymi miałam na myśli, jako przykład nadmiarów, które tekstowi robią źle. a więc: stęchłe przemęczenie, niezdrową ślinę, cuchnącą niestrawionym tytoniem, czerwone źrenice ryb pijanych, boleśnie wyjących do księżyca. Kiedy tekst jest tak nadbudowany - znika taki poetycki pierwszy plan - zlewa się istota tesktu, z jego przyległosciami - w efekcie, mimo plastyki, tej wizualizacji tekstu - zamazują się treści. Szkoda, bo przecież widzę, że tekst jest o czymś, że znowu fajny koncept. Niech się Pan odkocha w przymiotnikach:))

zgłoś

Rafał Muszer
10 czerwca 2010 o 18:41

przymiotniki są najbardziej perwersyjne

zgłoś

Mirka Szychowiak
10 czerwca 2010 o 21:44

etam, najbardziej perwersyjne są czasowniki, zwłaszcza w czasie przyszłym:)

zgłoś

Rafał Muszer
11 czerwca 2010 o 14:43

czas zawsze jest odpowiedni

zgłoś

Jarosław Trześniewski
12 czerwca 2010 o 11:54

Jednak owo lizanie w Lyonie było dla peela całkiem miłym zajęciem, ja tam wolę pieczone kasztany w Grenoble u ciotki w piekarniku:) Pozdrawiam serdecznie:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się