|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (73) Fotografia (39) Książki (3)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (87) Kolekcje (1) | |
Struktura gęstniejących zakrętów
odzwierciedla chaos linii papilarnych
na mojej trzydziestoletniej dłoni.
Ulokowani w klaustrofobicznej kapsule,
która wyciska z nas nieświeże soki,
stanowimy grupę bezbłędnych turystów
skupionych na konspiracyjnych gierkach.
Dławię się, ale w miarę bezpiecznie,
wyschniętą beztlenową przestrzenią
klimatyzowanego samochodu.
Ostro w prawo, ostro w lewo.
Źrenica drga jak złota rybka
uwięziona na wirtualnym pulpicie.
Za horyzontem zakrętu permanentny zachód
słońca. Niespełnione oczekiwania jako przykra
ale nieunikniona konsekwencja drogi na wprost
przed siebie.
No cóż powiem tak/Obiecałam wrócić/Stało się/ Niestety chyba Cię już nie zgubię ;) to co piszesz prześwietla umysł, inwigiluje od wewnątrz/Nie wiem - może się mylę - ale jak dla mnie sporo tam Lyncha którego uwielbiam/klimat niezwykły/świetne puenty/mądre/przeczytałam większość - nie wiele pisałam/chcę wrócić - za jakiś czas/ kawał dobrej poezji Rafał - tak jak ten wiersz dziwnie niezauważony/ Pozdrawiam i do następnego..
zgłoś
taka trochę zagubiona autostrada. fakt
zgłoś
Fajnie że zajrzałam. Niesamowity wiersz.Poczułam go i to bardzo.Pozdrawiam:)
zgłoś
podoba mi się zakończenie. pozdrawiam.
zgłoś
i początek :)
zgłoś
a środek?
zgłoś
groteskowe określenia nie sprawiają na mnie najlepszego wrażenia. nie tworzą klimatu, a raczej zniechęcają do zastosowanego słownictwa. ale ja dziwna jestem. innym może się podobać.
zgłoś