noszę w sobie przyszłych proroków
bezdomnych i domokrążców
czuję ich ciężar
na spojeniu łonowym
co jeśli kości się rozejdą
noszę w sobie strach
wyssą go z moim mlekiem
zostawią puste piersi i ręce
pójdą w świat
sprawiedliwie rozdzielać nasienie
będę nad nimi płakać
będę ich szukać pośród ludzi
w kościołach
i pustostanach
będę wołać po imieniu
a echo będzie mi to imię oddawać
jak pies rzuconą mu piłkę
odda i ciszę
powtórzy ile razy zamilknę
ale ciszy nie zliczysz
jak bezpańskich kotów
noszę na sobie ślady ich pazurów
i sierść
ich wzrok przenikający mrok
a może i światło
co jest pod światłem
nie wiem
może pewność
że ten który czuwa
jest tym który świeci
Twoich wierszy nie da się komentować! Jesteś niesamowita!
zgłoś
Zwyczajna, Bezko. Najzwyczajniejsza na świecie. I dobrze mi z tym. Dziękuję i pozdrawiam :)
zgłoś
Na pewno nie jesteś zwyczajna, a wyjątkowa! Empatyczna do granic.
zgłoś
Piękne:)
zgłoś
Tak, zgadzam się z Bezką, iż jesteś Poetko Ewo niezwykła, masz nie tylko talent, lecz również dar obserwacji, tak sobie myślę, że każdy z nas nosi w sobie pewne historie, choćby przekazane w genach, tylko nie każdy chce być tym, co je chce przekazywać dalej, a tak poza tym, z pewnością cisza jest często obecna w naszym życiu, nie zawsze jest to wyraz ignorancji z drugiej strony, czasem jest to lęk, może konformizm wynikający z przyzwyczajeń i też lęku przed zburzeniem pewnych historii, albo poczucie swoich ograniczeń, różnie z tym bywa, a co do Tego, co czuwa, mam nadzieję, że On jest nad nami, choć bywa i tak, iż mamy swoich własnych Latarników, którzy budzą nasz podziw, ale nie zawsze potrafimy się do nich zbliżyć, gdy widzimy, że odległość jest zbyt duża... Pozdrawiam, życząc miłego weekendu. mimo moich zwątpień w tym kierunku,
zgłoś
Sorry za końcówkę ostatniego zdania, dziwnie się zapisało, bo ta końcówka miała być po - nad nami...
zgłoś